Gracz 2014

The Gambler (USA, 2014)

Reżyseria: Rupert Wyatt
Scenariusz: William Monahan, James Toback
Gatunek: Dramat / Kryminał

Obsada:
Jim Bennett- Mark Wahlberg
Roberta- Jessica Lange
Lamar Allen- Anthony Kelley
Amy Phillips- Brie Larson
Neville Baraka- Michael Kenneth Williams
Mister Lee- Alvin Ing
Frank- John Goodman

          Jim Bennett jak przystało na nałogowego hazardzistę jest również nałogowym kłamcą. Oszukuje nie tylko swoją matkę czy wierzycieli, ale przede wszystkim samego siebie. Wmawia sobie, że może przestać grać albo że odegra sie biorąc kolejne pożyczki. Jednak tak naprawdę popada w coraz większe długi,a wraz z nimi robił sie niebezpiecznie i nerwowo, aż dostaje ultimatum: zginie jeśli nie odda pieniędzy w ciągu 7.dni...

          Rupert Wyatt czyli kto? aaaa....ten facet od "Genezy planety małp"! To on nakręcił więcej niż jeden film?! Wszystko wskazuje na to że tak i co najlepsze dzięki obsadzeniu w "Graczu" Marka Wahlberga film zyskał więcej niż "Geneza planety małp" dzięki wszystkim znanym aktorom którzy w niej wystąpili .
Bo tak naprawdę Rupert Wyatt pojawiał sie w napisach końcowych równych produkcji już od 1999 roku. Wprawdzie były to z reguły filmy mało znane, nisko budżetowe lub krótkometrażowe, ale możliwe że "Gracz" jakoś wyróżni sie spośród nich? Tylko w jaki sposób?
Przypuśćmy że dzięki ciekawemu scenariuszowi, który porusza wprawdzie ograny już temat, ale przedstawia główną postać, nie jako gracza- alkoholika, który nie ma już nic do stracenia, ale faceta który na porzuceniu nałogu może jedynie zyskać. Tymczasem on w sposób autodestrukcyjny stara sie udowodnić sobie i światu, że do niczego sie już nie nadaje i równie dobrze mogą go zabić nawet i za centa, a nie za ćwierć miliona które jest winien. Brzmi ciekawie? Bo i jest...do pewnego stopnia...

          Główny bohater to postać złożona, jest wykształcony, pracuje jako profesor literatury na uniwersytecie, pochodzi ze znanej i szanowanej rodziny, mieszka wygodnie, jeździ drogim autem. Można by powiedzieć że niczego mu nie brakuje, bez względu na to czy doszedł do wszystkiego sam czy z pomocą rodzinnego nazwiska lub pieniędzy. A jednak już od początku filmu daje sie wyczuć, że pod przykrywką inteligentnego, szczerego i błyskotliwego faceta, kryje sie mały skrzywdzony chłopczyk, który wcześnie stracił ojca, a dziadek czy matka wcale nie traktowali go przez to ulgowo. Czy jest to jednak powód by sie zatracać w hazardzie i długach? By narażać siebie, swoją rodzinę i studentów na niebezpieczeństwo? By raz po raz umawiać sie z gangsterami na kolejne spłaty długów i uciekać przed nimi, a raczej chować sie w sobie i czekać aż pociągną za spust?
Autorzy scenariusza nie odpowiadają bezpośrednio na te pytania, dając widzowi możliwość interpretacji wydarzeń po swojemu. Na szczęście dzięki grze aktorskiej Wahlberga dużo łatwiej znaleźć odpowiedzi. Można zrozumieć ten pęd ku destrukcji, to życie na krawędzi, łącząc je z wysoką inteligencją Bennetta, poczuciem beznadziei w którym tkwi, otoczeniem którego nie rozumie i które nie rozumie jego, dodając do tego jego stosunki z matką i już jest obraz faceta, któremu życie po prostu zbrzydło i szuka wyzwań na swoją miarę.

