Snowpiercer: Arka przyszłości

Snowpiercer (Czechy, Francja, USA, Korea Południowa, 2013)

Reżyseria: Joon-ho Bong
Scenariusz: Joon-ho Bong, Kelly Masterson
Muzyka: Marco Beltrami
Gatunek: Dramat/ Akcja/ Sci-Fi



Obsada: 
  Curtis- Chris Evans
   Gilliam- John Hurt
   Edgar- Jamie Bell
  Tanya- Octavia Spencer
   Namgoong Minsu- Kang-ho Song
  Mason- Tilda Swinton
  Wilford- Ed Harris


          Jest rok 2031,18.lat wcześniej na skutek wprowadzenia do atmosfery(lub jej wyższych warstw) związku CW7, który miał zapobiec globalnemu ociepleniu, na Ziemi zapada wieczna zima. Nieliczni, którym udaje sie przeżyć znajdują schronienie w ogromnym pociągu skonstruowanym przez tajemniczego Wilforda. Niestety tak jak na Ziemi tak i w tym niezwykłym pojeździe ludzie zostali podzieleni na klasy. Uprzywilejowani zajmują pierwszą i drugą klasę na czele pociągu, natomiast na jego końcu zostali umieszczeni Ci najbiedniejsi. Codziennie liczeni, bez bieżącej wody, karmieni batonami proteinowymi wszczynają bunt, z Curtisem na czele, który za wszelką cenę chce sie dostać do lokomotywy, gdzie podobno żyje Wilford. Przedzierając sie przez kolejne wagony odkrywają prawdę nie tylko o miejscu w którym przyszło im żyć, ale poznają też pełen przemocy i używek świat bogatych... 

          Twórca filmów koreańskich we współpracy z ekipą międzynarodową wyprodukowali obraz, który na pierwszy rzut oka sprawia wrażenie komiksowej karykatury, chaotycznych, niespójnych kadrów, posiadających swoją własną dynamikę, zapakowanych w nieco rozklekotany, ale groźnie wyglądający na tle śniegu pociąg. Jednak pod tym cienkim płaszczykiem urywanych obrazów i mało zrozumiałych dialogów kryje sie drugie dno, bo właściwie każdy kolejny wagon odkrywa przed widzem (oraz bohaterami filmu) prawdę na temat ludzkości- jej brutalności, skłonności do lenistwa, używek, braku empatii, zimnej kalkulacji i wyrachowania. Tendencji do samouwielbienia,a mimo to potrzeby posiadania lidera, przywódcy, który w bezwzględny i autorytarny sposób wyznaczy każdemu należne mu miejsce. Oczywiście Ci którzy przemierzają pociąg w drodze do wolności i prawdy to ludzie po makabrycznych przejściach przepełnieni goryczą i nienawiścią jednak pamiętający o przyjaciołach i rodzinie i wspierający sie w trudnych chwilach. Te dwie grupy, będące jednocześnie przedstawicielami bogatych i biednych, co jakiś czas sie ścierają, mordując nawzajem na ekranie. Ma sie wrażenie, że w tym dzikim szale zabijania nie ma miejsca na dialog czy jakąkolwiek próbę zrozumienia, a tym samym, wyjaśnienia widzowi, ludzi-ich motywacji i świata, w którym żyją. Ogląda sie więc " Snowpiercera" z pewną dozą zdziwienia, próbując samemu wyjaśnić sobie niedopowiedziane kwestie.

          Oczywiście nie da sie zarzucić aktorom braku zaangażowania, w przypadku gdy scenariusz, został w ten a nie inny sposób skonstruowany. Można wprawdzie przyjąć, że scenopis był zbyt dramatyczny dla Chrisa Evansa i ten nie podołał roli, czy że epizodyczne pojawienie sie w filmie Johna Hurta czy Eda Harrisa można było rozwinąć przez co obraz zyskałby dzięki kunsztowi i doświadczeniu aktorskiemu tych dwóch dżentelmenów. Jednak to byłoby zwykłe czepianie sie. Bardzo dobra charakteryzacja m.in. Tildy Swinton czy z pomysłem pokazane kolejne wagony działają na plus "Snowpiercera", jednak w filmie ewidentnie czegoś brakuje i może to być klimat....niby jest klaustrofobicznie, brudno, ciasno (niczym w pkp), niby czuć jak pociąg jedzie po torach, a jednak widz może odczuwać niedosyt. Niby produkcja jest długa, a relacje między bohaterami pokazane są w sposób skąpy niemal epizodyczny. Postawiono bowiem na sceny walki. Szkoda, bo może i przewaga dialogów, nie byłaby zbyt korzystna dla tego tytułu, ale odpowiednie wyważenie między starciami i zwykłymi interakcjami między ludźmi sporo by dało. 

          Wszystko więc przewija sie niczym kartki komiksu, tylko że zamiast chmurek-dialogów mamy zwykły ludzki głos, krew wydaje sie nieco bardziej realna, podobnie jak brud ostatnich wagonów i przepych tych pierwszych. Niektóre postacie są wyraziste i mocno osadzone w realiach obrazu, inne jak tajemniczy morderca Franco Starszy są nieme przeznaczone by zabijać. Każdy bowiem w tym pociągu ma swoje wyznaczone miejsce i nic nie wskazuje na to by miało sie to zmienić...zakończenie, dosyć przewidywalne dla kogoś kto lubi kino sci-fi. Czy polecam ten film komuś kto za futuryzmem nie przepada...niekoniecznie.Nie polecam też tego filmu oglądać w kinie, można poczekać na premierę DVD i niewiele sie straci.
   

Komentarze

  1. Heh, naprawdę jestem zaintrygowany i zdziwiony, gdyż na pierwsze wrażenie pomysł pociągu krążącego po arktycznym świecie wydaje się być kretyński.

    Bez pośpiechu, ale kiedyś będę musiał zobaczyć.

    OdpowiedzUsuń
  2. Faktycznie pomysł jest dziwny,ale nigdy nic nie wiadomo,oglądałam juz tyle różnych filmów Sci-Fi,że w tej materii taki pociąg nie powinien już dziwić,a jednak :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już swoją opinię wyraziłem u siebie. Tutaj mogę tylko dopisać że Snowpiercer udowadnia tylko mistrzowską kunszt Koreańskiego reżysera. Zachęcam do obejrzenia poprzednich jego filmów. Jeżeli chodzi o Evansa, to akurat zgodzić się nie mogę :) Od zawsze stawiałem go na równi z aktorskim drewnem. Dopiero tutaj pokazał że może wykrzesać emocje. Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. Przymierzam sie do obejrzenia "Madeo"...pewnie napiszę potem conieco :)

      Pozdrawiam

      Usuń
    3. "Madeo" - Genialne. Rasowy kryminał. Piękne, plastyczne zdjęcia. Klimat i uczucie niepokoju przez cały film. Polecam

      Usuń
  3. przymierzam się i przymierzam, żeby w końcu obejrzeć... i nie mogę się zmusić. zawsze coś innego akurat grają. ale zbyt dużo recenzji już przeczytałem i chyba w końcu obejrzę :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O dziwo ja o tym filmie przypomniałm sobie niedawno i nie wiem czy dobrze :/

      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Widziałem, uczucia mieszane. W kilku kwestiach się z Tobą zgadzam, w kilku nie. Ale ogólnie szału nie ma ;) Zapraszam do siebie. Właśnie zrecenzowałem :D

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Amerykańska sielanka

Nikt z Nikąd / Un illustre inconnu