1984

Nineteen Eighty-Four (Wielka Brytania, 1984)

Reżyseria: Michael Radford
Scenariusz: Michael Radford, Jonathan Gems
Gatunek: Melodramat / Thriller / Sci-Fi

Obsada:
         Winston Smith-John Hurt
         O'Brien-Richard Burton
         Julia- Suzanna Hamilton
         Parsons-Gregor Fisher
         Martin-David Cann
         Tillotson-Andrew Wilde

„Wojna to pokój. Wolność to niewola. Ignorancja to siła.”
                                        George Orwell - Rok 1984

          Luźna interpretacja książki George'a Orwella "1984" opowiada o losach Winstona Smitha, któremu przyszło żyć w utopijnym, jak dla Nas, państwie totalitarnym. Akcja filmu rozgrywa sie w Londynie oraz... w głowie głównego bohatera, którego poznajemy w jego miejscu pracy i któremu towarzyszymy w drodze do domu, gdy idzie tunelem razem z bezbarwnym tłumem lub przemierza zniszczone i brudne ulice, by dotrzeć do pokoju w którym śpi,ćwiczy i okazjonalnie zapisuje w ukrytym przed władzami notesie swoje myśli. Wszędzie gdzie nie pójdzie towarzyszą mu mniejsze lub większe ekrany, na których widnieje twarz Wielkiego Brata, a które są tak naprawdę kamerami do inwigilacji obywateli. Pewnego dnia dostaje on liścik z adresem spotkania od Julii, którą widuje codziennie w pracowniczej stołówce. Od tej pory będą sie co jakiś czas umawiać w tajemnicy przed władzami oraz tymi, którzy mogą ich zadenuncjować, by nie tylko nacieszyć sie sobą, ale także rozmawiać o systemie i czytać książkę...całkowicie zakazaną...

          Mający, przewrotnie ale zapewne przemyślanie, swoją premierę w 1984 roku film Michaela Radforda to mroczna i trzymająca w napięciu historia o sile manipulacji oraz tajnej obserwacji człowieka, ba całej społeczności przez wąską grupę ludzi utrzymających władzę, dzięki kłamstwu, strachowi oraz podległości. W filmie główny bohater, grany przez dojrzałego wiekowo już wtedy Johna Hurta, to postać posiadająca swój własny numer i nazwisko, miejsca gdzie wykonuje swoją pracę, gdzie je, gdzie śpi. Jednak z drugiej strony to człowiek, który ma wątpliwości, uczucia, który dopuścił sie już czynu karalnego i dlatego musi ciągle czujnie ukrywać sie przed światem, z tym jaki jest i kim jest. Jednak to na niewiele sie zda w społeczności, która od lat tępi wszelkie przejawy indywidualizmu, pochwala natomiast bierność i ignorancję. W walce z jednostką i jej potrzebami, ale i wątpliwościami wszystkie chwyty są dozwolone, dlatego Winston zostaje wydany przez osobę, po której mógł sie tego nie spodziewać, gdyż dzieliła z nim wszelkie radości i niepewności jutra. Wiedział, że szczęście w społeczeństwie w którym żyje nie jest możliwe, nie wiedział jedynie ile będzie trwało i kiedy sie skończy. I mimo to zaryzykował. W świecie, w którym zadawanie pytań może skończyć sie śmiercią, on miał odwagę szukać prawdy. Czy skutecznie?
          W filmie Radforda, w gąszczu dialogów- cytatów z Orwella trudno znaleźć odpowiedzi czy wyjaśnienie różnych kwestii czy zachowań postaci. Wiele daje sie wywnioskować z kilkunastu scen końcowych, jednak większość obrazu wydaje sie być zagmatwana i nieoczywista. Świetnie budowany klimat filmu nie idzie niestety w parze z klarownym scenariuszem, a szkoda bo wystarczyłoby kilka jasnych, ale zrozumiałych wypowiedzi, by obraz który widzimy pasował do tego co mówią postacie. Oczywiście jeśli ktoś weźmie pod uwagę, że takie było założenie tworców "1984" to jak najbardziej wszystko tutaj będzie mu do siebie pasowało. Jednak dla mnie całość wydaje sie być dużo bardziej zawiła od książkowego pierwowzoru, który może i czytałam dawno temu (będzie tak z 10 lat), ale pamiętam jeśli nie szczegóły fabuły to ogólne wrażenie, które było dużo lepsze i mocniejsze od tego co widziałam na ekranie.

          Mocną stroną filmu jest na pewno scenografia przygnębiająco brudny, szary i zniszczony Londyn oraz wszechobecne monitory z twarzą zasępionego mężczyzny, który zdaje sie cały czas patrzeć, sprawiają wrażenie surowego i zimnego i rewelacyjnie pasują do niebieskich kostiumów obywateli oraz nędznych ubrań proletariatu. Daje to także poczucie zagrożenia wojną, którą "toczy" Oceania to z Eurazją, to Wschódazją.

          Naprawdę dobrze ogląda sie również duet Hurt- Burton i mimo iż sam reżyser miał obiekcje co do zatrudnienia tego drugiego, za względu na jego ekscesy alkoholowe to styl grania Richarda Burtona jako zimnego, wyrachowanego O'Briena dodaje temu filmowi klasy i pozwala zaliczyć go do klasyków, z którymi nie tylko warto sie zaznajomić, ale nawet które trzeba znać. John Hurt, z kolei, mimo niezliczonych ról, z którymi współczesny widz może go kojarzyć jak choćby Ollivandera z serii o Harrym Potterze, jest w "1984" niczym aktorska "niezapisana tablica", którego ogląda sie bez łączenia jego twarzy czy osoby z innymi produkcjami. To może świadczyć jedynie o tym jak dobrym musi być aktorem, by tworzyć tak różne postacie filmowe i jednocześnie nie być przypisanym do jednej z nich już po ukonczeniu pracy nad filmem.

Film zdecydowanie polecam, nie tylko tym którzy mają Orwellowski "1984" jako lekturę do przeczytania, ale wszystkim tym którzy lubują sie w świetnej grze aktorskiej oraz nietypowych scenografiach lub po prostu szukają trzymającego w napięciu, mrocznego i klasycznego thrillera na wolne popołudnie lub wieczór.

         








Komentarze

  1. "1984" to jedna z moich ulubionych powieści, która pozostała w moich myślach bardzo długa i poraziła swoją aktualnością. Orwell mistrzowsko opisał to, co nas czeka lub co już się zaczęło. Do tej pory nawet nie szukałam ekranizacji, bałam się, że zepsuje mi nieco moją wizję, ale o tej, którą recenzuję słyszałam a twój tekst jedynie mnie zachęcił.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jesli podejdziesz z dystansem do tego filmu to sie nie zawiedziesz.Warto go obejrzeć ze względu na obsadę i klimat.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Strangerland

Amerykańska sielanka