Elizjum

Elysium (USA, 2013)

Reżyseria: Neill Blomkamp
Scenariusz: Neill Blomkamp
Gatunek: Akcja / Sci-Fi

Obsada:
Max- Matt Damon
Delacourt- Jodie Foster
Frey- Alice Braga
Julio- Diego Luna
Spider- Wagner Moura
Kruger- Sharlto Copley
John Carlyle- William Fichtner

          Kolejna wizja przyszłości. Jest rok 2154, na skutek przeludnienia oraz wzrastającej przestępczości najmożniejsi opuszczają Ziemię przenosząc sie do Elizjum- kosmicznego statku okołoziemskiego. Na planetę wysyłani są jedynie ci, którzy mają zarządzać np.fabrykami lub prowadzą tam inne interesy. Tymczasem obywatele Elizjum prowadzą spokojne życie na licznych imprezach i odpoczynku. Nie dotykają ich starość i choroby, gdyż zaawansowana technologia, którą sie posługują pozwala im uniknąć fizycznych zmian oraz bólu i cierpienia. Inaczej sprawy sie mają na przeludnionej Ziemii, gdzie każdy walczy o byt czy to pracując w fabryce czy dołączając do grupy przestępczej. Max ma za sobą kryminalną przeszłość i choć chciałby do niej nie wracać to na skutek wypadku daje sie namówić na bardzo ryzykowne przedsięwzięcie Spidera człowieka, który w nielegalny sposób może kogoś uczynić obywatelem Elizjum...o ile temu komuś uda sie w ogóle do Elizjum dotrzeć...


          Po prawie 4.latach Neill Blomkamp powraca z nową wizją przyszłości, ponurą i wydawałoby sie nieco bardziej realistyczną niż tą, którą nam zaprezentował w "Dystrykt 9". Od koncepcji przedstawionej w "Elizjum"dzieli nas wprawdzie 141.lat jednak na skutek stale wzrastającej liczby ludności na Ziemii oraz rozszerzającemu sie wciąż podziałowi na biednych i bogatych; pogłębiającej sie przepaści między tymi o bardzo wysokich i bardzo niskich dochodach, scenariusz filmu wcale nie wydaje sie tak do końca fikcją wybujałej wyobraźni twórców, a raczej kolejną alternatywą, która może choćby połowicznie stać sie faktem dla przyszłych pokoleń.

          Oczywiście przedstawione podziały na biednych i bogatych były już wcześniej wykorzystane w filmach, również tych z gatunku sci-fi, jak np.: w "Wyścigu z czasem"(jedyny który w tej chwili przyszedł mi na myśl). W tego typu obrazach nieobce są nam również statki kosmiczne (także te krążące po orbicie okołoziemskiej), poduszkowce, broń zaawansowana technologicznie (lub znana obecnie lecz przerabiana przez nomadów, przestępców przyszłości wywodzacych sie z biednych warstw społecznych) oraz udogodnienia dostępne tylko dla wybranych jak kapsuły medyczne. Jednak Blomkamp pokazuje i podkreśla pewne elementy w tak świeży i swobodny sposób, że można sobie zapomnieć iż widziało i wiedziało sie już wcześniej np. pojazdy przyszłości noszące cechy charakterystyczne oraz logo znanych współcześnie koncernów samochodowych: tutaj pojazd kosmiczny marki Bugatti.


Dzięki takim drobnym zabiegom film nie nudzi, wciąga wręcz wchłania nas swoją fabułą jednocześnie wyostrzając nasze zmysły na właśnie takie elementy, które mogą pojawić sie w kadrze tylko na chwilę i dzięki temu sprawić, iż produkcja zyska na atrakcyjności w stosunku do wielu innych zbliżonych gatunkowo, które ostatnio wyrastają jak grzyby po deszczu i cieszą sie sporą popularnością.

          Z kolei stworzenie wyrazistego kontrastu między bogatymi i biednymi w "Elizjum" to niewątpliwie część scenariusza, która go uatrakcyjnia oraz wyróżnia. Z jednej strony widzimy bowiem Los Angeles jako slumsy hiszpańskojęzycznej ludności, gdzie jeden koło drugiego stoją domy-baraki,a szara i brudna masa ludzka spędza czas na ulicach w prażącym Słońcu, z drugiej strony mamy statek na orbicie okołoziemskiej, gdzie stworzono ogromną przestrzeń dla willi z ogrodami milionerów spędzających czas na opalaniu oraz wzajemnym sie odwiedzaniu w ramach przyjęć koktajlowych. Zarówno nad jednym jak i nad drugim światem czuwa pani Minister Obrony, kobieta na tyle bezwzględna, że nie waha sie wydawać komendy zabicia tylko po to by osiągnąć własne korzyści.

