Locke

Locke (USA, Wielka Brytania, 2013)

Reżyseria: Steven Knight
Scenariusz: Steven Knight
Gatunek: Dramat/ Thriller

Obsada:
  Ivan Locke- Tom Hardy
  Katrina  (głos)- Ruth Wilson
  Bethan  (głos)- Olivia Colman
  Donal  (głos)-  Andrew Scott
  Gareth  (głos)-Ben Daniels
  Eddie  (głos)- Tom Holland
  Sean  (głos)- Bill Milner
               Cassidy  (głos)- Danny Webb

          Ivan Locke to kierownik budowy z dziewięcioletnim (nie dziesięcioletnim) stażem, mąż oraz ojciec dwójki dzieci. Właśnie opuścił swoje miejsce pracy, gdzie jutro ekipa ma wylać beton pod 55.piętrowy drapacz chmur. Po kilkunastu telefonach oraz prawie dwóch godzinach rozmyślań (dla widza 1 h.25 min.) Ivan straci dom, rodzinę, żonę i pracę,a wszystko przez jedną decyzję, którą podjął niemal rok wcześniej...

          Dwa reżyserskie debiuty scenarzysty "Niewidocznych" oraz "Wschodnich obietnic" czyli  "Koliber" i "Locke" miały swoją światową premierę w tym samym bo 2013 roku (choć dla polskiego widza "Locke" wszedł do kin w 2014r.), jednak trzeba na samym początku zaznaczyć, że zarówno gatunkowo, jak i aktorsko czy wizualnie powstały dwie bardzo różne produkcje. 
"Koliber" to typowy film akcji, kolejny zresztą dla odtwórcy głównej roli-Jasona Stathama, trzymający w napięciu, o prostych dialogach, posiadający swój rytm i dynamikę. 
Nieco inaczej poprowadzony został "Locke". Miejsce akcji czyli samochód głównego bohatera, przemieszczającego sie po autostradzie to jedna jedyna scena dla aktora,a widoki za oknem auta są jedynie nierozpraszającym elementem tła- niczym więcej. Ivan to doświadczony kierowca, w czasie jazdy nie tylko rozmawia przez system głośno-mówiący telefonu, ale także przegląda dokumenty czy zamyślony rozmawia-sam ze sobą. Te monologi tworzą tutaj pewnego rodzaju spektakl widoczny tylko dla widza, jasny tylko dla mówiącego-oglądający może z czasem z kontekstu zrozumieć historię Locke'a, niewiele jednak z życiorysu głównej postaci jest powiedziane wprost. Główny temat wokół którego toczą sie rozmowy telefoniczne Ivana z żoną, synami, Bethany czy współpracownikami Dolonem oraz Garethem mogą także przywoływać na myśl teatr, są bowiem na wskroś dramatyczne, przepełnione emocjami. Tom Hardy w miarę swoich możliwości ruchowych gestykuluje, rzuca przedmiotami. Te momenty pozwalają także widzowi wyrwać sie z bezruchu w jakim trwi razem z Ivanem Lockiem zamknięty w sali kinowej niczym w samochodzie. 
A wszystko to pozwala skupić sie na sprawach, życiowych sprawach głównego bohatera, analizować je, patrzeć co jeszcze sie zmieni, przewidywać i obserwować na spokojnie rozwój wydarzeń. Scenariusz umożliwia bowiem widzowi poznanie Locke'a w najważniejszej niemal chwili życia, w momencie zmian, nieodwracalnych, trudnych, ale i ważnych. Dwoje ludzi podjęło decyzję, o której konsekwencjach słuchamy w dialogach i monologach przez półtorej godziny filmu. Tak słuchamy, mam bowiem wrażenie, że gdybyśmy zamknęli oczy efekt i tak byłby równie dobry i nic byśmy przy tym nie tracili...no może poza ograniczoną miejscem grę aktorską Toma Hardy'ego.

Ten przestrzenny minimalizm plus naprawdę dobrze skonstruowany, pełen życiowych, prawdziwych problemów scenariusz plus naprawdę dobra gra aktorska to przepis na sukces scenarzysty i reżysera, który nie boi sie pokazywać ludzi w ich najtrudniejszych momentach życiowych, ich słabości i samotności, w jakiej przyszło im żyć mimo posiadania rodziny czy bliskich. Mam tu na myśli zarówno tę produkcję jak i  "Niewidocznych" (recenzja tutaj http://film2me2you.blogspot.com/2013/02/niewidoczni.html ), których historię napisał. Oba te obrazy gorąco polecam!

Komentarze

  1. powoli się zbieram żeby film obejrzeć... słyszałem, że nudny i w ogóle, ale jakoś nie chcę mi się w to wierzyć. poza tym uwielbiam Toma Hardy'ego, więc obejrzeć muszę :) ciekawa oprawa graficzna strony! pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Film nie jest nudny,to thriller/dramat,wiec nie ma co spodziewać sie akcji raczej ludzkich emocji i napięcia,Tom Hardy z kolei jest tu rewelacyjny.Polecam :)

      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Z tego typu filmami mam ten problem, że mam spore opory, żeby iść na nie do kina. Zwłaszcza, że co spotkam kogoś, kto widział, to mówi, że niby "nie warto". A może jednak warto? Trzeba to przemyśleć.

    OdpowiedzUsuń
  3. Według mnie warto,szczególnie jeśli lubi sie kino gdzie poza mordobiciem i hektolitrami krwi jest coś więcej.Oczywiście trzeba również mieć nastroj na taki film.No i warto skorzystać przy okazji z jakiejś kinowej okazji:bilet za 5 lub 10zł.wtedy ewentualne poczucie straty pieniędzy jest mniejsze...

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Strangerland

Amerykańska sielanka