Obywatel X

Citizen X (USA, 1995)

Reżyser: Chris Gerolmo
Scenariusz: Chris Gerolmo
Muzyka: Randy Edelman
Zdjecia: Robert Fraisse, kręcono w Budapeszcie
Gatunek: Thriller
Ocena: 9/10

Obsada:
         Pułkownik Mikhail Fetisov- Donald Sutherland
         Porucznik Viktor Burakov- Stephen Rea
         Dr Alexandr Bukhanovsky- Max von Sydow
         Andrei Chikatilo- Jeffrey DeMunn
         Gorbunov- John Wood
         Bondarchuk- Joss Ackland

Jest rok 1982, gdy na jednym z pól w okręgu rostowskim w Związku Radzieckim rolnik znajduje ciało zamordowanej dziewczyny. Jeszcze tego samego popołudnia i nocy milicja na wyraźne polecenie lekarza sądowego Viktora Burakova odnajduje 7 innych zwłok, które zostały zakopane w lesie i okolicach pola. Po całej nocy autopsji główny bohater dostaje pracę jako szef nowo utworzonego, jednoosobowego wydziału zabójstw, by pod dowództwem pułkownika Mikhaila Fetisova i komisji śledczej znaleźć sprawcę okrutnych morderstw. Okazuje sie jednak, że mimo coraz to nowo odkrywanych ciał oraz szczegółowej analizy jakiej dokonuje na ich podstawie Burakov biurokracja i wszechobecny system polityczny nie dość, że nie podejmują działań, które ułatwiłyby złapanie mordercy, to jeszcze utrudniają odnalezienie i zidentyfikowanie sprawcy. Jedynie upór i systematyczna praca detektywistyczna głównego bohatera oraz Pierestrojka w latach 90-tych pozwolą schwytać i ukarać niebezpiecznego przestępcę, który zabił ponad 50 osób w ciagu 8-12 lat.

