Combat girls. Krew i honor

Kriegerin (Niemcy, 2011)

Reżyseria: David Wnendt
Scenariusz: David Wnendt
Gatunek: Dramat społeczny

Obsada:
         Marisa- Alina Levshin
         Svenja- Jella Haase
         Rasul- Sayed Ahmad
         Markus- Lukas Steltner
         Sandro- Gerdy Zint

          Marisa to dwudziestoletnia Niemka, która mieszka i pracuje (w sklepie) razem ze swoją matką. Nie byłoby jednak w tej dziewczynie nic niezwykłego gdyby nie fakt, że należy do grupy młodych neonazistów, a jej ciało przyozdabiają tatuaże o symbolice nazistowskiej. Jest agresywna, nienawidzi Żydów i imigrantów, dużo pali i pije, wdaje sie i wszczyna bójki. Jej chłopak właśnie trafił do więzienia za pobicie,a ona sama stara sie dobrze bawić zaczepiając dwójkę uchodźców z Afganistanu. Kiedy jednak potrąca Rasula i jego brata samochodem, myśląc że zabiła jednego z nich coś sie w niej zmienia. Postanawia pomóc tym którymi do tej pory gardziła, przez co traci zainteresowanie swoim towarzystwem. Jednak jak to w takiej grupie bywa...albo jest sie z nimi albo przeciwko nim...

          Problem nazizmu pomimo faktu zakończenia II Wojny Światowej nie został rozwiązany ani w sensie historycznym ani mentalnym ani realnym. To że Europa wprowadziła przepisy zabraniające pod groźbą kary nawoływania czy prezentowania idei nazistowskich wcale nie oznacza iż młodzieży, bezrobotnej czującej sie niepewnie w kraju do którego napływa coraz więcej imigrantów, takie poglądy nie pociągają. Czy te dwa zdania mogłyby w jakimś niewielkim stopniu oddać to co twórcy filmu chcieli rozwinąć pokazując fragment życia Marisy i jej przyjaciół? Czy na pewno udało im sie przedstawić niepewność i gniew młodych ludzi, którzy poprzez mocne przekonania swoich dziadków chcą zapewnić sobie bezpieczną i stabilną przyszłość? Czy da sie to zrobić w niemal 2-godzinnym obrazie pokazującym tylko epizodycznie to co powoli i w ukryciu narasta nie tylko we współczesnych Niemczech, ale i w całej Europie?
         
           Mimo iż film został stworzony przez Niemców to niemal od początku ma sie wrażenie, że twórcy starają sie złagodzić wizerunek młodych neonazistów poprzez niepokazywanie drastycznych scen bicia czy okaleczania ich ofiar. Zamiast tego próbują szokować tatuażami, mapami na ścianach czy sposobem spędzania wolnego czasu przez wielbicieli idei hitlerowskich. Głośna muzyka w samochodzie podobnie jak sposób bycia ma wstrząsnąć widzem i nakłonić go do myślenia. Dla mnie jednak, widza nawykłego do scen przemocy i agresji w filmie, to nie przekonuje. Mam wrażenie, że zarówno reżysera jak i scenarzystę temat neonazizmu wśród młodzieży niemieckiej przerósł lub przestraszył i tą niepewność przenieśli na ekran nie poprzez dylematy głównej bohaterki, ale poprzez brak jakiejkolwiek próby odpowiedzenia na pytania: dlaczego oraz co dalej... Widzimy bowiem młodych ludzi zafascynowanych złem i okrucieństwem, ale poza drobnymi epizodami, gdzie dowiadujemy sie kto wpoił danej jednostce takie a nie inne przekonania lub kto popchnął ją w tą stronę swoim zachowaniem brakuje głębszej refleksji nad przyczynami tego zjawiska w grupie. Zresztą sama grupa wydaje sie być mało spójna, niby wszyscy sie znają, ale wyglądają raczej na luźną zbieraninę, która tylko sie bawi razem, a której członkowie czują do siebie respekt powiązany z niechęcią niż na silne grono, które połączone jedną ideą chce zmienić swoją przyszłość. Jasne mają wspólne zainteresowania, razem ćwiczą, razem słuchają muzyki i oglądają propagandowe, stare filmy z czasów wojny, ale brakuje wśród nich lidera, kogoś kto nadzorowałby i kierował ich złość, nienawiść czy agresję. Ci którzy mogą być postrzegani jako mentorzy, bo mają broń czy życiowe doświadczenie są przedmiotem kpin i żartów, co w takiej zbiorowości nie powinno mieć miejsca ze względu na wojskowy dryl wynikający z historycznych korzeni środowiska.
         
