Dopóki piłka w grze

Trouble with the Curve (USA, 2012)

Reżyser: Robert Lorenz
Scenariusz: Randy Brown
Zdjecia: Tom Stern
Muzyka: Marco Beltrami
Gatunek: Dramat / Sportowy

Obsada:
Gus Lobel- Clint Eastwood
Mickey Lobel- Amy Adams
Johnny Flanagan- Justin Timberlake
Pete Klein- John Goodman
Phillip Sanderson- Matthew Lillard

"Ojcem zostać łatwo, znacznie trudniej nim być."
                                                      -Erns Busch

Zagrajmy, na wycinku koła o wymiarach 175×125 m, z bazami (kwadraty o boku 38,1 cm) umieszczonymi na 4 rogach kwadratu o bokach 27,40 m. W bazie domowej postawmy z kijem Clinta Eastwooda, łapaczem będzie Amy Adams,a pitcherem- rzucającym piłkę zostanie Matthew Lillard. Sędzią, który niczym cień będzie stał za łapaczem mianujemy Justina Timberlake'a,a na pierwszej bazie czuwał będzie John Goodman...Mecz czas zacząć...
Każdy nieobyty ze baseballem może mieć na początku problem ze zrozumieniem zasad tego sportu...to oczywiste, w końcu nie jest to nasz sport narodowy, a polska telewizja nie raczy nas transmisjami z meczy rozgrywających sie w kolejnych ekscytujacych sezonach. To czego sens możemy uchwycić na pewno to emocje, które towarzyszą Amerykanom w tym okresie,a wielu fanom tych rozgrywek i przez cały rok. Nie mogłoby sie więc obyć bez udziału takiej gwiazdy jaką jest baseball w filmie, w końcu wiadomo,że to co najbardziej przyciąga przed ekrany kin i telewizorów to uczucia...

Gus Lobel to starzejący sie łowca baseballowych młodych (czyli szkolnych/licealnych) talentów...zresztą powiedzieć starzejący sie w przypadku, gdy Lobela gra 82-letni Clint Eastwood to delikatnie mówiąc eufemizm. Tak czy siak główny bohater, ze względu na swój charakter i wiek ma liczne problemy zdrowotne oraz osobiste. Te związane z relacjami z córką, trwają od 27. lat, inne powstają, można powiedzieć, na bieżąco, w końcu świat idzie do przodu,a Gus uważa,że pewne rzeczy zmieniają sie na gorsze, zresztą i tak nie zamierza tego akceptować,woli wyśmiewać, na swój cyniczny sposób. Niektórzy go popierają, inni jak młody karierowicz Phillip wolą usunąć i zastapić zinformatyzowaną kadrą. Jednak bez względu czy branża jest skomputeryzowana czy nie gra toczy sie o wysoką stawkę: talenty i marzenia młodych graczy, którzy by zrealizować swoje pragnienia, ciężko pracują i trenują. Schorowany Lobel ma po raz kolejny wybrać najlepszych do dużej drużyny, może będzie to jego ostatnie zlecenie,w końcu kontrakt kończy mu sie za 3 miesiące...zmartwiony przyjaciel wysyła więc za Gusem,jego własną córkę- Mickey, by wsparła go w jego pracy i miała na niego oko. Ta postanawia przy okazji wyjaśnić z ojcem wszelkie niedomówienia, które narosły odkąd zmarła jej matka, gdy miała 6 lat, a to niełatwe zadanie gdy trzeba porozmawiać z człowiekiem zamkniętym w sobie, który pozostawiony przez ukochaną żonę został sam z maleńką córką, którą nie potrafił sie zaopiekować i ciągle zostawiał, rzucając sie w wir pracy.
"Dopóki piłka w grze" to wspólna praca duetu Eastwood- Lorenz, gdzie Lorenz debiutuje jako reżyser. Do tej pory jako producent mógł obserwować Eastwooda tworzącego za kamerą filmy takie jak : "J.Edgar", "Gran Torino" czy "Za wszelką cenę". Być może udało mu sie namówić Eastwooda, by po raz kolejny wystąpił w filmie, jeśli tak to dobrze, by ten po raz kolejny pokazał aktorską klasę, w sposób w jaki nikt inny jej nie pokaże. Razem stworzyli niezwykły obyczajowy obraz ze sportem w tle, gdzie męska dyscyplina jaką jest baseball przeciwstawiają kobiecej dyscyplinie jaką jest wychowanie dziewczynki, która nie może przyjść łatwo mężczyźnie, bo ten nie jest kulturowo na to naszykowany. Relacja córka- ojciec potrafi byc bowiem trudna, w sytuacji, kiedy obok jest jej matka, kiedy jej zabraknie sytuacja może stać sie patologiczna, dziwna, odtrącająca, niezrozumiała dla dziecka. Z takiego "wychowania" wyrasta kobieta ambitna, pracowita ale mająca problemy w związkach z innymi mężczyznami. Taka właśnie jest Mickey grana przez Amy Adams, która w "Dopóki piłka w grze" miała okazję wykazać sie aktorsko i chociaż tworzy jedyną kreację żenską w męskim filmie, umie sie w tym odnaleźć bez skrępowania czy umniejszenia roli.
Słabą stroną filmu dla wielu może okazać sie wątek miłosny raczej szablonowo stworzony, przewidywalny, ale w żaden sposób nienachalny. Daje on pole do popisu Justin'owi Timberlake'owi, który poza tym iż jest muzykiem to co jakiś czas próbuje swoich sił w filmie. I nie jest może aktorem wybitnym, a jego role nie są może warte nagród festiwalowych, ale sprawia zawsze na ekranie sympatyczne wrażenie, tak potrzebne kobiecej widowni, podobnie jak wątki miłosne. Podejrzewam, iż w "Dopóki piłka w grze" to dla tej części widzów zostały stworzone relacje Mickey- Johnny. Możliwe że twórcy chcieli pokazać jakie związki z mężczyznami stworzy kobieta, która nie miała dobrych kontaktów z ojcem, nawet jeśli był on dla niej nieobecnym bohaterem czy wzorem,a jego zainteresowania i pasje stały sie później jej własnymi.
Film ogląda sie z pełną uwagą, mimo że temat nie jest w kinie nowy sprawia wrażenie odświeżającego, co nie dziwi jeśli wziąść pod uwagę nazwisko Eastwooda. Tworzy on bowiem na ekranie aurę starego ekscentryka, któremu raczej nie da sie nic zarzucić warsztatowo czy aktorsko ani fabularnie jego obrazom. Szkoda by było gdyby to byl jego ostatni projekt, gdyz uważam że ma jeszcze wiele do powiedzenia i do pokazania młodym we współczesnym kinie. Oby więc grał i rezyserował dopóki może.   

