Grawitacja

Gravity (USA, Wielka Brytania, 2013)

Reżyseria: Alfonso Cuarón
Scenariusz: Jonás Cuarón, Alfonso Cuarón
Gatunek: Dramat / Sci-Fi

Obsada:
Ryan Stone- Sandra Bullock
Matt Kowalsky- George Clooney
Dyrektor kontroli misji (głos)-
Ed Harris
Aningaaq (głos)- Orto Ignatiussen
Shariff (głos)- Paul Sharma
Kapitan w Explorerze (głos) - Amy Warren

"Absolutna przestrzeń w swojej własnej istocie, bez związku z czymkolwiek zewnętrznym, pozostaje zawsze podobna i nieporuszona. "
                                                 Isaac Newton

     Kosmos bez człowieka pozostaje bezkresny i nieporuszony.
     Widziany oczami człowieka jest po prostu piekny...
          Są takie filmy, które gdy zamkniemy oczy to poszczególne sceny pozostają nam w pamięci na długo po zakończeniu seansu.
Alfonso Cuarón producent i reżyser wraz z synem Jonás'em tym razem przenoszą nas w kosmos, pokazując nam, że poza granicami Ziemii niewiele już od nas zależy, a przetrwać możemy jedynie dzięki sile woli. Tak jak dr Ryan Stone dla której lot kosmiczny nr 157 (jeśli dobrze pamiętam) jest tym pierwszym. Oczywiście przeszła półroczne szkolenie, ale tak naprawdę żaden symulator nie przygotuje ją na widoki, które przyjdzie jej oglądać, na bezmiar, który ją otoczy czy na ciszę i brak reakcji kosmosu, którego doświadczy. Kiedy więc odłamki uszkodzonej stacji kosmicznej będą zbliżały sie z niezwykłą szybkością 32 000 km/h ona niezłomnie będzie naprawiać urządzenie, dla którego tutaj przybyła z Ziemii i nawet rozkazy oraz ponaglenia doświadczonego kolegi Matta Kowalskiego nie będą w stanie przerwać jej obowiązków, a ponieważ rzecz dzieje sie w kosmosie to i prawa ziemskie tu nie obowiązują...


          Przyznaję, że po zwiastunie pokazującym jedynie fragment przestrzeni kosmicznej na film szłam dość niechętnie, z pewną dozą sceptyzmu, bo nie jestem fanką ani dokumentu przyrodniczego ani tym bardziej dokumentu o kosmosie. Jednak zachęcona nazwiskami Cuarón- Bullock- Clooney postanowiłam wybrać sie na seans w 3D. Weszłam zaniepokojona wyszłam oszołomiona. Bo oto spodziewałam sie nieco nudnawej historii o parze astronautów, którzy lot w kosmos mogą przypłacić życiem, ale na szczęście ratuje ich "scenariuszowy" "happy endowy" przypadek, a dostałam prostą opowieść o walce o życie w przestrzeni, gdzie nie ma siły grawitacyjnego przyciągania, gdzie nie ma tlenu, a widoczność jest taka na jaką pozwalają skafandry. Bo "Grawitacja" to nie jest film o ludzkiej ciekawości czy chęci podboju kosmosu, ale o niezwykłej pracy nad sobą i nad ludzką techniką, ktorej część ktoś umieścił w tak rozległym i nieprzewidywalnym dla człowieka miejscu, że wszystko może sie tam wydarzyć i żadne środki ostrożności nie gwarantują bezpiecznego powrotu na Ziemię.    

          Bezwzględnie jest to najlepsza produkcja jaką do tej pory widziałam w tym roku i jaką do tej pory w ogóle widziałam w kinie. Malownicze zdjęcia kosmosu robią niesamowite wrażenie na dużym ekranie. Co jakiś czas na ekranie pojawia sie piękna Sandra Bullock, która nawet w skafandrze kosmicznym prezentuje sie niezwykle zgrabnie,a jej rola wymaga gry- czasem samymi oczami, a czasem tylko głosem, co sprawdza sie w 100%. Ten film pozwala także George'owi Clooney'owi na pokazanie widzowi, że nie jest tylko amantem, który od czasu do czasu w sposób dramatyczny zmienia przyspieszając lub zwalniając akcję, w "Grawitacji" to mężczyzna z doświadczeniem, którym wspiera nową koleżankę, ma charyzmę oraz osobowiść. Ewidentnie ojciec i syn Cuarón dają do zrozumienia, że człowiek sam w kosmosie nie da sobie rady, szczególnie gdy w lot kosmiczny udaje sie pierwszy raz, niby oczywiste i logiczne, a jednak niejednokrotnie umykało to filmowcom. To dzięki takim szczegółom film wydaje sie być niezwykle urealniony. Oczywiście pomijam kwestie techniczne, na tych sie nie znam, więc sie nie wypowiem. To na czym sie znam czyli emocje balansują podczas seansu od poczucia zrelaksowania i spokoju, by na wzrastającym napięciu przechodzić w grozę i przerażenie. Widz może dosłownie czuć sie wbity w fotel i tak już pozostaje do końca filmu, by w międzyczasie wzruszyć sie historią pani doktor oraz poczuć obawę czy uda jej sie opowiedzieć swoją wersję wydarzeń.   

Wszystko w tym filmie wydaje sie być dopracowane w najmniejszym szczególe od gry aktorskiej, poprzez głosy słyszane w tle po widoki i sprzęt kosmiczny. Co więc mogłoby wytłumaczyć niepójście na seans "Grawitacji"? Brak czasu? Brak finansów? Nie, ten film TRZEBA zobaczyć,to absolutny must-see sezonu,a może i dekady...kto wie...Polecam!!!


Komentarze

  1. Mi się trailer bardzo podobał, ale od dziecka fascynowała mnie astronomia :) Słyszałam bardzo wiele dobrego o tym filmie i planuję się w najbliższym czasie na niego wybrać. Do tej pory chyba tylko na jednym blogu (a widziałam recenzje na wielu, w zasadzie sama się zastanawiam czemu chce mi się czytać recenzje tego samego filmu) ktoś ten film skrytykował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie polecam,szczególnie jeśli jesteś fanką astronomii :) fajnie byłoby tez przeczytać Twoja recenzję,więc zachęcam

      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Ja nie cierpię s-f, a film mnie pochłonął i oczarował. Kino na najwyższym poziomie, genialna Sandra Bullock :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Sandra bullock jeszcze w żadnym filmie nie byla taka piękna,według mnie oczywiście :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo mi się spodobał, ale nie nazwałabym go jednym z najlepszych. Jak dla mnie niezwykła była fabuła, nieco mniej widoki kosmosu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie i fabuła i zdjęcia były niezwykle,ale to kwestia gustu.

      pozdrawiam

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Amerykańska sielanka

Marvellous