Lore

Lore (Australia, Niemcy, Wielka Brytania, 2012)

Reżyseria: 
Scenariusz: 
Gatunek: Dramat wojenny

Obsada:
Hannelore Dressler
Liesel
Matka- 
Ojciec- 
Gunter Dressler
Jürgen Dressler
Thomas


          Rok 1945.Niemcy. Rodzina oficera niemieckiej armii zostaje przeniesiona z dużego, luksusowego domu do chatki w lesie, gdzieś na odludziu. Ojciec musi opuścić żonę i piątkę swoich dzieci nie mówiąc im gdzie sie wybiera i czy w ogóle wróci. Po jakimś czasie także matka porzuca swoje cóki i synów. Najstarsza Lore ma sie zaopiekować rodzeństwem podczas ich podróży do babci, która mieszka w Hamburgu. Po drodze poza zniszczonym wojną krajem, poznają biednych, głodnych ludzi, którzy by zdobyć bochenek chleba muszą oglądać zdjęcia z okrucieństwami wojny. Podróżują sami aż do chwili gdy dołącza do nich tajemniczy Thomas, którego pochodzenie budzi niechęć Lore mieszającą sie z wdzięcznością za opiekę i pomoc w zdobywaniu pożywienia...

          Pokazany na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Toronto oraz innych festiwalach międzynarodowych w 2012 roku film australijskiej reżyser i scenarzystki Cate Shortland to produkcja koło której trudno przejść obojętnie i zapewne to skłoniło jury do nagrodzenia "Lore" między innymi w Australii oraz Locarno. Historia rodzeństwa w tym maleńkiego może rocznego chłopczyka, który z nastoletnimi siostrami i braćmi bliźniakami przemierzają kraj zniszczony wojną i spotykają ludzi, do których nie dotarło jeszcze, że ich armia przegrała, wzbudzać może emocje nawet w tych, którzy nie są historykami czy choćby historykami- hobbystami. Bo tak naprawdę na lekcjach w szkole nikt nam nie mówił o jednostkach, mogliśmy jedynie dowiedzieć sie, że do Niemiec weszły armie rosyjska czy amerykańska, że kraj został podzielony na strefy, że Hitler popełnił samobójstwo,a jego oficerowie albo zostali złapani- sądzeni lub od razu zabijani albo uciekli. Nikt nie wspominał co działo sie z tymi, którzy żyli na prowincji,a tym bardziej nie rozwodzono sie nad rodzinami, dziećmi oficerów armii niemieckiej.
Tymczasem australijska produkcja w sposób przygnębiający, smutny i nader realistyczny próbuje widzowi przybliżyć choć fragment losów tych, którzy w wojnie udziału nie brali, a ponieśli konsekwencje działań fuhrera i lojalnych mu żołnierzy. Próbuje pokazać los dzieci jednego oficera, pozostawionych samym sobie. Lore- najstarsza przejawia wszelkie cechy wychowania i szkolenia w Hitler-Jugend jest pełna buty, nastawiona nieżyczliwie wobec obcych, szczególnie tych którzy przedstawiają sie jako Żydzi, nie rozumiejąc lub nie chcąc pojąć, że jej ukochany fuhrer wojnę przegrał i już nie będzie nowego porządku, a jedynie chaos administracyjny i okupanci- wyzwoliciele Europy, którzy dopiero poźniej zaprowadzą ład i porządek. Jej rodzeństwo jest bardziej otwarte na innych, chyba rozumiejąc że inaczej mają małe szanse na przetrwanie, ufając dorosłym tak jak rodzicom, ucząc sie 'nowego', które mijają po drodze.
A po drodze niczym w kalejdoskopie mamy i samotnych starszych ludzi, którzy opuszczeni zajmują swoje domy niczym duchy krążąc po pokojach, są też przypadki samobójstw, bo w końcu klęska hitlerowskiej armii to dla niektórych klęska narodu,a więc i ich samych. Opuszczone czołgi, zniszczone domy, wszędzie włóczędzy i dezerterzy, szukający w podróżnych łatwego łupu no i patrole jak nie rosyjskie to amerykańskie, kontrole dokumentów, ukrywanie sie, droga do Hamburga piątki małych Niemców wydaje sie długa, niebezpieczna i samotna. Nawet obecność Thomasa- młodego "Żyda-kryminalisty", który pomaga dzieciom znaleźć schronienie czy jedzenie wydaje sie być czasem niewystarczająca.
Ktoś powie, że trochę mało w tej historii, historii. Bo przecież można było pokazać więcej, dodać do scenariusza dialogi, które jaśniej przedstawiłyby tułaczkę i losy tych, których dzieci mijają. Jednak reżyser pozostawia pewne kwestie otwarte, pobudza wyobraźnię widza tam gdzie nie sięga kamera, pokazuje miejsca, które wojna naznaczyła najbardziej, nie żołnierzy, ale prostych ludzi, którzy bezgranicznie wierzyli w słowa swojego wodza i którzy nie mogą pogodzić sie z tym że odszedł, zostawił ich.
Kolorytu dodaje scenografia, zniszczona przyroda, puste domy lub wręcz przeciwnie przepełnione miejsca noclegowe, gdzie zmęczeni tułaczką Niemcy mają więcej pytań niż odpowiedzi dla siebie i dla innych.

