007 Skyfall

Skyfall (Stany Zjednoczone,Wielka Brytania 2012)


Reżyser: Sam Mendes

Scenariusz: Neal Purvis, Robert Wade, John Logan
Muzyka: Thomas Newman
Zdjęcia: Roger Deakins, kręcono w  Ahmedabad (Indie), Stambule, Adanie (Turcja), Londynie, Iver Heath, Elstead (Anglia, Wielka Brytania), zamku Duntrune (Szkocja, Wielka Brytania), Szanghaju (Chiny), Stellenbosch i Kapsztadzie (RPA).

Obsada:
James Bond- Daniel Craig
M- Judi Dench
Raoul Silva- Javier Bardem
Gareth Mallory- Ralph Fiennes
Eve- Naomie Harris
Sévérine- Bérénice Marlohe
Kincade- Albert Finney
Q- Ben Whishaw


Though much is taken, much abides; and though
We are not now that strength which in old days
Moved earth and heaven; that which we are, we are;
One equal temper of heroic hearts,
Made weak by time and fate, but strong in will
To strive, to seek, to find, and not to yield.

Alfred,Lord Tennyson (1809-1892) 1833

Zdobywca Oskara w 2000 roku za "American Beauty" Sam Mendes, podjął sie na 50.lecie serii o agencie Jamesie Bondzie nakręcenia 23.jego części, w sposób zgoła inny niż robili to jego poprzednicy. Twórca takich obrazów jak "Droga do szczęścia" czy "Jarhead" postawił na psychologiczny aspekt życia agenta 007, co biorąc pod uwagę popularność serii znanej głównie z pościgów samochodowych (i nie tylko),scen walk,pięknych kobiet i strzelanin mogło okazać sie ryzykowne. Bowiem idący do kina widz spodziewał sie wymienionych wyżej elementów scenariusza,a dostał...no właśnie...Bond widziany oczami reżysera (i kamery) nie ma już 25-35 lat, to mężczyzna po 40.(Daniel Craig odtwórca roli ma 44 lata), który po otrzymaniu rany postrzałowej znika,zaszywa sie na wyspie walcząc z bólem, demonami przeszłości(???),własnymi słabościami i nie robi tego,tak jakbyśmy sie tego spodziewali, w sposób godny angielskiego dżentelmena,ale zapijając to wszystko mocnym alkoholem. Do swojej ojczystej Anglii wraca więc jako wrak człowieka a mimo to dla swojego otoczenia a szczególnie dla M jest symbolem szpiega doskonałego,dla którego nie ma misji niemożliwych. Bond zresztą zastaje swoją agencję w bardzo trudnym położeniu, wykradziono bowiem akta z danymi wszystkich agentów, kilku z nich nie żyje,reszta powoli ma być demaskowana. M staje za to przed komisją ministerialną, ma odejść na wczesniejszą emeryturę. Wróg natomiast nie śpi,nie obchodzi go starość i ułomność agenta czy agencji,wszystko ma zaplanowane i czeka jedynie na rozwój wypadków,podobnie zresztą jak widz.
Gdyby chcieć porównać 23.część przygód Bonda do poprzednich to na pewno brakuje typowej dla serii dynamiczności zarówno jeśli chodzi o akcję choć jest to także odczuwalne w dialogach. Mniej pościgów,mniej scen walki ustępuje miejsca statycznym scenom,gdy przyglądamy sie bohaterowi niczym w jakimś dramacie. To pasuje,ale nie do filmu akcji,a jeśli nawet do filmu akcji to nie za często. Pozostałym dwóm aspektom,które zawsze towarzyszyły Bondowi czyli kobietom i gadżetom również można by co nieco zarzucić. Zacznijmy może od gadżetów,zdecydowanie jest ich mało,a właściwie można by rzec że ich nie ma jedynie pistolet i radio tak jakby wystarczyło że sam agent jest "gadżetem",w końcu nie każdy z nas potrafi skakać na dachy pociągów,wyskakiwać z samolotów czy płonących samochodów. Prostota sprzętu pozwala wykazać sie człowiekowi,pokazać jego możliwości oraz sprawdzić zdobyte umiejętności to pewne,ale Bond był zawsze kimś więcej,kimś kto dzięki zdobyczom technologicznym mógł więcej i przychodziło mu to bez trudu. Co do kobiet to niegdyś "ociekały"one seksapilem i mimo iż nie miały nic ciekawego do powiedzenia przyciągały wzrok zarówno męskiej jak i kobiecej części publiczości, w części 23. brakuje im tego "czegoś" są mało wyraziste jako postacie i jako aktorki. Na pewno kobietą,która "gra pierwsze skrzypce"zarówno w filmie jak i w życiu samego agenta 007 jest M (Judi Dench) szefowa i opiekunka,niemal matka tak przedstawiono ją w "Skyfall". Więź łącząca ją z Bondem jest silna i jak uchylili rąbka tajemnicy twórcy filmu trwa niemal od rekrutacji Jamesa na agenta.
Silna więź łączyła również M z innym agentem i jednocześnie czarnym charakterem filmu Raoulem Silvą. Podobnie jak Bond był on agentem,został jednak poświęcony dla agencji,by mogło sie uratować kilku innych "w służbie Jej Królewskiej Mości". Pozostawiony sam sobie na granicy śmierci przetrwał ,stworzył imperium i postanowił sie zemścić. Wróg agencji i samej M jest jak poprzedni przeciwnicy 007 postacią przerysowaną,karykaturalną w swoim dążeniu do zniszczenia i czynienia zła. To własnie w Silvie widz odnajdzie dawnego Bonda i to właśnie od przedstawienia tego antybohatera możnaby film podzielić na dwie części. Pierwsza jest nowatorską,psychologiczną wizją reżysera, jego osobistym sposobem postrzegania świata szpiegów i ich problemów,druga to wielki powrót starego Bonda,gdzie widowiskowe sceny przeplatają sie z niezwykłymi zwrotami akcji,szaloną ucieczką wysłużonym Aston Martinem i przede wszystkim końcową sceną walki między agentem 007 Jamesem Bondem a jego głownym oponentem byłym agentem Silvą. 





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Amerykańska sielanka

Marvellous