Prywatne życie Pippy Lee

The Private Lives of Pippa Lee (USA, 2009)

Reżyseria: Rebecca Miller
Scenariusz: Rebecca Miller
Gatunek: Melodramat

Obsada:
Pippa Lee- Robin Wright
Nastoletnia Pippa- Blake Lively
Herb- Alan Arkin
Gigi- Monica Bellucci
Suky- Maria Bello
Kat- Julianne Moore
Trish- Robin Weigert
Chris Nadeau- Keanu Reeves
Sandra Dulles- Winona Ryder

          Pippa Lee to perfekcyjna pani domu i oddana żona edytora tekstów- Herba. On jest od niej starszy o co najmniej 10-15 lat i przeszedł trzy poważne zawały serca, stąd musieli sie przenieść do mniejszego miasta. Państwo Lee mają dwójkę dzieci, córka Grace jest reporterem wojennym, syn Ben ma zostać w przyszłości prawnikiem. Wydaje sie, że Pippa i Herb prowadzą spokojne i ustatkowane życie, więc gdzie tu dramat? Dzięki "myślom"Pippy dowiadujemy się, że przeżywa ona załamanie nerwowe (może kryzys wieku średniego), połączone z lunatykowaniem. Dodatkowo okazuje sie, iż jej mąż ma romans, zresztą ona sama także daje sie zauroczyć innemu mężczyźnie. Dzięki jej wspomnienieniom z kolei poznajemy jej dzieciństwo, relacje z matką, ucieczkę z domu i czasy kiedy poznała Herba. To wszystko przeplata sie ze sobą niczym w kaledoskopie, by zakończyć sie w sposób nieco słodko- gorzki, bo przecież w życiu nic nie jest ani słodkie ani gorzkie.


          "Prywatne życie..." to czwarty film Rebecci Miller jednak pierwszy melodramat czyli gatunek gdzie miłość+przeszkoda nie do pokonania= cierpienie oraz gdzie szczęście spotyka z reguły pozytywnych bohaterów, natomiast nieszczęście, fatum jest przypisane tym złym, czarnym charakterom. W tym obrazie trudno byłoby jednak mówić o szlachetności bohaterów lub ich braku. Jest to bowiem film o tym jak można być zagubionym mając poukładane życie: dorosłe dzieci, satysfakcjonującą i pasjonującą pracę, idealną żonę, piękny dom, przyjaciół i choć może zdrowie już nie takie jak u nastolatka to i tak nie jest sie przykutym do łóżka, diety, lekarstw. Jest to także film o byciu niespełnioną kobietą, bo choć ma sie inteligentego i zaradnego męża oraz prosty i łatwy w otrzymaniu dom to jednak brakuje czegoś: czy tylko czułości i bliskości? czy może też przeanalizowania i rozliczenia sie ze swoją burzliwą przeszłością? "Prywatne życie Pippy Lee" pokazuje, że nie tylko materialna strona życia jest ważna, ale także ta duchowa oraz emocjonalna i poza tym iż należy ją mieć to także przydałoby sie ją pielęgnować, wzmacniać i szanować.

          Co niezwykle ważne dla filmu tego gatunku to dobrze zarysowane postacie, nie ma tu bowiem miejsca na sceny akcji czy piękne krajobrazy. Nawet jeśli obraz kręcony jest w urokliwych wnętrzach to nie są one tak istotne jak właściwe przedstawienie widzowi bohaterów melodramatu. Muszą oni mieć jakąś przeszłość, nierzadko tragiczną oraz dobrze by było by łączyło ich jakieś uczucie czy to miłości (rodzącej sie lub wypalającej) czy nienawiści, która prędzej czy później będzie miała swoje ujście w ważniejszych wydarzeniach. W "Prywatnym życiu..."zarówno Pippa jak i Herb mają za sobą długą przeszłość, wydaje sie wręcz niemożliwe by byli tak spokojni i poukładani skoro w latach młodości oboje nie należeli do najgrzeczniejszych, ale może właśnie dlatego tak jest? Wspólne lata oraz obowiązki nauczyły ich nowych zachowań, ale także sprawiły, że zagubili część siebie. Może więc "Prywatne życie..."jest o odnajdywaniu swojej tożsamości, szukaniu siebie we wspomnieniach oraz kreowaniu nowych wrażeń z nowymi partnerami i przyjaciółmi. Myślę, że każdy widz w zależności od swojego wieku i płci inaczej zrozumie i zinterpretuje film Miller i na tym polega jego uniwersalność oraz ponadczasowość.

