Poliss

Polisse (Francja, 2011)

Reżyseria: Maïwenn
Scenariusz: Maïwenn, Emmanuelle Bercot
Gatunek: Dramat / Kryminał

Obsada:
         Nadine- Karin Viard
         Fred- Joey Starr
         Iris- Marina Foïs
         Mathieu-Nicolas Duvauchelle
         Melissa- Maïwenn
         Chrys- Karole Rocher
         Sue Ellen- Emmanuelle Bercot
         Baloo-Frédéric Pierrot
         Nora- Naidra Ayadi
         Gabriel- Jérémie Elkaïm
         Francesco- Riccardo Scamarcio
         Beauchard- Wladimir Yordanoff
         Bamako- Arnaud Henriet

          Obrona i wsparcie dla najmłodszych zawsze i wszędzie powinny być  priorytetem dorosłych zarówno tych którzy są rodzicami jak i bezdzietnych, bez wzgledu na ich wykształcenie czy majętność.
Poliss opowiada historie, oparte na faktach, paryskiej brygady do spraw ochrony nieletnich ( la BPM- brigade de protection des mineurs de Paris). W ponad 2.godzinnym obrazie możemy śledzić codzienną pracę oraz życie prywatne policjantów tego konkretnego wydziału. Zresztą słowo praca brzmi tu co najmniej nie na miejscu, gdyż sprawy, którymi zajmują sie podwładni Beauchard wymagają od nich nie tylko wykształcenia czy doświadczenia, ale przede wszystkim dojrzałości emocjonalnej czy wrażliwości na krzywdę najmłodszych. I jak sie okazuje te cechy nie zawsze i nie wszyscy posiadają,a nade wszystko nie zawsze im pomagają, bowiem w sytuacjach stresujących, napiętych, beznadziejnych pojawiają sie konflikty, ostre słowa, ujawniają sie temperamenty oraz problemy które "przynoszone" są z domów. Jednak członkowie brygady niczym rodzina potrafią sobie wiele wybaczyć, wspierać sie poprzez rozmowę, wspólną zabawę czy wyświadczanie sobie drobnych z pozoru przysług. Bywają nieprzyjemni dla siebie, bywają i przyjaźni oraz dyskretni, bo tego wymaga od nich praca i środowisko, z którym przyszło im pracować.

          "Polisse" to nie pierwszy film 37-letniej Maïwenn Le Besco, od lat 80-tych aktorki, która grywała już drobne rólki w takich filmach jak "Leon zawodowiec", postać nie do poznania dzięki charakteryzacji w "Piątym elemencie"( Diva Plavalaguna) czy wreszcie aby pojawić sie pierwszoplanowo napisała i wyreżyserowała własne "Pardonnez-moi". W swojej ostatniej produkcji  Maïwenn  pojawia sie w roli fotografa, cichej obserwatorki zdarzeń, których także widz jest świadkiem.
Ten obraz to dzieło nader dojrzałe, psychologiczne, pokazujące zarówno mocne jak i słabe strony psychiki dorosłego człowieka, który na co dzień ma do czynienia ze zboczeniami, perwesjami innych dorosłych i próbuje przy tym prowadzić swoje własne, satysfakcjonujące życie osobiste, co nie zawsze sie oczywiście udaje.
Scenariusz "Polisse" choć pisany przez dwie kobiety nie jest wcale delikatny, niczego nie przemilcza, słowa wypowiadane przez postacie filmu są dosadne i prawdziwe. Miejscami ma się wrażenie że ogląda paradokument o pracy policji obyczajowej i jedynie wątki dotyczące życia prywatnego brygady do spraw ochrony nieletnich dają odczucie fabularności.

          Co do doboru aktorów to nie są to może znane twarze francuskiej kinematografii, nie są to ludzie sławni, piękni, delikatni i subtelni, ale z całą pewnością ich gra jest bardzo autentyczna i realistyczna. Potrafią oddać emocje w sposób niemal teatralny, ale nie groteskowy. Dzięki temu łatwo wczuć sie i poczuć odrazę, która maskowana musi być częścią pracy ich bohaterów. Przed kamerą udaje im sie pokazać codzienność w sposób niemonotonny, ciekawy, ale także dramatyczny i bezpośredni to wcale nie łatwe zadanie biorąc pod uwagę temat- pracę policjantów z pedofilami i ich ofiarami.

          Według mnie ten film powinien znaleźć sie w kanonie produkcji do obejrzenia na zajęciach studentów resocjalizacji oraz kadetów policji we wszystkich krajach. To także dobry film dla psychologów i wszystkich tych, którzy sie psychologią interesują. A widz, który nie ma nic wspólnego z tymi trzema grupami? Na pewno powinien mieć mocne nerwy, bez względu na to czy lubi dzieci czy też nie bowiem słowa, które w tym obrazie padają mogą przyprawić o gęsią skórkę i zaciskającą sie pięść nawet tych najbardziej odpornych. Polecam!

Komentarze

  1. Z przedstawionego przez Ciebie opisu wynika, że w filmie jest sporo podobieństw do End of watch. Chyba, że źle to odbieram. Widziałaś Bogów ulicy? Jeśli tak, to czy rzeczywiście można je porównać? Bo Bogami ulicy byłem zachwycony!

    OdpowiedzUsuń
  2. To dwa różne filmy,ale oba bardzo dobre.Widocznie powinnam zacząć czytac swoje stare recenzje żeby sie nie powtarzać :/ Dzięki że zwróciłeś na to uwagę.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. O tak "Bogowie ulicy" bardzo dobry film. Ale ten chyba klimatycznie podobny, poza tym francuski (uwielbiam ich kino). Na pewno wpiszę na swoją listę, ponieważ jest to już kolejna pozytywna opinia na temat tego filmu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie polecam wpisać go na listę filmów do obejrzenia.Ma może inną tematykę niż Bogowie ulicy,ale podobnie jak film Ayera jest mocny,bezpretensjonalny i porusza ważne kwestie społeczne oraz przybliża widzowi profesję policjanta.

      Pozdrawiam

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Amerykańska sielanka

Nikt z Nikąd / Un illustre inconnu