Droga

La Senda / The Path (Hiszpania, 2012)

Reżyser: Miguel Ángel Toledo
Scenariusz: Juan Carlos Fresnadillo
Zdjęcia: Miguel Llorens, kręcono w Teruel i w Alicante
Muzyka: Josep Vicent
Gatunek: Thriller psychologiczny

Obsada:
         Ana- Irene Visedo
         Raúl- Gustavo Salmerón
         Samuel-Ariel Castro
         Nico-Ricardo Trenor

Granica pomiędzy zdrowiem a chorobą psychiczną bywa bardzo cienka. Chory poza utratą części swojej tożsamości, może stracić również rodzinę, przyjaciół, dom,a przede wszystkim poczucie bezpieczeństwa, które sie z tym wiąże,a które może być groźne zarówno dla otoczenia chorej jednostki, jak i dla niej samej...

Raúl to hiszpański mistrz szachowy, który właśnie przegrał pojedynek z młodym, polskim szachistą. Stara sie z miejsca porażki wyjść z wysoko uniesioną głową, jednak po chwili widzimy jak ją pochyla pragnąc namówić swoją żonę, by spędziła z nim święta Bożego Narodzenia. Przyrzeczenia poprawy sprawiają, że ta sie zgadza i w ten sposób razem z synem Nico udają sie w góry do chatki w lesie, którą Raúl wynajął specjalnie na tę okazję. Zanim dojdzie do rodzinnej tragedii widz może obserwować relacje całej trójki odciętej od świata zarówno w sensie tele-informacyjnym jak i społecznym, jedynym wyjątkiem są wizyty sąsiada Samuela, którego obecność staje sie pewnego rodzaju inicjatorem późniejszych zdarzeń. Zachowania zarówno Raúla jak i Nico mogą wydawać sie dziwaczne. W postawie ojca wyczuwamy napięcie, nerwowość, stres i zazdrość, syn z kolei może jawić sie z jednej strony jako przestraszony,a z drugiej mało spontaniczny, nieczuły jak na tak małe dziecko. Jedynie nastawienie Any zarówno jako kobiety jak i jako matki jest naturalne i łatwo wytłumaczalne. Zażyłość jaka powstaje między nią a Samuelem, którą Raúl nieopatrznie bierze za zdradę, można wyjaśnić hiszpańskim temperamentem lub po prostu potrzebą kontaktu z innym człowiekiem. Śmierć która czai sie i krąży wokół bohaterów nie od razu może być kojarzona z niespokojnym zachowaniem Raúla, kiedy więc staje sie faktem przez chwilę można poczuć sie zaskoczonym, by stopniowo poczuć jak cała fabuła układa sie w logiczną całość.
Nie wszystko jednak daje sie i nie wszystko jest wyjaśnione w pierwszym pełnometrażowym filmie Miguela Ángela Toledo. W "La senda" gdzie niektóre sceny przeskakują jedna w drugą, a inne płynnie przechodzą miedzy sobą, nie wszystko udaje sie zrozumieć, wiele rzeczy jest niedopowiedzianych i nawet świadomość, że pokazane wydarzenia to efekt wspomnień i wrażeń głównego bohatera, jego sposób patrzenia na to co miało miejsce w domku w górach nie daje odpowiedzi na cisnące sie pytania. Czy Raúl był chory? Czy był leczony? Co było powodem separacji z żoną? Czy palenie i rzucanie palenia miało coś wspólnego z chorobą czy to jedynie symbol? Dlaczego Nico bał sie ojca?

"La senda" wydaje sie być filmem stylizowanym na stare produkcje Davida Lyncha, szczególnie serial "Miasteczko Twin Peaks", gdzie sceny krajobrazu przeplatają sie z dialogami między postaciami, czasami nieco wyrwanymi z kontekstu, ale w pełni zrozumiałymi dla widza. Także zmieniający sie wyraz twarzy zarówno Raúla, jak i spojrzenia małego Nico kojarzą mi sie z Lynchem i jego bohaterami z "Zagubionej autostrady", gdzie kadry pokazujące twarz były dosyć znaczące dla wykreowania takiej a nie innej atmosfery. Starano sie również oddać klimat filmów lat 90-tych poprzez muzykę, która mnie osobiście kojarzyła sie właśnie z połączeniem muzyki Angelo Badalamenti'ego z kompozycjami tworzonymi do filmów science-fiction. Niestety do produkcji Lyncha "La sendzie" dużo brakuje przede wszystkim niespiesznie skonstruowana narracja zamiast trzymać całkowicie w napięciu, miejscami nudzi. Ba nudzi już na samym początku i tylko dzięki osobie, z którą ten film oglądałam nie wyłączyłam go po 15 minutach. Akcja rozwija sie zbyt wolno jak na produkcję, która trwa godzinę i dwadzieścia minut i to może dodatkowo męczyć. Gra aktorska wydaje sie być nieco watpliwa, nie wiadomo bowiem czy jest źle poprowadzona, czy też zachowania głównych bohaterów są niezrozumiałe ponieważ są efektem retrospekcji. Jeśli są powstałe w sposób zamierzony to aktorstwo Gustavo Salmeróna czy Ricardo Trenora możnaby uznać za naprawdę dobre i ciekawe.

Komu więc możnaby polecić "La senda"? może fanom filmów Lyncha oraz wszystkim tym którzy lubią historie o chorobach psychicznych i ich skutkach.
Trudno w tym filmie zgadywać co autor/reżyser miał na myśli i dla kogo, szczególnie, gdy w grę najprawdopodobiej wchodzi choroba psychiczna, na dodatek jej remisja, a słowo to wcale nie oznacza "koniec choroby" czy "wyleczenie" i bynajmniej osoba taka zamiast wyjeżdżać w góry z rodziną powinna być poddana dyskretnej obserwacji w domu rodzinnym, by móc zapobiec tragedii do której tutaj doszło....ale przecież wtedy nie byłoby filmu.


Komentarze

  1. No z tymi porównaniami do Lyncha to bym może nie przesadzał, bo on jest moim zdaniem jedyny i niepowtarzalny. Droga ma coś w sobie, ale reżyser chyba nie do końca zdołał to wydobyć. Poza tym bardzo na minus działa już pierwsza scena, zapewne wiesz, o której mówię. Po przeczytaniu opisu filmu i jej zobaczeniu można już się wszystkiego domyślić, co przynajmniej mnie zepsuło seans.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam sie że do Lyncha "Drodze" dużo brakuje,jedynie miejscami miałam takie skojarzenia,więc o nich też napisałam w recenzji.
    Zdecydowanie również sie zgadzam,że film jest przewidywalny, szczególnie po pierwszej scenie,może gdyby jej nie było...byłby mniej oczywisty...tak czy siak widziałam gorsze produkcje(pewnie jak i Ty),może to nie jest coś co trzeba zobaczyć,ale jako ciekawostkę jeśli sie nie ma nic innego w planach...można

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Strangerland

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Ojcowie i córki