          Na pewno dużym atutem filmu są aktorzy, przede wszystkim Robin Wright jako Pippa Lee. Jest nie tylko elegancka, milcząca, ale i wydaje sie być poruszona zmianami, które w sobie odczuwa, podobieństwem do matki, którego do siebie nie dopuszcza oraz chęcią zmiany, która miesza sie w niej z niepokojem czy na pewno to jest fair wobec jej świata i jej życia oraz ludzi, którzy jej w tym życiu towarzyszą. Alan Arkin jako Herb wydaje sie być cyniczny i nieobecny, wycofany w życiu domowym, choć taka postawa wynika zapewne z lęku przed śmiercią oraz może być charakterystyczna dla nadchodzącej dopiero, w jego mniemaniu, starości. Dla widza Herb jest stary i jego zachowanie może być tłumaczone jako chęć odmłodzenia sie, odjęcia sobie kilku lat, bo przecież jeszcze tyle jest do zrobienia.
 Ciekawym rozwiązaniem okazało sie również zaangażowanie do filmu dwóch różnych aktorek w rolach nastoletniej Pippy oraz dorosłej Pippy (różnie to bywa czasem zatrudnia sie dwie aktorki,a czasem charakteryzuje tą jedną). Różnią sie one nie tylko wyglądem, ale także zachowaniem,a o to chyba chodziło twórcom najbardziej by widz zauważył ten kontrast. Tutaj plusem było zatrudnienie  Blake Lively, która grała właściwie tylko ciałem i  Robin Wright, która skupiła sie by przedstawić sowją bohaterkę nie tylko poprzez grę ciałem, ale także poprzez mimikę czy spojrzenia.
Postacie takie jak Sandra czy Chris to młodzi trzydziestoletni, którzy jak sie okazało nie potrafią sie odnaleźć we wspólczesnym świecie i dopiero bliski kontakt z kimś starszym od siebie zapewnia im poczucie bezpieczeństwa oraz stabilności emocjonalnej. Winona Ryder jako Sandra to roztrzęsiona histeryczka, natomiast Chris Keanu Reeves'a to nadal 35-letni nastolatek, który poszukuje swojego miejsca i miłości na Ziemi.
"Prywatne życie..."to oczywiście poza wymienionymi postaciami bogactwo charakterów i zapewne każdy kto film widział lub go zobaczy zwróci uwagę na fakt iż niejeden psychoanalityk miałby wiele do zrobienia dla ludzi, których w filmie Nam przedstawiono.

          Film uzupełniono neutralnym, nierzucającym sie w oczy tłem małego, sennego miasteczka. Myślę, że przedstawione zdarzenia w wielkim mieście miałyby zupełnie inny rozdźwięk. Mogłyby zostać rozmyte przez szum miasta, szybkość w jakim sie tam żyje oraz przez problemy, które są zupełnie inne niż na prowincji. Dużym plusem jest też ograniczenie liczby wątków do dwóch, trzech. Dzięki temu widz bez problemu może nadąrzyć za wydarzeniami oraz wspomnieniami głównej bohaterki.

          Całość mimo tematyki wcale nie daje uczucia ciężkości czy niewiadomo jakiej powagi. "Prywatne życie..."ogląda sie raczej lekko, ale nie bez zastanowienia. To film dla tych, którzy zgłębiają ludzką psychikę i poszukują jej także w filmie oraz dla wszystkich wielbicieli melodramatów.Polecam! 

Komentarze

  1. Ostatnio unikam melodramatów, jakoś nie mogę trafić na godnego reprezentanta gatunku.. Choć może właśnie "Prywatne życie.."? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także długo unikałam melodramatów i szczerze mówiąc nie wiem co mnie podkusiło by obejrzeć "Prywatne życie...",ale nie żałuję.

      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Coś słyszałam o tym filmie, bardzo szanuję Robin Wright jako aktorkę, melodramaty bardzo lubię więc myślę, że skuszę się na ten film :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robin Wright jest w tym filmie świetna,pokusze sie o stwierdzenie że nawet lepsza niż w "House of cards".Film zdecydowanie polecam!

      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Nie wiem, na ile ten film będzie (w moich oczach rzecz jasna) wyróżniał się wśród innych melodramatów, ale ja pewnie obejrzę chociażby z powodu Moniki Belucci. Ech, my,faceci...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chcę Cie zniechęcać,ale Belicci gra tu epizodyczną rólką.Oczywiście jest jak zwykle niesamowita i swoją ekspresywnością zajmuje "pół ekranu" i jak zwykle ma wyrazistą i mocną rolę.

      Pozdrawiam

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Amerykańska sielanka

Marvellous