          W "Combat girls. Krew i honor" brak silnych ról zarówno damskich jak i męskich. Marisa niby młoda- gniewna ma w oczach ciągłą niepewność i nieufność nawet wobec kompanów wspólnych bijatyk. Nastoletnia Svenja nie szokuje niczym, palenie papierosów bowiem wśród młodocianych nie jest ani niczym nowych ani zastraszającym czy odrzucającym. Poszukiwanie przez Svenje grupy rówieśniczej, która by ją zaakceptowała wydaje sie przebiegać w sposób sztuczny i z pewnością bardzo późny, nie trzeba być bowiem psychologiem by wiedzieć iż w wieku 15.lat młodzi już od dwóch,trzech lat przynależą do jakiejś subkultury czy zbiorowości. Co do męskiej części to ani chłopak Marisy (Marcus...chyba...o ile dobrze pamiętam), który mógłby być najbardziej charakterystyczną postacią filmu ani Clemens czy Franz nie sprawiają na tyle mocnego wrażenia, które warto by zapamiętać, ba mocno sie zastanawiam czy ich role są choćby znaczące w tym dramacie. Nie licząc historii Rasula trudno spamiętać (a nie ma tego dużo) cokolwiek co warte by było opowiedzenia czy dalszego recenzowania.

          Całość prezentuje sie dość nijako biorąc pod uwagę temat i wagę tego tematu. Czy więc warto sięgnąć po "Combat girls. Krew i honor"? Wbrew angielsko/polskiemu tytułowi nie ma tu ani wojowniczości ani krwi ani tym bardziej honoru, szkoda też czasu na miałkie, niepewne efekty pracy ludzi, którzy albo nie bardzo wiedzieli co chcą osiągnąć albo nie do końca zrozumieli zagadnienie, o którym chcieli widzom opowiedzieć. A szkoda bo mógł być to mocny, bezpretensjonalny obraz. Nie polecam!!!



Komentarze

  1. Mam odmienne zdanie na temat tego filmu ;) Mnie się nawet podobał dałem 7 na 10. Dla mnie film nie jest o samej strukturze takiej organizacji - bardziej skupia się na kobietach do niej należących. Pokazuje, że nie wszystko jest czarne, albo białe. [SPOILER]Wszystko mówi scena, gdzie siedzą trzy dziewczyny oglądające "bande idiotów", którzy ćwiczą ;)) i kilkoma zdaniami pokazują, ze nie do konca sa w tej grupie dla idei, Każda z nich została pokrzywdzona przez życie, nie do końca jest akceptowana, a w tej grupie zostały przyjęte z otwartymi ramionami [/SPOILER] I oczywiście na plus ciekawe zakończenie-przestroga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film był niby o kobietach,ale według mnie te postacie były za słabo zarysowane,sceny dziwnie pourywane,jedna scena przeskakująca w drugą,scenariusz jakoś mało według mnie spójny.Scena o której piszesz mogłaby zostać umieszczona np.: w filmie o mafii i miałaby z pewnością inne,głębsze przesłanie.Nie kupuję tego po co kręcić filmy nieprzemyślane.Słabe wizualnie i scenariuszowo.
      Oczywiście w żaden sposób nie chcę Cie urazić,mnie sie ten obraz po prostu nie podobał,ale dziękuję za komentarz to dobrze wiedzieć,że komuś jednak Combat girls przypadł do gustu :)

      Pozdrawiam

      Usuń
    2. Dla mnie to puenta tego filmu;) Przynajmniej ja to tak odbieram. Nie wydaje mi się, aby postaci były słabo zarysowane, czy przedstawione, ale kwestia gustu i upodobań ;)

      Usuń
    3. Racja to kwestia gustu i pewnej estetyki danego obrazu,akurat ten film odbieramy w różny sposób,ale po to je (filmy) chyba własnie kręcą :)

      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Mimo wszystko chętnie obejrzę ten film. Powód jest taki, że chcę to skonfrontować z rzeczywistością. Wstyd się przyznać, ale w pracy miałem raz w zespole kolegę, który przyznawał się do poglądów bliskich neonazizmowi i siłą rzeczy miałem okazję dowiedzieć się o paru rzeczach. Okazało się, że stereotyp ogolonego na łyso i skłonnego do rozrób sadysty jest dzisiaj nieprawdziwy. Neonaziści niestety nauczyli się na własnych błędach i obecnie działają głównie w taki sposób, że ich działalność ideologiczną tylko najzręczniejszy prawnik mógłby połączyć z odpowiednim paragrafem. Oprócz tego jest wśród nich wielu młodych gniewnych, którzy robią sobie tatuaże, malują napisy na murach, ale przemocy nie stosują. Takich agresywnych neonazioli jest obecnie wbrew pozorom bardzo niewielu. Za to o nich jest najgłośniej, bo dopuszczają się najgorszych czynów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Film obejrz i daj znać jak sie ma do rzeczywistości,sama jestem ciekawa.A do znajomości z ludźmi o różnych,także neonazistowiskich, poglądach to nie ma co sie wstydzić przyznawać,bo można sie w ten sposób dużo więcej dowiedzieć niż z internetu czy filmu i tą wiedza później podzielić.

      Pozdrawiam

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Strangerland

Amerykańska sielanka