Noc Reklamożerców 2014, Warszawa

NOC REKLAMOŻERCÓW- Relacja


                                     źródło: http://multikino.pl/pl/wydarzenia/wybrane/noc-reklamozercow-2014/

Trochę definicji:
          Noc Reklamożerców to coroczna impreza filmowa, w czasie której wyświetlane są pieczołowicie dobrane reklamy, które albo nigdy nie zostały pokazane albo ze względu na swój wiek są już zapomniane. 
Ta wyjątkowa noc organizowana jest od ponad 30.lat w 40.krajach. W Polsce odbyła sie po raz 23.-przy czym w sieci MULTIKINO to już jej 12.odsłona!

          W tym roku można było zobaczyć ponad 300.reklam z całego świata, start maratonu reklamowego: godzina 21:30, koniec 03:35, oczywiście z trzema krótkimi przerwami na konkursy,napoje,popcorn...no i toaletę ;)

          Noc Reklamożerców 2014 odbyła się 7 listopada w 10 wybranych Multikinach w Polsce: Gdańsk, Kraków, Łódź (Silver Screen), Poznań 51, Warszawa Ursynów, Warszawa Złote Tarasy, Wrocław Arkady Wrocławskie, Zabrze oraz po raz pierwszy w Katowicach i Olsztynie. (źródło: http://multikino.pl/pl/wydarzenia/wybrane/noc-reklamozercow-2014/ )

          Mnie udało sie spędzić tę niezwykłą Noc w Złotych Tarasach w Warszawie w sali numer 1. Przed pierwszym blokiem reklamowym pojawiły sie...reklamy, na szczęście tylko 4.-zapewne te bardziej komercyjne,znane każdemu widzowi z telewizji lub telebimów w autobusach.
A potem sie zaczęło już naprawdę...od kobiety która urodziła kosmitę...zawrotne tempo reklamy: sztuczna krew,krzyki,wchodzenie sobie w kadr,kilka napisów na końcu,czarny ekran i następne reklamy...przyznam,że nie pamiętam wszystkich,bo przy takiej ilości (ponad 300.reklam) w tak krótkim czasie (ponad 5.godzin),to chyba byłoby niemożliwe...ta pierwsza to mogła być reklama albo szkoły filmowej albo festiwalu filmowego,jeśli ktoś zna i pamięta to piszcie,proszę,w komentarzach. 

          Ktoś oczywiście mógłby spytać lub stwierdzić,iż skoro nie pamiętam wszystkich reklam to po co biorę sie do pisania tego tekstu. Otóż ta Noc to wydarzenie,na które wybierałam sie już od dawna i od dawna czekałam (w poprzednich latach nie mogłam wziąć w nich udziału z różnych względów).
Z kolei Reklama dla mnie to emocje, ulotne wrażenia, siła perswazji.Może być też próbą manipulacji widzem poprzez obraz, może formą dialogu,opowieści o produkcie,wszystko zależy od tego czego oczekujemy i jak chcielibyśmy być przekonani do danej rzeczy oraz jak bardzo jesteśmy świadomi pewnych mechanizmów. Swoim tekstem chciałabym jednak wszystkich niezdecydowanych lub po prostu nieświadomych tej imprezy zachęcić do udziału w następnym roku,bo warto coś takiego przeżyć, choć jeden raz.Szczególnie jeśli na co dzień otoczeni reklamami wręcz nimi zmęczeni i przestajemy na nie zwracać uwagę, a przecież potrafią one być skrojone na miarę widza,odbiorcy, potrafią niemal jak krótki film odegrać dużą rolę w naszej świadomości, wnieść powiew nowości, świeżości, bawić,smucić, zachwycać,zniesmaczać,budzić obrzydzenie,a wszystko to w ciągu kilku minut a czasem nawet i w ciągu kilkunastu sekund. W czasie Nocy Reklamożerców mamy wyjątkową okazję zobaczyć te wcześniej niepublikowane, bo kontrowersyjne, bo zbyt długie lub zbyt krótkie,bo nieprzystające do swoich czasów, do współczesności, bo stare,bo odrzucone przez producenta lub kontrahenta,bo...Dlatego właśnie warto pójść,zapłacić za ich oglądanie,napatrzeć sie,nasycić i zachwycić,bo to nie "Goździkowa" puszczana w najlepszym czasie antenowym sześć razy w ciągu jednego filmu,ale arcydzieła,które własnie w sali kinowej ujrzały może pierwszy i ostatni raz światło dzienne...znaczy sie poświatę nocy ;)

          Choć w czasie tych paru godzin mogliśmy obejrzeć ponad 300 reklam z całego świata, to najwięcej ich chyba było z Wielkiej Brytanii.Niektóre pogrupowane były w cykle-ja to tak sobie nazwałam czyli były to obrazy powiązane tym samym produktem oraz mające jakiś wspólny motyw przewodni. Na przykład seria z astronautą- reklama kosmetyków AXE APOLLO lub mój ulubiony cykl reklam whisky William Lawson's,gdzie pod hasłem "No Rules.Great Scotch",kryje sie ogromny dystans jaki mają do siebie Anglicy i Szkoci.Choć być może to po prostu miłość do bursztynowego trunku wiąże ich tutaj reklamowo...trudno powiedzieć, w każdym razie pomysłowości,inteligencji i humoru nie można im odmówić.
I tutaj pozwolę sobie umieścić jedną z reklam tej serii ze względu na obecność w niej pewnej aktorki-w końcu to blog filmowy :)



