Charlie musi umrzeć

The Necessary Death of Charlie Countryman (USA, Rumunia, 2013)

Reżyseria: Fredrik Bond
Scenariusz: Matt Drake
Gatunek: Akcja/ Komedia romantyczna

Obsada:
Charlie Countryman- Shia LaBeouf
Gabi Banyai- Evan Rachel Wood
Nigel- Mads Mikkelsen
Darko- Til Schweiger
Lucke- James Buckley
Carl- Rupert Grint

          Charlie ma niezwykły, jak na niego, talent, potrafi przyciągać do siebie dziwaczne i niebezpieczne sytuacje oraz takowych ludzi. I tak na dobrą sprawę nie wiadomo z czego to wynika. Na przykład jego matka, po swojej śmierci doradza synowi by pojechał do Bukaresztu. Młody człowiek nawet przez chwilę sie nie waha, tylko wsiada w samolot, gdzie przypadkowo spotyka Victora Ibanescu, który przypadkowo umiera podczas lotu, prosząc już po swojej śmierci o przysługę, która może kosztować Charliego życie...lub przywrócić mu je...bo tak przecież działa miłość...

          Nominowany do nagrody Złoty Niedźwiedź na zeszłorocznym Berlinale (przegrał z rumuńską produkcją "Pozycja dziecka") "Charlie musi umrzeć" to opowieść przedziwna. Z jednej strony mamy brudny i brutalny półświatek rumuński, który nie cofnie sie przed niczym, reprezentowany godnie aktorsko przez Madsa Mikkelsena (Nigel) oraz Tila Schweigera (Darko). Z drugiej strony dostajemy amerykańską naiwność, połączoną z wiarą we własne siły, które rosną wraz z każdą minutą dzięki miłości. Jak bowiem można inaczej podsumować zachowania głównego bohatera Charliego? Ktoś mógłby rzec, że chłopak jest wiecznie na prochach, dzięki temu słyszy i widzi zmarłych, którzy wskazują mu drogę. Inny zobaczy w nim bohatera niczym z amerykańskich sensacji, niestety  Shii LaBeouf jako Charliemu brakuje zarówno wyglądu jak i umiejętności bojowych czy nawet sprytu agenta wywiadu, krótko mowiąc do Jamesa Bonda mu daleko. Co więc pozostaje? wrażliwa dusza, odziana w poobijane ciało i płonące z miłości oczy, chłonące każdy krok, każdy oddech i każde słowo ukochanej.

          Trzeba przyznać, że jak na drugi film, bo zarówno dla reżysera jak i scenarzysty była to kolejna produkcja, wywołuje on skrajne emocje. U mnie od zaciekawienia, przeszło w delikatne napięcie, które przerodziło sie w irytację... Cóż gdybym chciała oglądać mordobicie i jatkę to sięgnęłabym raczej po jakąś produkcję z Jason'em Statham'em. Tak jakoś od połowy filmu liczyłam na spryt, który ujawni sie u głównego bohatera Charliego, dzięki któremu wymknie on sie podłym bandytom zamiast dawać im sie prać po mordzie. Niestey nic z tych rzeczy. Może tego sie spodziewałam po filmie festiwalowym, ale podobno czasami warto być zaskoczonym, choć wiem że nie każdy widz to lubi.

          Krajobraz ciągłych ucieczek, biegania za kimś oraz obrywania w zaułkach Bukaresztu uzupełnia równie chaotyczna, ale o dziwo ciekawa muzyka, raz spokojna, innym razem niemal elektroniczna. Zresztą wszystko wydaje sie pasować do scenariusza, nawet miasto dobrze dobrano brudne, zniszczone, raczej nie zachęca do romantycznych przechadzek. Szczególnie nieprzyjemne wrażenie sprawia...metro w Bukareszcie, uruchomione w 1979 roku, wydaje sie być poddawane upływowi czasu bez większych ingerencji czyli bez dopływu gotówki, która umożliwiłaby odświeżenie zarówno stacji jak i samych wagonów. No chyba że tak wygladają jedna może dwie stacje,a pozostała część lśni czystością i nowością...w co wątpię. Tak czy siak akcje które rozgrywają sie w metrze idealnie wpasowują sie zarówno w muzyczne tło jak i same postacie, a mamy tu kilka ciekawych od zakochanego gangstera,przez zakochanego turystę po "delikatną" panią muzyk z ciekawą przeszłością.

           Dużą zasługą tworzenia interesujących postaci jest nie tylko scenariusz, ale i sami aktorzy, a akurat do tego filmu udało sie producentom i reżyserowi dobrać wyjątkową obsadę. Shia LaBeouf 27-latek z bogatym doświadczeniem scenicznym, pojawia sie tutaj u boku wybitnego,według mnie, Madsa Mikkelsena oraz aktorki o niezwykłej urodzie i talencie - Evan Rachel Wood, która nawet grając w reklamie potrafi pokazać niezwykłą klasę. To dzięki tej trójce "Charlie musi umrzeć" przyciąga przed ekrany i zatrzymuje przed nimi na niemal 2.godziny (1 h.48.min). Widać też, że każde z tej trójki czerpie ze swoich aktorskich doświadczeń, dzięki czemu niedociągnięcia scenariuszowe są mniej widoczne...a czy takowe występują? na pewno tylko po co sie nad nimi rozwodzić, skoro można cieszyć sie z oglądania tego filmu, nawet jeśli jakieś szczegóły wydają sie być irytujące lub mniej zrozumiałe. Kino jest bowiem nie po to by sie dręczyć i denerwować ze swojej definicji ma służyć rozrywce. I tak jest w przypadku "Charlie musi umrzeć" i niech pozostanie...


Komentarze

  1. Świetny plakat! Film - może się przekonam, ale plakat jeden z lepszych jakie ostatnimi czasy widziałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przykuł i moją uwagę dlatego go wybrałam :)

      pozdrawiam

      Usuń
  2. Mnie Charlie urzekł, a fenomenalnej ścieżki dźwiękowej słucham do dziś :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam mieszane uczucia co do tego filmu,ale cieszę sie że komuś przypadł do gustu,bo to znaczy że warto go było zobaczyć i porównać wrażenia :)

      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Całkiem niezły film, choć faktycznie pozostawił mieszane uczucia...
    basiawpodrozy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jesteś już kolejną osobą z mieszanymi uczuciami :) ale po to są filmy ;)

      pozdrawiam

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Amerykańska sielanka

Nikt z Nikąd / Un illustre inconnu