Nakręcony w 1995 roku "Obywatel X" to klasyk gatunku filmów o seryjnych mordercach,a jednocześnie prekursor takich obrazów jak "Siedem","Kolekcjoner kości" czy "Zodiak". Mając do dyspozycji doświadczonych aktorów, zagraniczny plan filmowy na Węgrzech oraz scenariusz oparty na prawdziwych wydarzeniach, zamkniętego do lat 90-tych murem zimnej wojny Związku Radzieckiego, Chris Gerolmo reżyser oskarowego "Mississippi w ogniu" stworzył film telewizyjny, który bez problemu mógłby zostać nakręcony współcześnie i nikt nie powiedziałby o nim,iż jest staroświecki, nieaktualny czy nieciekawy.
Temat seryjnych morderców, traktowanych przez aparat radziecki jako "dekadencki fenomen Zachodu" fascynuje od lat na całym świecie i przyciąga przed ekrany telewizyjne i kinowe, nie tylko fanów mocnych wrażeń,ale również studentów prawa czy medycyny, lekarzy, prawników oraz aktywnie pracujących funkcjonariuszy różnych służb mundurowych. Oni także są w takich obrazach przedstawiani głównie jako ścigający sie z czasem i morderczym umysłem, przepracowani, na skraju niemal załamania psychicznego. "Obywatel X" w żaden sposób od takich filmów nie odstaje, pomijając fakt,że Viktor Burakov niemal w pojedynkę musi złapać mordercę i jednocześnie zmierzyć sie albo nauczyć żyć z biurokracją w systemie, który potrafi za pracę chwalić albo i ukarać nie tyle zwonieniem co degradacją społeczną.
Sam zabójca przedstawiony jest w sposób, który pasuje do tamtych czasów, nie jest bowiem charyzmatycznym Hannibalem Lecterem,a nieśmiałym i wycofanym mężczyzną, z problemami emocjonalnymi i seksualnymi, co w filmie zostało wyraźnie podkreślone, dzięki wprowadzeniu do śledztwa lekarza psychiatry. I o ile obecność psychiatry (lub psychologa) to oczywistość czy standard aktualnie w takich sparawach to w bloku wschodnim była to nowość co również zostało nadmienione.
Ciekawą postacią,choć drugoplanową "Obywatela X" okazuje sie pułkownik Mikhail Fetisov, którego przemiana na ekranie jest tak wyraźna i dobrze zagrana, iż aktor który ją odtworzył czyli Donald Sutherland otrzymał za nią, aż dwie statuetki Złotego Globa i Emmy. Swoją drogą Sutherland("Uczeń mordercy", "Na ścieżce wojennej") będacy wtedy w czołówce aktorskiej wykazał sie w tym obrazie taką autentycznością i jednocześnie wyczuciem klimatu filmu iż trudno byłoby nie uwierzyć w zobojętnienie i niechęć pułkownika, która przeradza sie w całkowite zaangażowanie w prowadzone śledztwo.
Jeffrey DeMunn("Zielona mila") jako Andrei Chikatilo jest nie tylko nieśmiały, ale również o niezwykle spokojnym i demonicznym od czasu do czasu spojrzeniu, którym gra tak jakby ciałem niewiele mógł tutaj przekazać. DeMunn to aktor niejednokrotnie odtwarzający role drugoplanowe, a nawet i trzecioplanowe tak,iż jego obecność koło wielkich gwiazd ekranu i tak została przez widza zauważona i zapamiętana. Z kolei Stephen Rea dla mnie niezapomniany Santiago z "Wywiadu z wamiprem" to aktor, który całą swoją osobą emanuje spokojem na ekranie na którym aktualnie występuje,a jednocześnie jest w nim niesamowity poziom energii i witalności, która przekłada sie na postacie przez niego odgrywane. Jest on zdecydowanie przeciwieństwem Johna Wooda, którego postacie kojarzą mi sie głównie z elegancją, dystyngowaniem, klasą gdzie emocje są zawsze powściągnięte i nieco zachwowcze. Na końcu, ale wcale w nie mniej ważnym kontekście warto zwrócić uwage na kreację Maxa von Sydowa, który po zagraniu w "Egzorcyście" ojca Merrina stał sie aktorem niemal kultowym,a każde jego pojawienie sie na ekranie jest dużym wydarzeniem, przynajmniej dla mnie. Tutaj wcielił sie on w rolę psychiatry pierwszy raz badającego taką sprawę i choć nieco obawiającego sie władz to niesamowicie zaintrygowanego postacią seryjnego zabójcy.
Całość została oprawiona w muzykę Randy'ego Edelmana raz głośną i dramatyczną, raz cichą i majestatyczną, generalnie bardzo charakterystyczną jak na tamte czasy(lata 90-te). Edelman to kompozytor równie kultowy jak aktorzy, których widzimy na ekranie, i pamiętany między innymi za "Ostatniego Mohikanina", "Ostatniego smoka" czy "Diabolique". Tutaj skomponował ścieżkę, która jednocześnie napina i koi nerwy widza towarzysząc postaciom w sposób nieuchronny i dobitny.
Film "Obywatel X" należy więc do kanonu od którego należałoby zacząć swoją "przygodę" z obrazami o seryjnych zabójcach, tak by móc zrozumieć i krytycznie spojrzeć, na te kręcone współcześnie oraz by poznać i może nawet zachwycić sie szkołą aktorską, dzięki której postaciom mogły powstać perły kinematografii lat 80-tych i 90-tych takie jak ta.

Komentarze

  1. Cóż mogę dodać? :-) w 100% zgadzam się - świetna (choć straszna historia) ubrana w genialny film ze znakomitymi aktorami! Dokładnie tak jak piszesz - wszystko jest tu autentyczne - postać mordercy, sylwetka generała i śledczego. Swoją drogą strasznie poruszały mnie sceny, w których Burakov otrzymuje przeprosiny od Genereła - świetne warsztat aktorski sprawia, że do filmu chce się wracać!

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że potrafisz recenzować filmy, o których ja nigdy nie słyszałam. To naprawdę... interesujące, bo tym samym sposobem zachęcasz mnie do oglądania mniej znanych perełek.

    Archibald Sofia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz mi, jest jeszcze wiele filmów,o których ja również nie słyszałam...Ciesze sie i jest mi bardzo miło,że zachęcam do ogladania filmów,lubię sie tym dzielić :)
      Akurat recenzja do "Obywatela X" była pisana w ramach PROJEKTU KINO, ta edycja jest juz niemal zakończona,ale zachecam do wzięcia udziału w kolejnej edycji,która sie szykuje http://projekt-kino.blogspot.com/

      Pozdrawiam i zapraszam :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Amerykańska sielanka

Marvellous