Dziewczyna Hitchcocka

The Girl (RPA, USA, Wielka Brytania, 2012)

Reżyseria: Julian Jarrold
Scenariusz: Gwyneth Hughes
Gatunek: Dramat / Biograficzny

Obsada:
      Alfred Hitchcock- Toby Jones
      Tippi Hedren- Sienna Miller
      Alma Hitchcock- Imelda Staunton
      Peggy Robertson- Penelope Wilton


"Blondynki najlepiej nadają się na ofiary. Są jak śnieg, na którym znać krwawe ślady stóp."
                                           
                                                                                   
Alfred Hitchcock


          Tippi Hedren to "The Girl", która miała być kolejną blondynką niebywale podobną do Grace Kelly, w kolejnym filmie Alfreda Hitchcocka. Modelka szwedzkiego pochodzenia pewnego dnia wpada w oko Almie oraz Hitchocockowi, grając w jednej z reklam i zostaje zaproszona na zdjęcia próbne, by dostać rolę w kolejnym obrazie mistrza pod tytułem "Ptaki". To ma być jej pierwsza duża rola, jednak z każdym kolejnym dniem zdjęciowym okazuje sie, że praca z geniuszem kinematografii jakim był Alfred Hitchcock wcale nie jest łatwa i usłana różami, jak to sie na początku wydaje. Perfekcjonizm reżysera moze doprowadzić młodą Tippi Hedren nie tylko do Złotych Globów, ale także do wypadków na planie oraz do załamania nerwowego i zachwiań emocjonalnych, które raczej nie ułatwiają wspólnej pracy...

Hitchcock w "Hitchcocku" planuje nakręcić swój kolejny najlepszy film, ale aby to zrobić potrzebuje scenariusza. Gdy po wielu próbach udaje sie go w końcu znaleźć, okazuje sie że nie zostaje on zaakceptowany przez wytwórnię i znany reżyser musi go sfinansować sam...co nie poprawia jego stosunków z żoną Almą i przysparza coraz to kolejnych trudności na i tak trudnym planie. Powstające kolejne sceny "Psychozy" przenoszą sie na domowe...psychozy małżonków. Czy Alma uratuje film i małżeństwo? Czemuby nie...w końcu spędzi z mistrzem suspensu 54 lata, aż do jego śmierci... 

          W jednym roku, niemal miesiąc po miesiącu (6.października i 1.listopada) ukazały sie dwa filmy odsłaniające kulisy życia i pracy jednego z największych i najbardziej znanych reżyserów wszechczasów Alfreda Hitchcocka. "The Girl" miał premierę wcześniej, jednak ze względu na bardziej znaną (lepszą?) obsadę, lepszą promocję oraz fakt wyświetlania w kinach "Hitchcock"("The Girl" jest filmem telewizyjnym) zyskał większe zainteresowanie, oglądalność, a tym samym lepiej sie sprzedał.
          Mając więc na uwadze dwa obrazy pokazywane w tym samym niemal czasie trudno nie oprzeć porównaniom. Dwóch reżyserów, dwóch scenarzystów, mnóstwo aktorów i statystów i dwa różne efekty...ale od początku... reżyser Julian Jarrold to angielski twórca, który na swoim koncie ma projekty dla BBC oraz adaptacje znanych brytyjskich powieści jak "Zakochana Jane"(2007) czy "Wielkie nadzieje" (1999). Daje sie to wyczuć w "The Girl", który sprawia wrażenie bardziej angielskiej niż amerykańskiej produkcji, w przeciwieństwie do "Hitchcocka" utrzymanego w stylu hollywoodzkich filmów biograficznych (mimo że reżyser także jest Anglikiem). Jarrold relacje Hitchcock- Hedren pokazał w sposób bardziej dogłębny i psychologiczny, nadając im ton bardzo seksualny i psychotyczny niż Gervasi, który relacje Hitchcock- Alma Reville - Janet Leigh spłycił do pokazania silnej Almy, której mąż Alfred Hitchcock stanowił jakby drugi plan. W "The Girl" to właśnie Hitchcock był osią wokół której kręciły sie poszczególne wątki dotyczące jego pracy na planie filmowym czy zachowań w stosunku do Tippi Hedren, natomiast jego związek z Almą wydawał sie nie mieć tutaj szczególnego znaczenia. Dlatego od razu da sie też zauważyć różnice pomiędzy grą aktorską Sienny Miller (Tippi Hedren), a Scarlett Johansson (Janet Leigh) i o ile w "The Girl" oczy widzów były skierowane na Miller- kobiecą, wyrazistą, pewną siebie kobietę lat 60-tych o tyle w "Hitchcocku" Johansson wydała mi sie nijaka, ot po prostu dobrze ubrana, ładna blondynka, która niewiele wnosiła do fabuły, ginąc obok świetnej, charakterystycznej Helen Mirren, grającej żonę Hitchcocka tak mocno i przekonywująco, iż udało jej sie przyćmić samego Anthony'ego Hopkinsa (Hitchcocka).
Sam Hitchcock zarówno w jednym jak i w drugim filmie wydaje sie być podobny (do siebie?), jakby obu reżyserów cechowała podoba wizja człowieka z jednej strony geniusza- kina,z drugiej mężczyzny mającego problemy z samym sobą-w "The Girl" jakby bardziej ze swoją seksualnością, w "Hitchcocku" bardziej emocjonalne powiązane nierozłącznie z pracą na planie. Nieco nieudolnie ucharakteryzowani aktorzy, w sposób niezwykle profesjonalny, ale i z pewną dozą powagi podeszli do swoich ról. Może Toby Jones posiadał nieco mniej doświadczenia i nagród niż Hopkins w swoim dorobku, jednak jego rola wydawała sie być bardziej szczegółowo rozpisana lub lepiej dopracowana. Hopkins przy nim miał niewiele do zagrania, zresztą nadmierny makijaż wydawał sie mu utrudniać to co i tak miał do zrobienia.
          Kolejną ważną kwestą, bez której film biograficzny osadzony w latach 60-tych byłby mało autetyczny, jest scenografia, która w "The Girl" przypomina kręcenie filmów kręconych ;) jeśli nie w latach 60-tych to w 80-tych lub 90-tych(zarówno sposób kręcenia jak i tło samo w sobie), w przeciwieństwie do "Hitchcocka", który skupia sie bardziej na pokazywaniu ekskluzywnej rezydencji Hitchcocków oraz bajecznego domku letniego niż życia i pracy na planie filmowym. Tak więc mimo że zarówno "The Girl" jak i "Hitchcock" dotyczą pracy nad innym obrazem Hitchcocka to więcej można sie dowiedzieć o szczegółach kręcenia właśnie "Ptaków" niż "Psychozy". Nie mówiąc już że miejscami może sie wydawać, iż każda z biografii dotyczy innej osoby, mieszkającej w innym domu, ba nawet w nieco innych czasach. Warto zauważyć, że scenarzysta "Hitchcocka" ma więcej doświadczenia podczas pracy nad superprodukcjami niż jego kolega po fachu, który przygotowywał tło i miejsca pod "The Girl", co jak już wspomnałam dało sie wyczuć,a dzięki czemu film Jarrolda otrzymał zupełnie inną atmosferę. Trudno nie wspomnieć też o kostiumach i tutaj trzeba przyznać, że ekspercji od kreacji w obu filmach dobrze sie spisali, oddając klimat lat 60-tych w sposób można by rzec "Mad Men-owski" czyli dobrze dopasowany i skrojony.

