Pożądanie

Une rencontre ( Francja, 2014)


Reżyseria: Lisa Azuelos
Scenariusz: Lisa Azuelos
Gatunek: Dramat / Romans

Obsada:
Elsa- Sophie Marceau
Pierre- Francois Cluzet
Anne- Lisa Azuelos
Julien- Arthur Benzaquen
Hugo- Niels Schneider
Marc- Jonathan Cohen

          Elsa jest inteligentną kobietą po 40-ce, wziętą pisarką,a od czasu do czasu także samotną matką trójki dzieci. Pierre to błyskotliwy prawnik specjalizujący sie w prawie karnym, ojciec dwójki dzieci i przykładny mąż. Kiedy ta dwójka poznaje sie poprzez wspólnego znajomego iskrzy miedzy nimi niczym fajerwerki w Sylwestra...tylko czy romans jest najlepszym rozwiązaniem i czy faktycznie to spotkanie zaprowadzi ich do przysłowiowego łóżka? 

          Jak przystało na kobietę- reżysera,patrząc oczywiście stereotypowo, Lisa Azuelos wybrała temat idealnie kobiecy. Samotna pisarka,spotyka mężczyznę- nie dziecko, nie chłopca,ale mężczyznę,który mógłby być jej partnerem w miłosnych igraszkach zresztą nie tylko i dosłownie marzy jej sie romans z owym panem. Jednak na drodze stają im najpierw jej zasady- nie sypia z żonatymi,a później jego zasady- ma żonę którą kocha i dzieci które uwielbia. Co oczywiście wcale nie oznacza,że nie mogą czuć do siebie...no właśnie tytułowego Pożądania. Bo przecież bycie dorosłym i odpowiedzialnym człowiekiem nie wyklucza, że ma sie pragnienia,chce sie czasem uciec od swojej szarej rzeczywistości z kimś wyjątkowym,z kimś nowo poznanym,z kimś kto nas pociąga fizycznie i intelektualnie...A czasem kiedy człowiek jest zabiegany,uwikłany w różne obowiązki zawodowe to chciałby po prostu poczuć sie znów jak ten nastolatek i jak sie okazuje,niestety,że pójście do łóżka z 20-latkiem wcale nie zaniża wieku kochanka po 40. czy nawet 50-tym roku życia, ale są na szczęście inne opcje....

          Jak już pewnie nie raz pisałam i jeszcze sie kilka razy powtórzę, Francuzi mają niezwykłą zdolność opowiadania w swoich filmach o seksie. Co więc wyjątkowego miałoby być w kolejnej francuskiej produkcji o tej tematyce? Może aktorzy? Sophie Marceau skończyła właśnie 48.lat, Francois Cluzet to od września 59.latek,a pani reżyser, która de facto również pojawia sie w kadrze to zadbana 49.latka. Mówią,że Europa sie starzeje, więc pewnie kino również- czy więc zabrakło młodych i zdolnych do zagrania Elsy i Pierra? A może po prostu taki był zamysł? Młoda Elsa nie wyglądałaby na samotną,a na pewno nie miałaby tyle wigoru i pozytywnej energii co Marceau-aktorka o ugruntowanej na rynku kinematograficznej pozycji, mogąca przebierać w rolach,a nie grać gdzie popadnie...i nawet jeśli nie są to produkcje warte Cezarów, to święcie wierzę, że są to jej wybory, to samo dotyczy zresztą Francoisa Cluzeta. Wprawdzie aktorki-tak głównie panie, co jakiś czas narzekają,że brakuje ról dla nich gdy kończą 40.czy 50.lat,ale według mnie to tylko kokieteria lub chęć zwrócenia na siebie uwagi, przy okazji na przykład promocji kolejnego filmu i tyle. Bo bez względu na to czy dotyczy to Stanów Zjednoczonych, Europy czy nawet Australii to pewne twarze widzi sie regularnie, nieustannie....a wierny widz wręcz wyszukuje i wyławia te kinowe perły, bo wie że za doświadczeniem idzie z reguły dobra gra aktorska oraz drobiazgowo dobrany scenariusz (choć tu nie zawsze, przyznam).

          Myślę,że w przypadku "Pożądania" nikt kto poszukiwał produkcji z nazwiskami Marceau czy Cluzet na plakacie nie będzie zawiedziony. Dodatkowo, jakby w bonusie, dostanie też ciekawą scenografię, nasyconą kolorami lub zupełnie ich pozbawioną (w zależności od sceny) oraz niezwykle interesującą pracę kamery w postaci płynnych przeskoków z jednej osoby na drugą, przejść miedzy kadrami, powrotów do danych scen,a wszystko to bez wyprowadzania zbytniego chaosu i patosu, swobodnie i na luzie niczym w zabawie w film....Bo w sumie tak też można i odebrać samą grę aktorską (oraz cały film)- nie jako czytanie scenariusza przed kamerą, nie jako udawanie lub wczuwanie sie w postać, ale własnie jak dobrą zabawę całej ekipy. Taki obraz dobrze sie ogląda, intuicyjnie sie rozumie...i naprawdę wciąga...wręcz można żałować,że trwa tak krótko.

          Jedyne czego nie rozumiem jako wierna fanka kina francuskiego to ścieżki dźwiękowej wypełnionej niemal po brzegi angielskimi i amerykańskimi hitami muzyki pop....w końcu Francja i Francuzi mają tyle wpadających w ucho utworów tworzonych we własnym niezwykle miękkim i śpiewnym języku, że nie potrzebują Robbiego Williamsa i jemu podobnych...no ale widocznie nie można mieć wszystkiego...na raz...

          Filmu tego może nie polecam na pierwszą czy drugą randkę,ale z pewnością rekomenduję wszystkim,takim jak ja,fanom kina francuskiego oraz wielbicielom gry aktorskiej i urody (nie wiem jak ona to robi,ale ja bym chciała w jej wieku tak wyglądać :) Sophie Marceau. Dla zwolenników umiejętności pracy przed kamerą Francoisa Cluzeta "Pożądanie" może być nieco zaskakujące,bo nie często można go oglądać w filmach tego gatunku,ale i tak warto!    



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Strangerland

Amerykańska sielanka