Wypełnić pustkę

Lemale et ha'halal (Izrael, 2012)


Reżyseria: Rama Burshtein
Scenariusz: Rama Burshtein
Gatunek: Dramat

Obsada:

Shira- 
Rivka- 
Aharon- 
Yochay- 
Esther- 
Ciocia Hanna- 

          18-letnia Shira, jest przygotowywana do zamążpójścia gdy w czasie przedwczesnego porodu umiera jej siostra. Osamotniona dziewczyna musi sobie radzić nie tylko ze stratą, ale także z faktem, że jej szczęście, jakim miał być ożenek, zostało przełożone na czas nieokreślony- a przecież kandydat na męża, którego wybrała jej chasydzka rodzina nie będzie czekał wiecznie. To nic, bo w miedzy czasie jako pretekst, by wnuk pozostał w kraju matka Shiry znajduje jej innego kandydata...

          Debiutancki obraz Ramy Burshtein to przejmująca opowieść o życiu współczesnych chasydów, w ich zamkniętej społeczności, w obliczu tragedii jaką jest śmierć członka rodziny. Z jednej strony pokazana jest rozpacz po stracie córki i siostry- oczywiście ma ona zupełnie inny wymiar niż ten znany nam europejski, wydaje sie być bowiem powściągliwa, skryta, z drugiej czuć presję i widać napięcie wręcz naciski zewnętrzne na ojca rodziny- Aharona, by córkę wydać za mąż. Sama zainteresowana, młoda, ciekawa małżeństwa i życia z mężczyzną kobieta, po śmierci siostry zaczyna wycofywać sie z nie,znanych do pewnego momentu powodów, ewidentnie zaczyna bać sie tego na co tak długo czekała, małżeństwo i macierzyństwo kojarzy jej sie ze śmiercią i cierpieniem, przez co odrzuca każdego kandydata, który jest jej proponowany, łącznie z rozwodnikiem, z którym rodzina wiąże pewne nadzieje. 

          Pomijając jednak środowisko, w którym rozgrywa sie fabuła film ma wymiar uniwersalny. Przekaz choć z początku niezrozumiały po jakimś czasie trwania obrazu staje sie bardziej klarowny. Czy można i powinno sie być szczęśliwym po utracie ukochanej osoby? Czy możliwe jest małżeństwo bez strachu przed śmiercią i odrzuceniem siebie lub współmałżonka? Czego bardziej sie boimy małżeństwa czy samotności? Co jest ważniejsze w życiu miłość i własne szczęście czy zobowiązania i słuszne rozwiązania? 
Oczywiście na te wszystkie pytania i wiele innych zadanych na początku obrazu Ramy Burshtein znajdziemy odpowiedź w kontynuując oglądanie. Pani reżyser metodycznie niczym dobry wykładowca zadaje pytania, by widz sam mógł na nie odpowiedzieć. Pod koniec wszystko układa sie w logiczną całość. Czy happy end jest przy tym nieunikniony?-niekoniecznie, zakończenie mogłoby być zupełnie inne i film niewiele by na tym stracił.

          Kolejnym,po temacie, atrakcyjnym i zarazem egzotycznym elementem "Wypełnić pustkę" jest środowisko w jakim sie rozgrywa. Społeczność chasydzka jest społecznością zamkniętą. Chasydyzm to ruch religijny o charakterze mistycznym będący odłamem judaizmu. Ktoś mógłby powiedzieć, że to ortodoksyjni Żydzi, co nie do końca jest prawdą, gdyż chasydem trzeba sie urodzić(oczywiście mogę sie mylić, gdyż o chasydach czytałam dość dawno),poza tym faktycznie podstawy religijne są wspólne różnią sie natomiast diametralnie co do szczegółów,co w przypadku judaizmu czyni z chasydyzmu niemal nowa religię. W filmie skoncentrowano sie na relacjach damsko-męskich oraz damsko-damskich, pokazując choćby fragmentarycznie rolę kobiet w społeczności oraz ich relacje między sobą. Wbrew pozorom, mimo iż to mężczyźni decydują o wszystkim, kobiety mogą na nich wpływać, szczególnie żony mają sporo do powiedzenia. Tak jak w innych religiach i społecznościach podszeptują rozwiązania, które potem mężczyźni uznają za swoje. Poza tym o ile mężczyzna w obliczu tragedii zostaje sam lub z niewielką pomocą i wsparciem otoczenia, o tyle kobietom inne kobiety zapewniają pomoc, a nie tylko standardowe formułki oraz dają poczucie zjednoczenia, nie izolują, nie zostawiają w potrzebie. To klasyczny przykład na to, iż bez względu na surowość obyczajową czy religijną w obliczu tragedii pojawiają sie uniwersalne ludzkie odruchy, które kierują człowiekiem. Oblicza człowieczeństwa jakby ktoś mógłby powiedzieć.

          O dziwo, mimo iż obraz trwa jedynie półtorej godziny wydaje sie być nieco dłuższy. Jednak nie dłuży sie jak niektóre nudne tytuły, a wciąga, zmusza do myślenia, porusza i wzrusza. Właściwie, aż do napisów końcowych trudno powiedzieć czy reżyserem jest kobieta czy mężczyzna. Bo niby film jest produkcji izraelskiej, więc można by sie spodziewać że za kamerą stanie mężczyzna, a tu niespodzianka na miarę "Persepolis". To dobrze, bo według mnie głos kobiet z krajów arabskich i żydowskich powinien być usłyszany na salach kinowych całego świata. I do tego Was zachęcam, by pójść i ten głos usłyszeć...

Komentarze

  1. zdaje się, że to pierwszy film, który tak głęboko wszedł w zamkniętą chasydzką społeczność, bardzo ciekawy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba faktycznie,bo nie widziałam i nie słyszałam wcześniej o produkcji która dotyczyłaby tej społeczności,ale jeśli ktoś zna to niech da znać :)

      pozdrawiam

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Amerykańska sielanka

Marvellous