          Oczywiście poza brytyjskimi seriami, można było obejrzeć inne pojedyncze reklamy z Wysp na przykład pod koniec imprezy trafiła sie,według mnie, perełka czarno-biała reklama bielizny damskiej z podtekstem erotyczno-lesbijskim....bodajże z 1997 lub 1998 roku! Niesamowicie zrobiona,świetne przejścia coś jak połączenia kadrów kiedy kobieta wkłada ową bieliznę oraz kiedy próbuje dostać sie do stolika w typowym angielskim pubie. Oczywiście wiadomo, że reklamy zawierające treści erotyczne oraz elementy przemocy lepiej sie pamięta,ale ta była niezwykle elegancka,wyrafinowana bez perwersji czy chamskich podtekstów,a o to przecież chodzi.

          Niestety wśród Brytyjskich reklam było też sporo infantylnych, niezrozumiałych, dziwnych czyli takich których wolałoby sie nie pamiętać. To samo można by odnieść do reklam amerykańskich, bo według mnie, wiele właśnie takich zaprezentowano. Powszechnie wiadomo,iż Amerykanie przeprowadzili i przeprowadzają mnóstwo badań nad reklamami i ich wpływem na człowieka,co oznacza że ich produkt reklamowy powinien być dużo bardziej subtelny i sugestywny, jednak ta noc upłynęła pod znakiem reklam- country-jak je sobie nazwałam czyli tych przeznaczonych zapewne dla widowni ze środkowych Stanów. Proste obrazy czasami wręcz karykaturalnie przerysowane jak w serii Powerful Yogurt,niby można obejrzeć,ale nie zachwyciły,przynajmniej mnie. Wyjątkiem, pod koniec Nocy,okazała sie reklama Texaco z 1960 roku. To właśnie dla takich historycznych już obrazów warto było zostać do końca.

          Kolejnym krajem,których reklam było chyba najwięcej okazała sie Francja.Tutaj mogliśmy zobaczyć zarówno pełne przepychu i "glamouru" obrazy perfum jak Dior Homme z Robertem Pattinsonem czy Jeana Paula Gaultier 'On the Docks',jak i mało zrozumiałe "obrazki" prezentujące francuską oranżadę- seria gdzie ludzie mają głowy zwierząt-nie wiem, może to miało być zabawne albo to coś znaczy dla Francuzów? Poza tym w większości francuskich reklam dało sie dojrzeć elegancję, wytworność, subtelność i to absolutnie nie miało znaczenia czy dotyczyło to produktu codziennego użytku czy czegoś ekskluzywnego.

          Reklamy afrykańskie były głównie reprezentowane przez Republikę Południowej Afryki i Kongo z lat 90-tych i wcześniej (Kongo-seria z roku 2004). Produkty typu proszek do prania czy napoje alkoholowe były motywami przewodnimi i reprezentantami krótkich form z Czarnego Lądu. Raczej proste,krótkie o jasnym przekazie,skierowane tylko do miejscowej społeczności, były raczej egzotyczne i urokliwe niż zajmujące czy ciekawe. Mogły być potraktowane jak przerywniki ....reklamy w reklamach...no chyba że ktoś akurat w takich sie lubuje.

          Do egzotycznych ewidentnie można było natomiast zaliczyć te z Japonii, Hongkongu oraz Emiratów Arabskich.
Japońskie charakteryzowały sie krzykliwymi kolorami,szybkością przekazu oraz jego jednoznacznością.Dla Polaka czy Europejczyka mogłyby być uznane za futurystyczne niczym z filmów sci-fi. Oczywiście trzeba wziąć pod uwagę kontekst kulturowy oraz sposób mówienia Japończyków- szybki, głośny i donośny oraz przerywany...i takie były własnie trzy (bodajże) zaprezentowane nam reklamy. Szokujący kontrast na przykład ze starymi reklamami lat 90-tych czy nowymi "obrazami" znanych projektantów i wielkich producentów.
Hongkong, reklamy lat 90-tych i nieco późniejsze, przedstawiane były niczym krótkie filmy czasem melodramatyczne czasem gangsterskie,zawsze z ciekawym zakończeniem,tak jakby nie liczył sie tutaj produkt,a historia opowiadana widzowi...i faktycznie nie bardzo pamiętam co reklamowały obrazy tego kraju,natomiast mam przed oczami twarze aktorów i krajobraz bardzo miejski: gwarny i zatłoczony.
Co do dwóch reklam Emiratów Arabskich- seria, prezentujących ekskluzywną biżuterię,to trzeba przyznać,że pokazywały one wręcz wydobyły kobiece piękno. Dekolt czy nadgarstek zdobiony naszyjnikiem lub bransoletką były oczywiście w centrum zainteresowania kamery,ale można było też poczuć dotyk orientu-mimo że i suknia i aktorka wydawały sie bardzo europejskie to jednak otoczenie wyróżniało sie i dało sie poznać,że to niekoniecznie Francja czy Niemcy.

