Son of a gun

Son of a Gun (Australia, 2014)

Reżyseria: Julius Avery
Scenariusz: Julius Avery
Gatunek: Dramat / Kryminał

Obsada:
Brendan Lynch- Ewan McGregor
JR- Brenton Thwaites
Tasha- Alicia Vikander
Sam Lennox- Jacek Koman
Sterlo- Matt Nable
Merv- Eddie Baroo

          Nie trzeba być pedagogiem czy psychologiem by wiedzieć, że więzienie to nie jest dobre miejsce dla 19-latka. Kiedy więc JR tam trafia, jest wiadome że będzie potrzebował opiekuna...takiego który powstrzyma go przed zakusami Dave'a i jego kompanów oraz takiego który wyhamuje jego młodzieńczą zapalczywość przed zrobieniem czegoś głupiego. Jednak kiedy Brendan bierze JR pod swoje skrzydła zaczyna chodzić o coś jeszcze, w końcu najbardziej znany przestępca Australii musi być znany z czegoś więcej niż tylko niańczenia nastolatków...

          Dla przeciętnego Europejczyka Australia może, choć nie musi, wydawać sie końcem świata. Jednak dla prawdziwego kinomana filmy, które stamtąd docierają przynoszą nie tylko pewien powiew świeżości, czy odmienne spojrzenie na rzeczywistość, ale mogą i wręcz powinny stać sie pewnym kanonem. W swojej surowości i prostocie czy to na poziomie kadrów, zbliżeń oraz pokazywania dalszego planu czy na poziomie dialogów bardzo dużo uczą nie tylko sztuki powstawania filmu, ale i... jego oglądania. Tak dokładnie. To co wydaje sie być niezwykle proste czyli siadasz i patrzysz w ekran przez który przewijają sie obrazy (które w 99% tworzą jakąś uporządkowaną całość), może być równie trudne, ale i warte wysiłku intelektualnego jak samo powstanie danej produkcji. Wystarczy, że trzeba zrozumieć poruszany temat w warstwie psychologicznej, a oglądany obraz tego nie ułatwia, bo po prostu zmusza do skupiania sie na wartkiej akcji czy obserwowaniu kolejnych działań bohaterów. Tak też jest w "Son of a gun", gdzie koncentracja na pościgach, strzelaninach czy oczekiwaniu na nie, może przesłaniać główne zalety psychologiczne produkcji. 

          Spotkanie swojego mentora czy życiowego przewodnika powinno być wydarzeniem wzniosłym, ważnym i świadomym. Jednak co sie dzieje, gdy zamiast tego szuka sie jedynie substytutu nieobecnego i zaniedbującego ojca, a do tego odnajduje sie go w takim miejscu jak więzienie? "Son of a gun" nie odpowiada wprost na to pytanie. Pokazuje jedynie mechanizm wykorzystywania młodego umysłu, przez doświadczonego życiowo mężczyznę, który pomimo swojej inteligencji i sprytu nie jest w stanie przewidzieć wszystkiego, szczególnie tego co wiąże sie z uczuciami. Tak jak w szachach, pewne działania da sie zaplanować, więzienie pomaga cierpliwie czekać na swój ruch, jednak gdy w grę wchodzi miłość, może nawet pierwsze zauroczenie, nawet wiele lat przygotowywany plan może zawieść i zawodzi.Ale też uczy. Tylko czy z tej lekcji za kratami da sie wyciągnąć jakieś wnioski? Tego już jako widzowie sie nie dowiemy. 
Możemy za to obserwować jak to jest być nastolatkiem w świecie dorosłych, bez możliwości bycia spontanicznym czy beztroskim, zdanym na kogoś kto ma władzę i pieniądze, bez szansy na spróbowanie życia po swojemu: na popełnianie błędów, które mogą kosztować jedynie niesmak, zranione uczucia czy stracone lata oraz radość jaką daje poznawanie siebie i innych ludzi. Dwójka młodych bohaterów czyli JR i Tasha dopóki sie nie spotykają, nie mają szans na życie tak jak ich rówieśnicy. Obydwoje bowiem są pozbawieni wolnej woli- bycia nastolatkami wchodzącymi w dorosłość. Oni muszą być dorośli tu i teraz inaczej świat do którego przynależą zniszczy ich lub wchłonie.

