Sugar Man

Searching for Sugar Man (Szwecja, Wielka Brytania, 2012)

Reżyseria: Malik Bendjelloul
Scenariusz: Malik Bendjelloul
Gatunek: Dokumentalny
Ocena: 7/10, film obejrzany w ramach Projektu KINO

          W 1968 roku do zadymionego baru o nazwie Sewer w Detroit wchodzi dwóch mężczyzn-producentów muzycznych, by posłuchać jak śpiewa odwrócony plecami do widowni 26-letni robotnik pochodzenia meksykańskiego nazwiskiem Rodriguez. Dwie płyty oraz zawarte na nich utwory, które wydadzą w 1970 roku "Cold fact" i 1971 roku "Coming from Reality", może nie zmienią oblicza rocka czy folku, nie pojawią sie na pierwszych miejscach list przebojów radiowych, ale staną sie "hymnami" i symbolami buntu i wyzwolenia Republiki Południowej Afryki od systemu politycznego, którego głównym założeniem była teoria apartheidu opierająca sie na segregacji rasowej...

          Dokument to dosyć szczególna forma "ruchomych obrazów" nie wystarczy bowiem dobry scenariusz, niepotrzebni są aktorzy, kostiumy, rekwizyty, odpowiednia scenografia, ważne są natomiast ciekawy temat oraz rzetelność w przedstawianiu faktów. Nagrodzony Oskarem za najlepszy pełnometrażowy film dokumentalny " Searching for Sugar" Malika Bendjelloulu to tak naprawdę historia fanów z Afryki Południowej, którzy postanowili dowiedzieć sie co stało sie naprawdę z ich idolem- Sixto Rodriguez i czy faktycznie zginął on na scenie,a jeśli tak to w jaki sposób. Poszukiwania prawdy zaczynają od...prześledzenia pieniędzy z tantiem, które po wydaniu dwóch płyt powinny jakieś być. To co udaje im sie odnaleźć przechodzi ich najśmielsze oczekiwania i doprowadzi do dość szególnego spotkania między "zmartwychwstałym" muzykiem a 20 000. fanów,a wszystko to tylko dzięki dociekliwości i szczęściu w dotarciu do prawdy.

          " Searching for Sugar" to raczej nie jest opowieść o spełnianiu sie amerykańskiego snu, ale o życiu z godnością, dzięki ciężkiej pracy, otwartości oraz oddaniu i pasji, gdy po drugiej stronie Oceanu Atlantyckiego młodzi Afrykanie walczą o prawa do godnego życia, bez terroru, mordów, bez etykietowania i przymuszania do bycia tymi gorszymi, bo o innym kolorze skóry. I mimo rzeczywistości w której przyszło egzystować mieszkańcom (nie obywatelom) RPA potrafią oni znaleźć w sobie miłość do muzyki, której słowa przynoszą im nadzieję na lepsze jutro, nawet jeśli te słowa są równie nielegalne, jak płyty które posiadają w domach. Przesłanie tego filmu jest więc nie tylko piękne, ale także ważne i znaczące pod każdą długością czy szerokością geograficzną,a dzięki nagrodom takim jak Oskar czy festiwalom takim Sundance obrazy takie jak " Searching for Sugar" mają szansę dotrzeć do większej ilości odbiorców.
          Jednak zaraz przed(nie po nich) nominacjami, nagrodami i festiwalami, a nawet przed samym tematem idą twórcy dokumentu, których wypowiedzi, zarówno córek Sixto Rodrigueza, jak i jego współpracowników muzycznych(producentów) oraz samych fanów- detektywów są pełne ekscytacji i uwielbienia, zarówno dla osoby muzyka, jak i jego dzieł. Brakuje więc krytycznych słów, które uczyniły by z Rodrigueza człowieka prawdziwego,a nie chodzącą legendę bez wad. Ta wyrywkowość dokumentu pokazująca jedynie określony frangment rzeczywistości, o samym Rodriguezie bowiem albo faktycznie niewiele wiadomo albo niewiele sie mówi, czasami mnie raziła, a czasami zastanawiała. Teksty piosenek bowiem zawierały przenośnie dotyczące narkotyków, jedna z córek mówiła o Rodriguezie ojczym, jednak tak naprawdę nie podano żadnych faktów dotyczących życia prywatnego muzyka. Były jedynie piosenki, ktore faktycznie pasowały do osoby, która została mi przedstawiona i nic poza tym. Czy zmieniło by to mój sposób widzenia tego człowieka i jego twórczość? Z pewnością inaczej odbieram muzykę Janis Joplin,a inaczej właśnie Rodrigueza (nawet jeśli nie świadomie) jeśli wezmę pod uwagę takie rzeczy jak alkohol czy narkotyki. Nie o używki jednak tu chodzi, ale o prawdę dokumentalną, którą jakby nie patrzeć powinni sie kierować twórcy obrazu. A jeśli wykorzystali fakt że muzyk o którym była mowa był nieznany większej publiczności to można go pokazać światu jak tylko sie chce i nawet artykuły w gazetach taki jak ten
http://www.wprost.pl/ar/391659/Filmowe-kamstwa/ nie przybliży Nas-widzów do prawdy o przedstawionej postaci, bo może zostać uznany za nieobiektywny lub złośliwy.
          Sam film natomiast przepełniony jest muzyką i pięknymi zdjęciami zarówno tymi archiwalnymi z Detroit czy Kapsztadu jak i współczesnymi, dzięki czemu dużo trudniej jest sie skupić jedynie na kwestiach historycznych czy merytorycznych. Może to i dobrze bo dzięki temu widz taki jak ja nieznający całej prywatnej historii Sixto Rodriguez może niezrażony dowiedzieć sie wielu ciekawych, ale i wzruszających szczegółów i bez oceniania nacieszyć sie świetną muzyką i czystym, o niesamowitej barwie, głosie amerykańskiego muzyka, który choć niedoceniony w swoim kraju i tak znalazł uznanie wśród uciemiężonych z drugiego krańca świata.








Komentarze

  1. Do dziś maltretuje płytę Rodrigueza. Absolutnie niesamowita historia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Fakt historia jest poruszająca,szczególnie że dzieje sie w Ameryce,gdzie podobno każdy ma szansę i każdy może byc sławny i bogaty.A tu okazało sie że muzyka obroniła sie sama i to o czymś też świadczy.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Muszę wreszcie obejrzeć. Chyba jeszcze nie spotkałem się z negatywną recenzją tego filmu. Ty, widzę, zwracasz uwagę na kilka wad, ale raczej recenzja brzmi też pozytywnie. Kusi mnie żeby zweryfikować te zachwyty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film oczywiście polecam,też nie spotkałam sie z negatywną opinią,a wad filmu widziałam niewiele własciwie tą jedną o której pisałam.Poza tym uważam że warto,nawet jesli nie uzna sie Sugar Mana za wiarygodnego dokumentu to i tak wychodzi wartosciowy film

      Pozdrawiam

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Strangerland

Amerykańska sielanka