          Na wyobraźnie działa również gra aktorska młodych Niemców, szczególnie Saskie Rosendahl trudno zapomnieć, jej Lore to dumna Niemka, zamknięta w sobie, ktoś może powiedzieć zimna uczuciowo. To już nie dziecko, ale jeszcze nie kobieta, widzi jak mężczyźni postępują z kobietami, ale nie do końca rozumie dlaczego, naśladuje więc ich zachowania próbując dostosować sie do sytuacji, osiągnąć cele o których jednak milczy. Jej rodzeństwo to jeszcze dzieci, ich świat to zabawa, a że może być niebezpieczna? nie zważają na to, przywiązują sie do obcych i liczą na zapewnienie bezpieczeństwa, a gdy dochodzi do tragedii strach paraliżuje, bo nie ważne czy to czas wojny czy pokoju, dla nich nie ma to znaczenia tak jak dla dorosłych. Szkoda więc, że twarze tych młodych aktorów tak ciężko zapamiętać, są ciągle w ruchu i to dzięki temu ich postacie łatwiej rozróżnić z tła, inaczej byliby równie pasywni i otępiali jak statyści, którzy im towarzyszą.

"Lore" mimo ważnej tematyki nie jest próbą rozliczenia historii, a raczej jej luźną interpretacją, tak przynajmniej ja to widzę. Jednak jest to produkcja warta obejrzenia o mocnym wyrazistym przekazie i kamerą która prowadzi nas przez kraj ogarnięty poczuciem klęski, osamotnienia oraz żałoby, bo tak dla wielu Niemców musiał wyglądać rok 1945. Polecam!!!     

Komentarze

  1. Byłam zachwycona tym filmem i do dziś często wracam do niego myślami. Subtelność z jaką ta historia jest opowiedziana potęguje tragizm tej historii. Wspaniały, szkoda że tak było o nim cicho.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam sie z Tobą,szkoda że było o nim cicho bo to film który np.młodzież szkolna-liceum powinna obejrzeć,ale nie tylko.To smutna opowieść,ale ważna bo to że II wojna sie skończyła wcale nie oznacza że nie toczą sie inne wojny,gdzie dzieci tracą rodziców i muszą same szukać schronienia i o tym powinno sie mówić

      pozdrawiam

      Usuń
  2. Świetny film, doskonały w każdym calu jak dla mnie, choć rozumiem, że sporo osób by się po prostu na nim wynudziła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to chyba nie jest film dla każdego,choć faktycznie jest bardzo dobry.jest "ciężki",przygnębiający,ponury w swoim przekazie,ale jednocześnie prawdziwy,realistyczny

      pozdrawiam

      Usuń
  3. Oglądałam w zeszłym roku przedpremierowo na Festiwalu Kamera Akcja i niestety nie dałam się oczarować. Film był dla mnie właśnie ciężki i przygnębiający, więc niestety za bardzo przytłaczający. Może po prostu nie miałam tamtego dnia nastroju na takie klimaty, ale mimo wszystko nie zaliczam tego seansu do udanych.
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może sie tak zdarzyć,że pewnego dnia przyjdzie Ci ten film obejrzeć drugi raz i będziesz oczarowana...tak sie zdarza...a życie filmowe widza bywa zaskakujące :)

      pozdrawiam

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Amerykańska sielanka

Marvellous