          Zarówno szwedzkie jak i norweskie reklamy można zaliczyć do bardzo dobrze dobranych w tym pokazie. Nie pozbawione humoru, inteligentne, pełne wyczucia, skierowane do widza wymagającego, wykształconego, wiedzącego czego chce.Taka na przykład była reklama norweskiej poczty, gdzieś na początku pokazu i takie dostaliśmy szwedzkie obrazy lat 90-tych, gdzieś pod jego koniec. Tematyka różnorodna, nie dało sie wszystkiego zapamiętać, niestety. Pozostało jedynie ulotne wrażenie,że twórcy nie chcieli zrobić z odbiorcy głupka.

          Były też reklamy z innych zakątków świata Indonezji, Kataru, Tajlandii- cudowna reklama dobroczynności-reklama społeczna jak sie zdaje,ale chwytająca za serce i za portfel zapewne także.

          Co do tematyki reklam to dało sie zobaczyć niemal wszystko od pasty do zębów-między innymi mogliśmy podziwiać pierwszą Jugosłowiańską reklamę z 1926 roku-długą, czarno-białą (oczywiście),niemą z napisami oraz ciekawą ale i zabawną historią z morałem poprzez morze alkoholu (Guinness, Heineken-Anglicy wiedzą jak zareklamować alkohol-to im trzeba przyznać,obie serie wyjątkowo zaprocentowały...moim zainteresowaniem), po ubrania,buty,podróże,a właściwie biura podróży bodajże seria reklam amerykańskich-niezbyt mądre i jak dla mnie mało śmieszne,ale również kanały telewizyjne- świetnie pokazane Nat Geo Wild- National Geografic-gdzie lektor przekonuje,że kręcąc naturę nie potrzeba powtórzeń,scenariusza i tego wszystkiego bez czego nie powstałby dobry film fabularny.
          Były oczywiście reklamy,które widz mógł już wcześniej znać jak na przykład bielizny H&M z Davidem Beckhamem w roli głównej. Niesamowicie zrobiona reklama butów Adidas z Lionelem Messim, spodoba sie raczej fanom piłki nożnej,choć i mnie wizualnie zachwyciła.Dla panów (i nie tylko) pojawiło sie również sporo reklam samochodów: Mitsubishi, Rolls-Royce Wraith-gdzie piękna kobieta nie robiła takiego wrażenia jak to przejeżdżające auto czy Jaguar F-Type-gdzie kolejki ustawiały sie do jazdy próbnej w Wielkim Kanionie.Mnie urzekła rosyjska reklama Łady- oficer armii rosyjskiej, oczywiście, siedzi w aucie,pali papierosa i śpiewa (o ile dobrze pamiętam),a dookoła maszerują żołnierze w tych ich czapach i ciężkich butach (reklama z lat 90-tych),super.
          Nie mogło oczywiście zabraknąć reklam Coca-Coli i McDonalda, które wykorzystywały w swoich produkcjach motywy społeczne i podkreślały jak ważne są wartości związane z rodziną. Troszeczkę to trąciło myszką i niezbyt pasowało do obrazu- nowoczesnego, pełnego koloru i świateł.Jednak zdarzały sie wyjątki jak na przykład reklama ukraińska ze złotą rybką i frytkami z McDonald- wzruszająca,trzymająca w napięciu,budząca sympatię widza reklama.

          Spore emocje mogły też budzić reklamy mające wydźwięk gejowski- prezentujące Festiwale Filmowe czy stację radiową, kolorowe, dobrze przemyślane,z ciekawą fabułą,nastawione jednak na kontrowersję, nie wiem czy u nas w kraju bylibyśmy na nie gotowi,co innego za zamkniętymi drzwiami sali kinowej.
Zresztą reklam festiwali było więcej jak na przykład błyskotliwy i zabawny cykl promujący Young Director Award-reżyserię można mieć w końcu we krwi lub w kościach-dosłownie tłumacząc :)

          Najmocniejszą chyba stroną pokazu były cztery reklamy Amnesty International dotykające problemu zabijania dziennikarzy na wojnie.Ważny temat w dobie wolności słowa. W czasach kiedy siedzę tu w domu i pisze dla Was relację z Nocy Reklamożerców,gdzieś tam w rejonie objętym działaniami wojennymi jakiś dziennikarz ryzykuje życiem,by przedstawić nam i przybliżyć to co widzi, czego sie dowiedział, to co przeżył. Niesamowite, mocne, prawdziwe...

Na koniec tej relacji i pokazu w którym wzięłam udział polski akcent.





Do zobaczenia na Nocy Reklamożerców w przyszłym roku :)


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Strangerland

Amerykańska sielanka