John Wick

John Wick (Chiny / Kanada/ USA / 2014)

Reżyseria: David Leitch,Chad Stahelski
Scenariusz: Derek Kolstad
Gatunek: Thriller /Akcja

Obsada: 
John Wick- Keanu Reeves
Viggo Tarasov- Michael Nyqvist
Iosef Tarasov- Alfie Allen
Marcus- Willem Dafoe
Avi- Dean Winters
Panna Perkins- Adrianne Palicki
Aureilo- John Leguizamo
Winston- Ian McShane

          Mimo tragedii jaka właśnie dotknęła John'a Wicka wydaje sie on być dosyć zwyczajnym facetem. Piękny dom i samochód mogą świadczyć o tym że pracuje w jakiejś dochodowej branży. Klasyczny i nieco minimalistyczny gust w kwestii ubioru oraz wyposażenia wnętrza mogą z kolei sprawiać wrażenie, że facet jest raczej skromny, inteligentny i zamknięty w sobie...może nawet nudny. Kiedy jednak dochodzi do incydentu, w którym John traci psa i samochód, okazuje sie że nic nie jest takie jakie mogłoby sie wydawać,a obrany przez bohatera styl życia to po prostu emerytura....od zabijania na zlecenie.

          Debiuty reżyserskie, bo takowym jest obraz "John Wick", to swoistego rodzaju ruletka. Nigdy bowiem, jako widz, nie wiem czy obejrzę nową nadzieję kinematografii czy raczej skazaną na porażkę klapę, po której pozostanie mi tylko niesmak i zażenowanie. Po pierwszych zwiastunach tego filmu, które widziałam, byłam na TAK...potem kiedy zaczęły pojawiać sie pierwsze plakaty i kolejne zwiastuny doszłam do wniosku,że jednak sobie daruję...Teraz mam jednak wrażenie że chyba zwlekałam z obejrzeniem tego filmu zbyt długo...
Utrzymany w konwencji filmów akcji z lat 80-tych, 90-tych "John Wick" to dynamiczny obraz, pełen strzelanin i pościgów...można by rzec że oparty na klasycznym scenariuszu do którego dodano kilka oryginalnych elementów, które dzięki temu tworzą nową jakość. Już piszę o co mi chodzi.
Z jednej strony mamy motyw zemsty: krwawej, brutalnej i bezkompromisowej. Główny bohater nie przebiera w środkach by dopaść tego, kto ukradł i zniszczył to co było dla niego cenne i wywoływało wspomnienia. Do tego w swoich kręgach jest uważany za eksperta i człowieka- legendę, jego imię wypowiadane jest z przerażeniem i czcią oraz dużą dozą szacunku. Cóż, to akurat może wydawać sie znajome. 
Z drugiej strony można wywnioskować, że nasz bohater jest człowiekiem majętnym i tu ciekawa rzecz, bo w środowisku w którym sie obraca płaci sie niecodzienną walutą- złotymi monetami. W ten sposób John rozlicza sie z ekipą, która sprząta po strzelaninie i finansuje swój pobyt w hotelu Continental, który jest rodzajem schronienia i neutralnej przestrzeni dla ludzi podobnej do jego profesji. Niby takie drobiazgi, ale zmieniają atmosferę filmu o jakieś 180. stopni. 
Do tego dochodzą inne szczegóły, na które warto zwrócić uwagę, a które może nie dodadzą realizmu tej produkcji, bo to nie o to tutaj chodzi, ale na pewno sprawią że obraz wyda sie bardziej "profesjonalny". Zmiany magazynków- zauważyliście że w filmach akcji (oczywiście nie wszystkich), głównym bohaterom raczej nigdy nie kończy sie amunicja w magazynkach ich pistoletów,a jeśli już to z reguły znajdzie sie pod ręką jakaś zastępcza broń przypadkowo napotkanego trupa? John Wick jest zaopatrzony w pas z magazynkami. Zmiana broni- w większości przypadków jest...przypadkowa,a to bohater komuś żywemu lub martwemu coś zabierze,a to kompan mu podrzuci, strzela sie więc czym popadnie. John zmienia broń w zależności od okoliczności (czy strzela  pomieszczeniach czy do ludzi i samochodów oraz innych osłon), oczywiście zdarza mu sie złapać coś od kogoś, ale nie non-stop. Efekt zaskoczenia- główny bohater jeśli już biegle posługuje sie bronią palną i jest mistrzem sztuk walki to nic nie jest w stanie go zaskoczyć czy spowolnić, idzie po trupach do celu. Tutaj ewidentnie jest kilka scen w których John Wick zostaje wzięty z zaskoczenia, tarci impet, zostaje ranny...i walczy dalej...wiem, wiem to przeczy realizmowi, ale od czego mamy adrenalinę i czy na super bohaterów, nie może ona działać jakoś ekstra dodatkowo? Zdaję sobie sprawę że nieco generalizuję, pisząc w ten sposób o filmach akcji i tak to porównując, ale ta produkcja jest odświeżająca właśnie dzięki tym detalom, to one sprawiają że "John Wick" wydał mi sie czymś ekscytującym i...nowym i to dzięki temu nie mogłam oderwać oczu od ekranu.

