Duch

Domovoy (Rosja, 2008)

Reżyser: Karen Oganesyan
Scenariusz: Oleg Malovichko, Sergey Yudakov
Gatunek: Thriller

Obsada:
         Anton Prachenko- Konstantin Chabienski
         Vika- Chulpan Khamatova
         "Duch"- Vladimir Mashkov
         Sergiej Slisarenko- Vitaliy Kishchenko
         Feliks Yavorsky-Armen Dzhigarkhanyan

Jak już kiedyś pisałam pisarze nie mają łatwego życia albo kupują niewłaściwe domy http://film2me2you.blogspot.com/2012/11/sinister.html albo cierpią na niemoc twórczą, która nawet wspomagana alkoholem przysparza im więcej problemów osobistych niż byliby w stanie opisać. Do tej drugiej kategorii należy właśnie Anton, autor bestsellerów o Duchu- płatnym mordercy. Historia zabójcy, zasłyszana w wiadomościach staje sie dla niego źródłem utrzymania i sukcesów, aż do czasu gdy źródełko pomysłów zaczyna wysychać, wena przestaje przychodzić podobnie jak czytelnicy na spotkania autorskie, a nałogowe picie zniechęca do kontaktów nawet partnerkę Vikę. Pewnego deszczowego dnia, w czasie podpisywania swojej książki w księgarni Anton jest świadkiem podwójnego morderstwa,a żeby tego było mało chwilę przed zabójstwem rozmawia z samym zabójcą. Od tego momentu życie głównego bohatera nabiera tempa i rozmachu, gdy wraz z płatnym morderca z którym będzie sie spotykał, by omawiać kolejne fragmenty swojej nowej powieści, będzie jednocześnie wplątywany w intrygę, która miała być jedynie wątkiem w jego następnej książce...
Nie od dziś wiadomo, że najlepszy płatny zabójca to taki...którego nie ma...którego nie widać, o którym niewiele słychać, a przede wszystkim, który jest nieuchwytny dla organów ścigania, nieważne jak bardzo skutecznych. Wykorzystując dwa znane motywy czyli pisarza bez weny i mordercy, którego nie udaje sie złapać Karen Oganesyan wraz z ekipą stworzyła oryginalny thriller, który mimo swojej przewidywalności ogląda sie z pewną dozą ciekawości. Przyzwyczajeni do amerykańskich filmów tego gatunku trzymających w niezwyklym napięciu i przekazywanych nam w super szybkim tempie tutaj zdziwieni odkrywamy, iż można wyprodukować obraz, gdzie w sposób niespieszny, ale intrygujący z każdą minutą przed widzem odsłania sie kolejne elementy układanki. Niczym w puzzlach najpierw dostajemy uzależnionego od alkoholu pisarza, który za wszelką cenę próbuje coś napisać, potem znajduje sie kolejny fragment w osobie zabójcy, bez imienia, ale za to z twarzą i jak sie wydaje dużymi osiągnięciami. Krok po kroku widz razem z Antonem odkrywają szczegóły pracy Ducha, które tak obsesyjnie główny bohater pragnie poznać i opisać w swojej następnej książce. Nie zważa przy tym na ostrzeżenia policjantów. Sam Duch wydaje sie być również zainteresowany osobą pisarza i jego procesem twórczym...ma ku temu,oczywiście, swoje powody. Akcja rozwija sie powoli, ale logicznie, nie ma sie też wrażenia, że mogłaby być sztucznie przyśpieszana lub spowalniana.
Świetnie w ten nieco absurdalny klimat wpisuje sie miasto i aura w której wydarzenia sie rozgrywają. Z początku wszystko skąpane jest w deszczu i pada tak przez dobre pół filmu, tworząc w ten sposób specyficzą, duszną atmosferę, która z czasem sie przejaśnia, akurat w momencie ważnych momentów filmu, które same z siebie "zagęszczają" akcję. Daje to ciekawy rezultat przejścia niezauważalny, dla mnie przynajmniej, dotąd w filmach. Drugim mocnym i charakterystycznym elementem "Ducha" jest muzyka miejscami całkowicie elektroniczna,a miejscami przypomina...strojenie instrumentów przed koncertem. Niebagatelny efekt...niby pasuje, a może nie...tak czy siak trudno nie zwrócić na nią uwagi. W niektórych momentach czułam sie właśnie przez efekty dźwiękowe wytrącona z równowagi, by po chwili jakby mocniej poczuć wprowadzaną akcję.
Na plus także wypadła gra aktorska Konstantina Chabienskiego, mnie znanemu jedynie z dwóch części "Nocnej staży" i "Dziennej straży" na podstawie cyklu książek Siergieja Łukjanienko pt.:"Nocny patrol". Jeśli nie jest on jednym z najlepszych rosyjskich aktorów to na pewno jednym z najbardziej charakterystycznych. Jego postać z początku wzbudza nieco politowanie, by potem pojawił sie niesmak, a na końcu by widz mógł mu całkowicie kibicować w walce o życie i zachowanie dobrego imienia.
Film na pewno warto obejrzeć jako odskocznię od tego typów obrazów amerykańskich, a poza tym by zorientować sie co słychać w kinematografii naszych wschodnich sąsiadów. Polecam!


Komentarze

  1. Lubie rosyjskie kino. Ten film wydaje się na tyle ciekawy, że kiedyś z pewnością po niego sięgnę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. film mogę spokojnie polecić.Jak przystało na dobre kino rosyjskie jest ciekawy i nieco odświeżający po kopiujących od siebie wzajemnie pomysły twórców amerykańskich.

      Pozdrawiam

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Strangerland

Amerykańska sielanka