          Ten niemal 2.godzinny obraz o życiu na krawędzi przestępczego światka i pragnieniu poznania siebie oraz doznawaniu emocji innych niż strach czy nienawiść nie udałby sie bez znakomitej gry aktorskiej. Przede wszystkim Ewan'a McGregor'a -aktora którego nie trzeba nikomu przedstawiać,a którego postać niczym mentor przewodzi na ekranie będąc z jednej strony okrutnym,a z drugiej wyluzowanym i niesamowicie egocentrycznym w swoim geniuszu. 
Z kolei pokolenie nastolatków reprezentują tutaj 25.letni Australijczyk Brenton Thwaites i 26.letnia Szwedka Alicia Vikander, posiadający niewątpliwie doświadczenie na planie filmowym, ale jeszcze bez swobody w graniu McGregor'a, Thwaites wydaje sie być tutaj nieśmiały i zagubiony, natomiast Vikander całkowicie pewna siebie wręcz bezczelna i można sie jedynie domyślać, że takie było założenie. Drugi plan wydaje sie być równie interesujący. Bezwzględny szef, grany przez polskiego aktora Jacka Komana, ma w sobie coś z psychopaty i choć pojawia sie jedynie w kilku kadrach, to jego postać dodaje smaczku całości, ciekawie wypadł też kompan głównego bohatera Brendana- Sterlo, nie jest to bowiem głupi, wytatuowany osiłek od czarnej roboty, ale partner na dobre i na złe, ktoś kogo nie zostawia sie za sobą.

           Do "Son of a gun"można podejść jako do kolejnej opowieści o światku przestępczym i życiu więziennym albo przyjrzeć sie bliżej bohaterom, tak jak ja to zrobiłam w tym tekście. Tak czy inaczej oglądającego czeka prawie 2.godziny dobrego kina akcji ze świetną osadą, bez dłużyzn, niepotrzebnych scen i zbędnych dialogów, dlatego polecam!

Komentarze

  1. Jak Australia to i http://www.filmweb.pl/film/Mystery+Road-2013-659357 ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki,może być dobry... :)

      pozdrawiam

      Usuń
  2. Ciekawe czy ten film jest tak samo niezrozumiały jak Twoja recenzja, czy dziś po prostu jest coś nie tak z moją recepcją tejże. Nie wiem już sam czy akcja dzieje się w więzieniu, czy też poza nim, czy główny młodociany bohater zakochuje się w ojcu, ze współwięźniu, czy może jednak w dziewczynie.

    Tym samym nie wydaje mi się, żeby coś co było trudne w odbiorze jednoznacznie znaczyło, że jest dobre :/ A tutaj podobno trzeba coś wyławiać spośród czegoś, więc chyba raczej nie koniecznie. Swoją drogą australijskie kino kojarzy mi się raczej z produkcjami dotyczącymi szeroko rozumianej przestępczości w której na siłę upychane są właśnie jakieś psychologiczne treści. "Królestwo zwierząt" bardzo mnie znudziło i do każdej kolejnej produkcji z tego kraju podejdę jak do jeża.

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okey,może masz rację i trochę za bardzo namotałam w tym moim tekście.Dzięki że zwróciłeś mi na to uwagę,postaram se następnym razem pisać bardziej przejrzyście i prościej :)

      Co do filmów australijskich to tutaj akurat mamy odmienne zdania,uważam bowiem że te psychologiczne treści tworzą tutaj unikatowe obrazy,wyjątkowe pod względem fabularnym filmy.mnie "Królestwo zwierząt" bardzo sie podobało.

      Pozdrawiam :)

      Usuń
    2. może to wina i Twoja i twojej "recepcji" :D

      Usuń
    3. możliwe,ale film był dobry i tyle i polecam ;)

      Usuń
    4. Absolutnie sie z Tobą zgadzam :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Strangerland

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Ojcowie i córki