Antiviral

Antiviral (Kanada, USA, 2012)

Reżyseria: Brandon Cronenberg
Scenariusz: Brandon Cronenberg
Gatunek: Horror / Sci-Fi

Obsada:
         Syd March- Caleb Landry Jones
         Hannah Geist- Sarah Gadon
         Dr Abendroth- Malcolm McDowell
         Arvid- Joe Pingue
         Levine- James Cade
         Dorian-  Nicholas Campbell

          Żyjemy w świecie, gdzie choroba nie jest niczym zaskakującym, każdy człowiek choć raz "złapał" jakiegoś wirusa, bakterię lub pasożyta i nie ma w tym nic dziwnego skoro istnieją one obok nas w swojej mikroskopijnej rzeczywistości. A teraz wyobraźmy sobie Ziemię na której największą sensacją, newsem dnia, tygodnia i miesiąca w telewizji, radiu i internecie są niedyspozycje i przypadłości gwiazd, które są z znane z tego że są znane. Celebryci uwielbiani są do tego stopnia, że fanom, którzy nie mają szans sie do nich zbliżyć, nie wystarczy już kupowanie autografów przez internet czy nawet innych przedmiotów, których ta osoba dotknęła, ale udają sie do specjalnej kliniki, gdzie po uiszczeniu odpowiedniej opłaty, zostają zarażeni wirusem, pobranym od wybranej przez siebie gwiazdy. Oczywiście same wirusy są tak zmodyfikowane, że nie mają szansy na rozprzestrzenienie sie. Właśnie w jednej z takich klinik- The Lucas Clinic, pracuje Syd March, który pewnego dnia wykrada on mikroba, mogącego stać sie sensacją na rynku jeśli tylko odpowiednie osoby sie o nim dowiedzą...

          Jest takie powiedzenie "niedaleko pada jabłko od jabłoni", czasem jednak jak w tym wypadku, taki spad musi dojrzeć o ile nie zgnije już przy spadaniu. Do czego piję? reżyser Brandon Cronenberg, jest synem sławnego ojca czyli Davida Cronenberga twórcy takich filmów jak "Cosmopolis", "Wschodnie obietnice" czy "eXistenZ" i o ile nie jest on pierwszym synem (były też córki), który próbuje swoich sił w tej samej branży co rodzic o tyle można uznać go za jednego z pierwszych, którego start nie jest tak udany(przynajmniej według mnie) jak początki innych potomków-reżyserów. Może to oczywiście wynikać z faktu, że nazwisko Cronenberg nie jest tak znane przeciętnemu widzowi jak nazwiska Coppola czy Lynch lub po prostu z mniejszej siły przebicia na trudnym i wymagającym rynku kinematograficznym. Mimo to "Antiviral" został zauważony i nagrodzony  na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Toronto, a to oznacza, że nawet jesli widzom film młodego Cronenberga nie przypadł do gustu to został zauważony przez jury festiwalowe i krytyków, a to już daje mu jakieś perspektywy na przyszłość.


          Pierwszą rzeczą, która rzuca sie w oczy to sformułowanie "From the mind of ..." zamiast "Directed by..." pojawiające sie zarówno w czołówce filmu jak i na plakatach. Może to świadczyć o oryginalności twórcy, chęci wyróżnienia sie lub po prostu o megalomanii, która nawet jeśli przytrafia sie doświadczonym reżyserom to w ich obrazach raczej nie jest zaznaczana. Sam plakat, a właściwie plakaty i zwiastun do "Antiviral" zachęcają do obejrzenia, jednak to już może być zasługa sztabu ekspertów od public relations czy marketingu, a może nawet jakieś wskazówki samego Davida Cronenberga. Film sprawia wrażenie niskobudżetowego choć tak naprawdę został nakręcony za 3 200 000 dolarów kanadyjskich, co akturat robi dobre wrażenie, bo chyba zbytni rozmach pierwszego pełnometrażowego obrazu młodego Cronenberga wprawiałby w niesmak.
         