          Oba filmy warto zobaczyć, by dowiedzieć sie więcej o znanym reżyserze jakim był Hitchcock. Może to zachęcić także do obejrzenia jego dzieł, które pod każdym względem są niezwykle dopracowane i mogłyby stanowić wzór dla współczesnych twórców kina, którzy czasami sie zapominają mając zbyt wiele środków przekazu,a za mało do przekazania.

         Alfred Hitchcock- Anthony Hopkins
         Alma Reville- Helen Mirren
         Janet Leigh- Scarlett Johansson
         Whitfield Cook- Danny Huston
         Peggy Robertson- Toni Collette

Obsada:

Gatunek: Dramat / Biograficzny
Scenariusz: John J. McLaughlin
Reżyseria: Sacha Gervasi

Hitchcock (USA, 2012) 


               

Komentarze

  1. Ale mnie tutaj dawno nie było.. Postanawiam poprawę :) Nie oglądałem ani jednego ani drugiego filmu. I ani do "Hitchcocka" ani do "Dziewczyny Hitchcocka" jakoś mnie nie ciągnie. Choć osobiście słyszałem dużo opinii mówiących o tym, że to właśnie "The Girl" jest lepszym filmem, to faktycznie produkcja z Hopkinsem jest znana na całym świecie. Nie wiem, może kiedyś. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam częściej :)...choć przyznam,że i mnie zdarza sie zaniedbywać bloga :( ...cóż praca i inne obowiązki...co do obu filmów to polecam obejrzec najpierw "The Girl"a potem "Hitchcocka",ja ogladałam w odwrotnej kolejności i była zszokowana,że "The Girl"przeszło bez echa,bo to naprawdę dobry film.A najlepiej jeśli napierw obejrzy sie "Ptaki" i "Psychozę"Hitchcocka,a potem sięgnie po te produkcje.

      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Tak, ja też słyszałem, że Dziewczyna Hitchcocka jest lepsza. Widziałem tylko film Gervasiego i niestety mnie nie zachwycił. Muszę obejrzeć ten drugi, chociaż już teraz wiem, że żaden film na pewno nie odda tego, jaki naprawdę był Alfred. Lepiej skupić się na jego filmach :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie widziałeś jeszcze "The Girl"(jakoś wolę ten angielski tytuł) to polecam bo faktycznie jest lepszy.Czuć że reżyser ma więcej doświadczenia niż Gervasi zarówno w pracy z aktorami jak i stopniowaniem napięcia,tworzeniem atmosfery itd.

      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Oglądałem tylko wersję Gervasiego. Udana, ale nie zachwycająca produkcja. Raczej do niej nie wrócę. natomiast The Girl ciągle przede mną, choć niemal wszyscy mówią, że ta wersja jest lepsza. Więc będę musiał się przekonać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie polecam,po obejrzeniu "The Girl"naprawdę czuje sie różnicę między tymi dwoma filmami o Hitchcocku i tym razem wygrywa ten niskobudżetowy co dodatkowo cieszy :)

      Pozdrawiam

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Strangerland

Amerykańska sielanka