Komentarze

  1. Wątek footballu w filmie trochę mi się przejadł (amerykanie kochają ten sport, więc to nawet oczywiste, że lubią o tym oglądać filmy). Ale fajny może być temat trudnych relacji córka-ojciec i problemów dziewczyny ze znalezieniem chłopaka - tak wiem typowo babski element filmu, który jako jedyny przekonuje mnie do obejrzenia filmu.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O dziwo wątek trudnych relacji córka-ojciec jest tak skonstruowany,że nawet mężczyzna oglądający ten film ze swoją kobietą nie będzie sie nudził.Co do wątku sportowego to sie nie martw jest poboczny,nienachalny.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądałem bez kobiety, ale wynudziłem się strasznie ;/ Dawno nie oglądałem tak słabego Eastwooda. Film tak jakby bez 'iskry'

      Usuń
    2. To co lubię w filmach Eastwooda to zmienność nie tylko tematów, ale także sposobu w jaki je przekazuje.Może dlatego jeden tytuł podoba sie bardziej inny mniej.Tym razem Eastwood nie reżyserował tego obrazu co oznacza,że nie miał 100% wpływu na efekt końcowy,był natomiast jednym z aktorów i producentem i to w tym filmie daje sie wyczuć nie tylko zobaczyć.

      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Ja muszę się przyznać na tym filmie kompletnie się wynudziłam. Przewidywalny, mało oryginalny no i ten football.. Przez pół filmy miałam wrażenie że powinnam się tą grą emocjonować, a niestety polski widz z footballem raczej na bakier..
    Brak wyczucia w tym filmie jest spory, bardzo dosłownie wszystko przedstawione, tak mało życiowo. ;) Mi się nie podobało.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja lubię filmy Eastwooda i z Eastwoodem i mimo,że footballu amerykańskiego nie oglądam,a zasady znam tak sobie to akurat ten wątek mi nie przeszkadzał,był mało wyrazisty jakby w tle.Temat był faktycznie odgrzewany,ale według mnie ciekawie pokazany.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Strangerland

Amerykańska sielanka