Bańka

Bubble (USA, 2005)

Reżyseria: Steven Soderbergh
Scenariusz: Coleman Hough
Gatunek: Dramat / Kryminał

Obsada:
         Martha- Debbie Doebereiner
         Kyle- Dustin James Ashley
         Rose- Misty Wilkins
         Ojciec Marthy- Omar Cowan
         Matka Kyla- Laurie Lee
         Jake- K. Smith


          Martha to może czterdziestoletnia kobieta, mieszkająca w małym miasteczku razem ze swoim niedołężnym ojcem, którym sie opiekuje. Kyle- jej kolega z pracy- fabryki lalek, mieszka z matką, która całe dnie przesiaduje przed telewizorem, choć według słów syna szuka pracy. Pewnego dnia do rutyny w której tkwią wdziera sie Rose, która zostaje zatrudniona w fabryce na podobnym stanowisku co Martha. Dziewczyna wydaje sie być sympatyczna, widać że Kyle wpadł jej w oko, czego Martha do końca nie akceptuje, jednak stara sie być miła dla nowej współpracownicy i pomagać jej nie tylko w pracy. Kiedy więc Rose prosi o zaopiekowanie sie Jessie- jej 2-letnią córką, by mogła pójść na randkę, Martha zgadza sie od razu, gdy jednak okazuje sie, że Rose umówiła sie z Kyle'm zazdrosna "przyjaciółka" posuwa sie do czynu, który ma wyeliminować "rywalkę" z życia młodego mężczyzny...

          Można by powiedzieć, że "Bańka" to jeden z tych niewielkich projektów Stevena Soderbergha, nakręcony mimochodem pomiędzy "Ocean's Twelve: Dogrywka", a "Dobrym Niemcem". Krótki, niskobudżetowy film przeszedł niemal bez echa, co w przypadku tego reżysera rzadko sie zdarza,a został co najwyżej zauważony przez fanów jego twórczości oraz niezależnych twórców Film Independent.
Po obejrzeniu "Bańki" ma sie jednak wrażenie, że jak to zwykle bywa u  Soderbergha wszystko zostało drobiazgowo zaplanowane od pokazania sennego miasteczka z dwoma czy trzema fabrykami w tle poprzez przedstawienie monotonnego życia głównych bohaterów Marthy i Kyle'a w sposób niemal epizodyczny, ale także jasny i klarowny (trudno pokazać wiele szczegółów z życia w ciągu jednej godziny), a na wątku kryminalnym zakończywszy...zarówno senność miasteczka jak i monotonii jego mieszkańców. Bowiem zdarzenie, które nastąpi niemal pod koniec filmu, będzie niczym igła, która wbita w bańkę zniszczy ją jednostkowo i permanentnie, nie wstrząśnie ani nie zmieni w żaden sposób życia mieszkańców dotknie natomiast osoby, które znały zarówno Marthę jak i Rose oraz...być może widza...który z kolei już od poczatku może wyczuć, że "coś wisi w powietrzu"... bo przecież nikt nie kręcił by filmu o nijakiej egzystencji na amerykańskiej prowincji, która tym różni sie od analogicznej egzystencji w Polsce, iż spożywa więcej produktów typu fast food, nie nadużywa alkoholu tylko pali trawę,a wolny czas spędza nie przed jedynym sklepem w okolicy,a we własnym malutkim pokoju marząc w wyjeździe do ciepłego kraju, który właśnie został pokazany w telewizji.
Jak wielkie więc może być zdziwienie widza, gdy okazuje sie, że "Bańka" to jedna wielka improwizacja("kontrolowana improwizacja"). Osoby, które zagrały w filmie nie są zawodowymi aktorami, to po prostu ludzie, których zatrudniono do tej produkcji, bo mieszkali w okolicy, "zatrudniono"zresztą do tego projektu także ich domy, a dialogi, które słyszymy w filmie to połączenie zarysu scenariusza z pomysłami samych odtwarzających role. Czy dzięki temu są bardziej autentyczne? Do pewnego momentu na pewno da sie odczuć ten marazm i poczucie beznadziei, wmacniany nie tylko przez zwyczajne, nieciekawe twarze, ale także przez okolicę pokazującą dwie fabryki i cztery czy pięć domów oraz jedną ulicę przy której stoi kilka aut. Cisza i spokój mógłby ktoś powiedzieć. Nikt nie chodzi chodnikami, nikt nie przejeżdża ulicami. Jedyny ruch, który panuje w miasteczku to ten w fabryce,ale trudno mówić o jakiejkolwiek dynamice skoro można na palcach jednej ręki policzyć pracowników widocznych na ekranie.

Jest to więc bardziej dramat niż kryminał, wpasowuje sie jednak idealnie w estetykę projektów Soderbergha, dla którego ważna jest, jak sie wydaje, psychika ludzka i pokazanie jej w sposób na tyle zawiły i interesujący, by widz sie nie nudził i zawsze wynosił coś z seansu podpisanego nazwiskiem reżysera. Polecam!

Film obejrzany dzięki: http://www.strefavod.pl/





       



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Amerykańska sielanka

Nikt z Nikąd / Un illustre inconnu