          Innym "elementem" który powodował u mnie efekt "nieodrywania oczu" był Keanu Reeves. Ikona kina akcji dzięki "Martixowi", która przyznajmy sobie szczerze, grywała potem raz w lepszych raz w gorszych produkcjach...w każdym razie nie takich które mogłyby zatrzymać przed ekranem na niemal 2.godziny. Przyznam, że Reeves totalnie mnie zaskoczył. Ten 50-letni (!!!) aktor to wybuchowa mieszanina spokoju i profesjonalizmu. Świetnie przygotowany kondycyjnie, wręcz stworzony do kina akcji. Do twarzy mu z każdym rodzajem broni palnej,a dodatkowo jak walczy wręcz! Jego wyczyny w "Johnie Wicku" przypominały trochę te z  "Matrixa" i dobrze, bo czegoś takiego mi brakowało. Do tego ma przyjemny tembr głosu i to opanowanie, które od niego bije, tworzą same w sobie świetny efekt. Jego główny przeciwnik w którego wcielił sie Michael Nyqvist, nota bene rewelacyjny szwedzki aktor, znany widzom z trylogii Millennium, wydaje sie tutaj postacią niemal drugoplanową i nieistotną, podobnie zresztą jak syn przeciwnika grany przez nieco makiawelicznego z wyglądu Alfie Allena, jednego z młodszych aktorów w obsadzie filmu ale równie utalentowanego.

          Na szczególną uwagę zasługuje też ścieżka dźwiękowa. Piosenki dobrane zostały tak że nie sposób ich nie zauważyć...znaczy sie usłyszeć. Bardziej rockowe, nieco psychodeliczne lub elektroniczne w zależności od tego gdzie akurat kamera nas zaprowadzi. Pasują i do głównego bohatera i jego przeciwników, wspomagają prowadzenie tej opowieści,wzmacniają efekt który dostajemy na ekranie i już po napisach końcowych nadal można je nucić i podśpiewywać...dla każdego coś dobrego sie znajdzie bez względu na gusta muzyczne.

          "John Wick" to kawał dobrego kina akcji, które trzyma w napięciu, ale nie ogłupia, gdzie leje sie krew i słychać strzały, ale wszystko jest odpowiednio zaaranżowane i zaplanowane. Scenariusz został tak skonstruowany by widz sie nie nudził czyli by po prostu dobrze sie bawił oglądając. I tego właśnie Wam życzę!  


Komentarze

  1. No i super że się Tobie podobało. Powinnaś teraz obejrzeć "The Equalizer". Chyba że mi umknęło i widziałaś. "John Wick" to znakomity przedstawiciel w swoim gatunku. Poza tym mało teraz rzeczy kręci się w taki sposób. Na każdą taką perełkę trzeba chuchać. Ta waluta o której wspomniałaś i całe to swoiste uniwersum to jedna z ciekawszych rzeczy w filmie. Własny hotel, starzy kumple, nawet policjant, który znał Johna ze "starych czasów" :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "The Equalizer" widziałam i przyznam szczerze że tez mi sie podobał....to tak jakby wracało stare dobre Hollywood;stary dobry i sprawdzony sposób kręcenia filmów...jak to słusznie ująłeś na takie perełki trzeba chuchać i dodam że wychwalać pod niebiosa,bo to tak naprawdę niby proste kino,ale wartościowe :)

      pozdrawiam
      p.s. scena z policjantem była MEGA :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Strangerland

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Ojcowie i córki