Labirynt

Prisoners (USA, 2013)

Reżyseria: Denis Villeneuve
Scenariusz: Aaron Guzikowski
Gatunek: Thriller
Czas trwania: 2 godz. 33 min.

Obsada:
         Keller Dover-Hugh Jackman
         Grace Dover- Maria Bello
         Ralph Dover- Dylan Minnette
         Nancy Birch- Viola Davis
         Franklin Birch- Terrence Howard
         Detektyw Loki- Jake Gyllenhaal
         Holly Jones- Melissa Leo
         Alex Jones- Paul Dano

          Rodziny Dover i Birch mieszkają w tym samym miasteczku, na tej samej ulicy, mężowie razem pracują. Nic zatem dziwnego, że Keller, Grace, Nancy i Franklin oraz ich dzieci spędzają razem święto dziękczynienia. Kiedy dorośli świętują, ich córki Joy i Anna bawią sie pod czujnym okiem starszego rodzeństwa Elizy i Ralpha, jednak nagle znikają, gdy postanawiają wspólnie pójść do domu Dover'ów poszukać czerwonego gwizdka...Od tego momentu rozpoczyna sie walka z czasem,by je znaleźć, walka w którą poza policją wplątani zostaną także zrozpaczeni ojcowie...


          Patrząc na dorobek twórczy reżysera i scenarzysty nikt nie spodziewałby sie trzymającego od pierwszej do ostatniej minuty komercyjnego, kinowego thrillera z dobrą obsadą. Może dlatego, że "Kontrabanda" napisana przez Aarona Guzikowskiego nie była jakąś wyjątkowo dobrą sensacją, a jedynie kolejnym "filmidłem", które łatwo sie zapomina zaraz po projekcji, natomiast produkcje Kanadyjczyka Denisa Villeneuve kojarzą sie raczej z filmem off-owym, festiwalowym. Widocznie jednak, gdzie filmowców dwóch tam i dobry thriller powstać potrafi. I choć w sumie historia lubi sie powtarzać, a obrazy o uprowadzeniach dzieci już były to ten jednak przykuwa na ponad dwie godziny i jakoś trudno sie przy nim nudzić.

          Miejsce kręcenia może wydawać sie dziwnie znajome, ot kolejna historia na amerykańskiej prowincji: biednej, zacofanej, bardzo religijnej, mrocznej, zimnej...i można by tak wymieniać i wymieniać nawet jeśli nigdy nie było sie na terenie Stanów Zjednoczonych. Mimo to takie miejsca, w tym przypadku: Conyers, Porterdale i Atlanta w stanie Georgia, nadal fascynują zarówno filmowców, jak i samych widzów, wprowadzając atmosferę chłodu i zaściankowości. "Prisoners"(polski tytuł jakoś mi tutaj nie pasuje...) zyskuje na tym niesamowicie, z jednej strony może i faktycznie wizualnie przypomina kilka innych produkcji, z drugiej natomiast tłumaczy zachowania bohaterów filmu zarówno tych pozytywnych, jak i tych po drugiej stronie. Ułatwia także "wczucie sie" w atmosferę przedstawionej akcji. Nieco nierównej, bo miejscami bardziej, a miejscami mniej trzymającej w napięciu. Trudno powiedzieć czy ten zabieg jest stworzony celowo, natomiast działa on na korzyść podczas oglądania, nie odczuwa sie bowiem ciężkość tematu, na którym opiera sie akcja.

          Kolejnym ważnym i dobrze dobranym elementem są aktorzy. W tym przypadku z dużym doświadczeniem scenicznym, nagradzani i nominowani do wielu nagród, a przede wszystkim kojarzeni przez widzów. Chociaż Hugh Jackman to raczej aktor filmów akcji, to jego rola została tak dobrana, by w owej akcji uczestniczył, a nawet by był jej osią. Terrence Howard natomiast to nie tylko drugoplanowa twarz z "Iron Man'a", ale postacie w takich filmach jak "Odważna" czy "Ray", obrazach wartych zapamiętania. Maria Bello podobnie jak Viola Davis to typowe aktorki obrazów dramatycznych i obyczajowych, choć obyte także w thrillerach. Rozpacz ich postać i sposób radzenia sobie z nią pokazuje widzowi różne punkty widzenia, różne sposoby reagowania i przeciwstawiania sie lub poddawania losowi, co zresztą dotyczy nie tylko kobiecych, ale i męskich przedstawicieli "Prisoners".

          Całość spaja logicznie dopracowany scenariusz, gdzie każdy szczegół, każdy detal pokazany na ekranie jest ważny. Czy będzie on dotyczył przeszłości Kellera Dover'a czy leków, na nocnym stoliku, Grace Dover. Nie ma tu niepotrzebnych wypełniaczy, bo twórcom zostało trochę z budżetu. Tutaj budżet wynosił 46 mln. dolarów i lwia część z niego została zapewne wydana na gaże dla Hugh Jackmana i Jake Gyllenhaala, którzy zresztą udowodnili, że są warci, każdego wydanego na nich dolara. Trudno powiedzieć czy twórcy spodziewali sie jakiś oszałamiających zysków i niezwykłej popularności obrazu czy raczej chcieli stworzyć dobry film, który swoją treścią, a nie nazwiskami aktorów, będzie przyciągał do kin i wypożyczalni. Bez względu na ich założenia "Prisoners" to kawał solidnego kina zarówno dla wielbicieli thrillerów, jak i fanów Jackmana czy Gyllenhaala. Warto więc go polecić, nawet tym znajomym, którzy za oglądaniem filmów nie przepadają.

Komentarze

  1. Zgadzam się, że scenariusz dobry, ale oglądając "Labirynt" miałam wrażenie, że świetnie zbudowane w pierwszej połowie filmu napięcie, systematycznie spada z każdą mijającą minutą. Gra aktorów jak najbardziej na wysokim poziomie, w szczególności zapadła mi w pamięć postać grana przez Paulo Dana. Podobała mi się również ostatnia scena, chociaż zauważyłam, że to zakończenie stało się tematem wielu sporów i kontrowersji.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zakończenie jak dla mnie jest intrygujące.Faktycznie to napięcie w filmie jakby faluje raz wzrasta raz opada.

      Pozdrawiam

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Strangerland

Amerykańska sielanka