          I tutaj dochodzimy do kwestii związanych z postaciami oraz odgrywającymi ich aktorami. Po raz kolejny widać jak sukces poprzedniego filmu, w tym przypadku "Dystryktu 9"pomógł reżyserowi w zatrudnianiu do następnego projektu bardziej znanych, lepszych czy nawet lepiej opłacanych aktorów. Bowiem kręcony za 30 milionów dolarów "Dystrykt 9" nie mógłby sobie pozwolić na udział takich nazwisk jak Foster, Damon czy nawet Fichtner jak zrobiło to budżetem ponad 100 milionów "Elizjum". Są to nazwiska aktorów, którzy choć mają już za sobą lata świetności oraz role swojego życia to nadal przyciągają widzow do kin i nadal mogą świadczyć o rozmachu widowiska. Czuje sie zresztą, oglądając "Elizjum", że aktorzy nie tylko dobrze odegrali zapisane im w scenariuszu kwestie, ale także wiele wnieśli od siebie, może nawet poddali pewne wskazówki reżyserowi, którego doświadczenie filmowe w stosunku do filmografii Foster czy Damona jest niewielkie.

          Dzięki "Elizjum" Blomkamp może zostać albo zaszufladkowany jako reżyser kolejnego obrazu sci-fi albo może stać sie jednym z tych twórców na którego filmy czeka sie wymagając i pragnąc zobaczyć jak rozwija sie jego warsztat pracy, a jeśli nie spełni pokładanych w nim oczekiwań zostanie bezwzględnie oceniony i w efekcie końcowym...zaszufladkowanym. Niestety Blomkamp nie należy, według mnie, do tworców, którzy już pierwszym filmem okrzyknięty jest geniuszem kina i tylko tego sie od niego wymaga...kolejnych przebłysków geniuszu w postaci filmów. Co wcale jednak nie oznacza, że geniuszem stać sie nie może...na pewno "Elizjum" ma w sobie większy potencjał niż "Dystrykt 9" i dlatego warto go zobaczyć, by móc poczekać, ocenić i porównać kolejną produkcję która sie pojawi opatrzona nazwiskiem Blomkamp.

Komentarze

  1. Racja, warto poczekać i zobaczyć jak rozwinie się kariera Blomkampa. Na pewno przy Elizjum miał trochę mniej do powiedzenia, niż przy Dystrykcie, ale z drugiej strony mógł sobie na więcej pozwolić przynajmniej jeśli chodzi o stronę techniczną. Myślę, że poradził sobie, bo nawet pomimo tego, że Elizjum fabularnie niewiele sie różni od innych wakacyjnych blockbusterów i pełen jest tych samych wad (nadmierny patos, dziury w scenariuszu, tani sentymentalizm), to jednak nadrabia innymi elementami, chociażby dopracowaną do perfekcji akcją. Rozrywka płynie z tego przednia, ja sam świetnie się bawiłem, gdy na ekranie szalał Kruger. Warto ten film zobaczyć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Na nadmierny patos i dziury w scenariuszach amerykańskich filmów już nie zwracam uwagi.Były,są i będą i my niestety tego nie zmienimy,choćbyśmy napisali i całe tomy recenzji...pewnie zreszta dlatego,że twórcy filmów blogów nie czytają...a powinni zobaczyc co widz ma do powiedzenia.
    Tak czy siak film warto zobaczyć tak jak napisałeś dla akcji i świata przedstawionego bym dodała.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. O proszę, szczerze mówiąc nawet nie wiedziałam za bardzo o czym film jest, "Dystrykt 9" również nie widziałam niemniej jednak jestem zainteresowana po Twojej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie zachęcam najpierw Dystrykt 9 potem Elizjum,a potem poproszę recenzję obu filmów :)

      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Moim zdaniem brak znanych nazwisk nie wpłynął źle na "Dystrykt 9" - jakoś nie wyobrażam sobie np. wspomnianego Damona w tym filmie. Jednak "Elizjum" to zupełnie inna para kaloszy. Czuję się mocno zachęcony do obejrzenia tego filmu. Boli tylko fakt, że to nie nastąpi wcześniej, niż za tydzień. W każdym razie nie pomyliłem się chyba w przypuszczeniach, że to będzie znacznie więcej, niż "kolejny" film akcji w klimatach SF.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy czego sie od Elizjum oczekuje,ja oczekiwałam dobrej rozrywki i własnie to dostałam.Wiem jednak,że sa widzowie bardzo wymagający.
      Co do Dystryktu 9 to faktycznie brak znanych aktorów dodał świeżości tej produkcji.Choć przyznam sie,że ten film mnie nie zachwycił.

      Pozdrawiam

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Amerykańska sielanka

Marvellous