Najlepsze najgorsze wakacje

The Way Way Back (USA, 2013)

Reżyseria: : Nat Faxon, Jim Rash
Scenariusz: : Nat Faxon, Jim Rash
Gatunek: Dramat / Komedia
 
Obsada:
         Trent-Steve Carell
         Pam- Toni Collette
         Duncan- Liam James
         Betty- Allison Janney
         Susanna- AnnaSophia Robb
         Owen- Sam Rockwell
         Caitlin- Maya Rudolph
         Kip- Rob Corddry
         Joan- Amanda Peet
         Roddy- Nat Faxon
         Lewis- Jim Rash

          14-letni Duncan jedzie z matką, jej nowym facetem i jego córką na wakacje do Hampton. Właściwie to nastolatek wolałby spędzić wolny czas z ojcem, ale ten akurat układa sobie życie z nową partnerką w San Diego. Małomówny, zamknięty w sobie Duncan musi więc stawić czoła nowemu facetowi i nowym znajomym matki oraz zorganizować sobie swój wolny czas. Na szczęście natrafia na Water Wizz- wodny park rozrywki oraz jego pracowników Owena, Caitlin, Rodde'go i Lewisa...


            Nat Faxon i Jim Rash to dwóch aktorów, którzy od końca lat 90-tych grywają w filmach klasy B- małoznanych, niskobudżetowych, bywa że nieciekawych produkcjach. To także duet, który w 2011 roku otrzymał Oskara za scenariusz do "Spadkobierców" i być może ten sukces przyczynił sie do zrealizowania "The Way Way Back", niesamowitego filmu o dorastaniu i byciu dzieckiem jednocześnie, o tym że dorośli czasami chcą znów poczuć sie jak dzieci, a inni nigdy nie dorośli, bo nikt im nie dał takiej szansy. To obraz o trudnych rozstaniach i o tym jaki ślad potrafią pozostawić w psychice nastolatka, a wszystko co oglądamy na ekranie przez ponad półtorej godziny, widzimy oczami 14- latka- poważnego i zagubionego w świecie mniej poważnych dorosłych.

          Po wstrząsie jakim był dla Duncana rozwód rodziców, spotkanie Owena- wyluzowanego faceta z kompleksem Piotrusia Pana, pozwala mu przez chwile być sobą, przez chwilę zapomnieć o histerycznej i chaotycznej rzeczywistości w której przyszło mu żyć z matką. To może nie wystarczyć na długo,a może zmienić wszystko w życiu młodego, osamotnionego chłopaka. Przez ponad półtorej godziny widz będzie obserwował jak Duncan będzie sie otwierał na ludzi, uczył uśmiechać, być szczerym, rozmawiać, koegzystować z rówieśnikami i z dorosłymi. Ktoś mógłby powiedzieć, że w kinematografii to nic nowego, to wszystko już było, a jednak "The Way Way Back" odświeża, uaktualnia i przywraca dobre imię tematom, które pokazane w sposób oklepany i dramatyczny znudziły sie widzom. Nadaje nowy ton, nowy rytm, pokazuje że da sie zrobić komedio -dramat, na którym można i płakać i śmiać sie, a wszystko połączone jest w sposób logiczny i życiowy. Bo jeśli nawet ktoś nie ma za sobą rozwodu rodziców, to przecież był lub jest nastolatkiem i pewne sprawy nie są mu obce jak choćby poszukiwanie własnej tożsamości czy odnajdywanie wzorów do naśladowania. Nie można więc przejść obojętnie ani obok tego tematu ani obok tego filmu. Został on tak skonstruowany czy napisany, że każdy odnajdzie w nim cząstkę siebie, świetnie nakreślone postacie pozwalają na identyfikację, a miejsce wydaje sie być na tyle pospolite, że niemal każdy choć raz spędził takie wakacje.

             Na pewno niezaprzeczalnym atutem "The Way Way Back" jest obsada.      Sam Rockwell to reklama sama w sobie(zawsze będę to powtarzać) i z każdym filmem jest coraz lepszy, coraz bardziej autentyczny, coraz bardziej spontaniczny. Toni Collette jak zawsze dramatyczna i naturalna, potrafi być równie dobra w komediach, jak i w poważnych rolach. Ciekawie wypadł także Steve Carell, do tej pory znany mi jedynie z głupich komedii, tutaj pokazał bardziej dramatyczno- irytującą stronę siebie. 17- letni Kanadyjczyk Liam James w roli Duncana jest chyba najbardziej przekonywującą postacią, to on wpływa na emocje, które powstają na ekranie i poza nim, to on jest osią tej opowieści i on nadaje jej rytm, w sposob niewymuszony, prawdziwy i ciekawy.

           "The Way Way Back" to kolejny obok "Grawitacji" must see sezonu jesiennego, nawet dla tych, którzy za gatunkiem jakim jest komedio-dramat nie przepadają. Warto bowiem nie tylko odświeżyć sobie wspomnienia z czasów bycia nastolatkiem, ale także popodziwiać kunszt aktorski i przenieść sie w lata 90-te, bo na takie film jest stylizowany...a może raczej 70-te...sami oceńcie. 


Komentarze

  1. "The Way Way Back" to kolejny obok "Grawitacji" must see sezonu jesiennego. Absolutnie się zgadzam. Właśnie obejrzałem. To prawda, każdy znajdzie w nim cząstkę siebie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeden z tych filmów,który sporo wnosi do życia widza.Ciesze sie więc,że i Tobie sie podobał.

      Pozdrawiam

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Amerykańska sielanka

Marvellous