Czy jednak to wszystko?

 Raczej nie, jest jeszcze druga strona barykady. Bo wierzyciele w "Graczu" to też ciekawe przypadki.Tak jak na przykład Frank, rewelacyjnie odegrany przez John Goodman. Niewątpliwie zna rodzinę Bennettów i chciałby pomóc Jim'owi wydostać sie z tej spirali długów i grania. Co okazuje sie wcale trudnym zadaniem biorąc pod uwagę nastawienie głównego bohatera. Jednak Frank jest cierpliwy i czeka, co ma bowiem do stracenia poza pieniędzmi, które ewentualnie pożyczy. Jest też Neville, akurat jemu Bennett jest winien niewiele, ale i tak wykazuje anielską cierpliwość do faceta, który sam sie aż prosi o śmierć. Nevillowi wystarcza że trochę Jim'a postraszy i wystarczy, a przynajmniej tak to wygląda. Dla Nevilla liczy sie zysk, jak go uzyska, to już sprawa drugorzędna. Trzecim do kolejki po pieniądze, a właściwie to pierwszym jest Pan Lee, jeden z właścicieli kasyna i facet z doświadczeniem jeśli chodzi o pożyczanie pieniędzy nałogowcom. To klasyczny biznesmen ze Wschodu, zachowuje spokój, zna swoją wartość i wartość pieniędzy, które pożyczył, nie odpuści, ale nie jest porywczy czy szczególnie brutalny. Zresztą cała trójka wydaje sie ciut zbyt mało agresywna, w porównaniu z gangsterami z innych produkcji tego typu. To czyni "Gracza" dość oryginalnym, podobnie jak i sam bohater.

          Najbardziej zaskakująca jest jednak z tego wszystkiego końcówka filmu. Trudno powiedzieć bowiem czy to zbliżające sie terminy spłaty długu czy straszenie Nevilla czy może pojawienie sie pięknej studentki w życiu Bennetta, ale nieoczekiwanie okazuje sie że główny bohater zrywa z hazardem. Po prostu mówi sobie że nie jest uzależniony od grania i co najdziwniejsze to widać w oczach Wahlberga, tak jak widać było w nich otępiające szaleństwo gdy siadał w kasynie do kart. Skąd to nagłe przywrócenie do "normy"?, a może tak naprawdę nałóg Bennetta był pozą albo dziwną formą zwrócenia na siebie uwagi lub po prostu grą?

          W filmie można znaleźć wiele ciekawych dialogów, na temat życia, talentu, przekraczania granic czy życia na krawędzi. Jednak wydaje sie że samej produkcji czegoś brakuje. Nie z winy aktorów, bo jak już pisałam Wahlberg pokazał wachlarz swoich możliwości aktorskich i nawet udziały takich gwiazd jak Jessica Lange czy John Goodman nie przyćmiły jego postaci. Sam scenariusz jest interesujący, można by było pewne kwestie zmienić, ale tak można powiedzieć o większości scenariuszy. Może więc zabrakło nieco magii kina...pasji tworzenia i tego nieuchwytnego czegoś co zawsze przyciąga przed ekrany.
Można "Gracza" obejrzeć(choć nie jest to filmowy must see) i... czekać na kolejny film Wyatta, w końcu może wyjdzie z nałogu kręcenia średnich produkcji i pokarze na co go stać, bo potencjał jest.



Komentarze

  1. Obejrzę sobie. Choć nie liczę na nic wielkiego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I słusznie,bo to takie sobie oglądadło ;)

      pozdrawiam

      Usuń
    2. bo tak jak pisałam Wahlberg zagrał przyzwoicie,tylko czegoś mi brakowało w tym filmie...

      Usuń
    3. Faktycznie czegoś brakowało. ;)

      Usuń
    4. Czyli nie tylko ja miałam takie wrażenie, dobrze to wiedzieć :)

      pozdrawiam

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Strangerland

Amerykańska sielanka