          Akcja filmu od początku do końca utrzymana jest w takiej samej powolnej oraz sterylnej stylistyce i mam tu na myśli nie tylko jasne tło, które często pojawia sie w scenografii, ale także wizerunek i grę Caleba Landry Jonesa jako Syda Marcha. Rudowłosy aktor, blady o charakterystycznych dla swojej cery piegach, daje ciekawy efekt zimna,chłodu w połączeniu z białymi ścianami np.: w klinice.
Kontrastujące do tego ciemne mieszkanie głównego bohatera, przełamywane jest jasną kuchnią, śnieżnobiałe ściany kliniki różnicują brudne zaułki i piwnice. Dla niektórych widzów może to wydawać sie męczące, jednak według mnie, taki efekt jest zamierzony i świetnie oddaje nastrój zmęczonego, ciągle chorego Syda Marcha. Jego przeciwieństwem jest nieskazitelnie piękna i zdrowo wyglądająca postać Hannah Geist, jej wizerunek na plakatach czy w newsach telewizyjnych towarzyszy nam przez cały film, jej oczy hipnotyzują choć sama aktorka- Sarah Gadon gra w "Antiviral" jedynie przez chwilę, można by powiedzieć epizodycznie, co wcale nie oznacza że słabo.

          Do "Antiviral" Cronenberg zaprosił dwójkę młodych, początkujących, choć posiadających już doświadczenie sceniczne aktorów czyli Sarahą Gadon i Calebem Landry Jonesem oraz angielskiego aktora Malcolma McDowella, którego filmografia jest imponująca, gra on bowiem poczynając od końca lat 60-tych aż do teraz role głównie drugoplanowe, jednak zawsze są one ciekawie przedstawione i charakterystyczne dla widza na tyle, że przy kolejnej produkcji, może on powiedzieć"gdzieś już tego faceta widziałem/am". Poprowadzenie aktorów zarówno scenariuszowe jak i technicznie reżyserskie można uznać za przemyślane.
           Co do scenariusza to trzeba przyznać że jest ciekawy,więc nawet jeśli posiada on jakieś luki to poprzez temat broni sie sam, do pewnego stopnia oczywiście. Za jego wadę bowiem możnaby przyjąć brak dostatecznego wyjaśnienia pewnych zjawisk czy zachowań pojawiających sie w filmie, które przedstawione są nieco bełkotliwym tłumaczeniem np.: kwestii klonowania komórek czy tworzenie ciała, które jest potem kupowane i jedzone.
Właściwie przedstawiony w filmie rynek oraz jego świat podziemny mógłby dotyczyć jakiegokolwiek produktu, jednak wybranie takiego a nie innego wymagałoby od twórców jakiegoś wytłumaczenia i nawet jeśli nie byłoby ono wystarczająco naukowe czy prawdziwe to i tak jeśli stanowiłoby logiczną całością z prezentowaną akcją to i tak byłoby do zaakceptowania.

          Całość ogląda sie niczym kino niezależne, z tą różnicą iż wiadomo kto "Antiviral" stworzył, za ile i jakie powiązania i koneksje mógł wykorzystać, by film powstał. Czy warto obejrzeć? Jeśli lubi sie niecodzienne, dziwne filmy, to i owszem, jeśli natomiast spodziewamy sie wybuchowego, szybkiego sci-fi to niekoniecznie.


         
         

         
   

Komentarze

  1. Film faktycznie wydaje się dziwny, a sam temat trochę przekombinowany. No i nie podoba mi się to "From the mind of" dlatego chyba sobie ten seans daruję - niech się nim nawet zachwycają na festiwalach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno powiedzieć czy tym "From the mind of" młody Cronenberg chciał widzom zaimponowac czy raczej ich zrazić do siebie.Co do tematu to wydał mi sie ciekawy...chociaż pewnie jakiś inny rezyser mógłby sie pokusić o inną jego interpretację.Na pewno film jest nietypowy i nie każdemu może przypaść do gustu.

      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Powolność, sterylność - to bardzo przypomina Cronenberga. Właściwie te dwa rzeczowniki mogłyby opisać Cosmopolis ;)
    Filmu nie widziałem, ale obejrzę, bo temat wydaje mi się być bardzo ciekawy. Zastanawiające, czy w projekcie nie maczał palców sam David Cronenberg.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do rzeczowników to masz rację.A jesli chodzi o pomaganie młodemu Cronenbergowi przez seniora to nie wiem,bo nie sprawdzałam,ale mozliwe że tak było :)

      Pozdrawiam

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Strangerland

Amerykańska sielanka