Whiplash czyli pot,krew i łzy pasji

Whiplash (USA, 2014)

Reżyseria: Damien Chazelle
Scenariusz: Damien Chazelle
Gatunek: Dramat muzyczny



Obsada:
Andrew- Miles Teller
Fletcher- J.K. Simmons
Ryan- Austin Stowell
Nicole- Melissa Benoist
Carl Tanner- Nate Lang
Jim Neimann- Paul Reiser

          Andrew ma marzenie by zostać najlepszym perkusistą na świecie. Dobrze przy tym wie, że aby je zrealizować musi ciężko na to pracować. Studia w najbardziej prestiżowym konserwatorium w Nowym Jorku mogłyby mu ułatwić realizację jego życiowego planu, gdyby nie pewien wymagający i choleryczny nauczyciel...przypominający z wyglądu i zachowania co najwyżej trenera piłki nożnej, a nie Pana od Muzyki.

          Życie bywa niesprawiedliwe...dla innych i to stwierdzenie może tutaj dotyczyć zarówno reżysera filmu jak i jego głównego bohatera. 
Reżysera, gdyż niektórzy kręcą filmy latami,zakładają studia filmowe, sami grają w swoich produkcjach, pisząc do nich scenariusze i stając za kamerą jednocześnie, a na Oskara i tak nie mają co liczyć. A tutaj młody, bo 30.letni Damien Chazelle już za drugi swój film zgarnia laury i to nie tylko te rozdawane przez Amerykańską Akademię Filmową.
Co do głównego bohatera to w sumie każdy może mieć marzenie, ale nie każdy jest w stanie poświęcić sie na tyle by podążać za nim. Nie każdy wie jak zacząć je realizować, nie każdy może liczyć na zrozumienie i wsparcie lub na własną determinację, jeśli tego wsparcia nie ma. Nie każdy ma odwagę, by powiedzieć umiem i dam radę, tam gdzie inni już "machnęli ręką" i dali sobie spokój. Andrew postanowił, że zostanie perkusistą i tylko to sie dla niego liczy. To czy mu sie uda zależy tak naprawdę tylko od niego, ale po drodze będzie musiał zmierzyć sie z ironicznymi spojrzenia oraz wypowiedziami, a nawet obelgami i wrogością. Bo jest inny? Nie. Bo jest konsekwentny, pracowity oraz pełen pasji, a to wystarczy by był niezrozumiany przez otoczenie.

          W "Whiplash" możemy obserwować jak pasja (Andrew) spotyka sie z profesjonalizmem (Fletcher). Postać nauczyciela bowiem to nie obraz znudzonego uczeniem, niespełnionego człowieka, ale kogoś kto ma cel: stworzyć muzyka doskonałego i  Fletcher zrobi wszystko by to osiągnąć. Niestety to wszystko to zbyt wiele dla młodych i wrażliwych chłopców, którzy oderwani od matek i rodzinnych domów trafiają na twardą: werbalnie i emocjonalnie szkołę życia jaką są przygotowania do koncertów i konkursów Fletchera. To co widzimy na ekranie może sprawiać wrażenie zastraszania i manipulacji. Ale czy nie podjęlibyście sie takiego treningu/nauki wiedząc, że dzięki temu nie tylko osiągniecie swój cel, ale i wzmocni to waszą odporność na stres oraz uodporni was na negatywne reakcje i recenzje związane z waszymi działaniami? Według mnie Fletcher chciał zahartować i jednocześnie znieczulić swoich uczniów właśnie po to, by mogli bez większych problemów stać sie prawdziwymi muzykami. Wydaje sie że według nauczyciela twórcza praca czy nauka to wojna albo mecz, a na wojnie i meczu zdarzają sie ofiary oraz dochodzi to zadawania ran i kontuzji. To proces naturalny i albo sie człowiek uodparnia albo odchodzi. Zgodnie z maksymą "Zwyciężaj albo giń".
Poza tym według samego bohatera absolutną koniecznością jest przekraczanie własnych granic, bo tylko wtedy można osiągnąć ponadprzeciętność, co w muzyce wydaje sie być sprawą oczywistą, choć nie przez wszystkich rozumianą jako potrzebną. Aby przekraczać własne granice trzeba wyjść poza swoją strefę komfortu. Udział w lekcjach Fletchera niewątpliwie to ułatwia, ale tylko tym którzy są naprawdę zdeterminowani w dążeniu do swojego celu- bycia muzykiem.

          Według mnie Fletcher musi być surowy ma bowiem trudne zadanie, bo oto musi zdyscyplinować małą orkiestrę indywidualistów, których pasją jest granie nie zawsze zespołowe. Stąd pewnie to porównanie w filmie nauczyciela do trenera, który wrzeszczy,a nie tłumaczy oraz rzuca przedmiotami. Zapewne też sam wygląd ma nam podsunąć takie skojarzenia: łysy, umięśniony facet, który ciągle na kogoś krzyczy i ciągle kogoś wyzywa...to nie jest obraz typowego nauczyciela muzyki, no chyba że coś sie zmieniło odkąd ja chodziłam do szkoły.

           Dla mnie osobiście to właśnie Fletcher, a nie Andrew jest głównym bohaterem filmu. Młody muzyk wydaje sie być słaby, nijaki, faktycznie pracowity i utalentowany, ale brakuje w nim jakiejś iskry. Jest w nim pasja ale przez introwertyczny charakter trudno wyczuć jak bardzo zależy mu na jej realizacji i ile przyjemności czerpie z grania. Natomiast Fletcher to chodzący dynamit, który co chwilę wybucha, a dodatkowo wydaje sie być tajemniczy, bardzo inteligentny, z pewnością posiada słuch absolutny a muzyka to nie tylko jego pasja ale także miłość i sposób na życie. Dlatego Oskar za taką kreację wcale nie dziwi, a jedynie utwierdza mnie w tym co zobaczyłam na ekranie.

          Oglądając "Whiplash" ma sie wrażenie, że scenariusz dotyka tego co w muzyce najmroczniejsze, jest pot, jest krew, są łzy i choć samej muzyki w filmie nie ma zbyt wiele to odzwierciedla ona pasję, poświęcenie oraz jest perfekcyjna tak jak postacie, dla których jest najważniejsza. Pokazuje też że muzyka i granie na instrumentach, to nie tylko kwestia talentu czy predyspozycji, ale też ciężkiej i żmudnej pracy, wyrzeczeń i poświęceń. Przede wszystkim jednak "Whiplash" to film o ludziach ich marzeniach i słabościach oraz o przekraczaniu własnych granic zarówno tych fizycznych jak i emocjonalnych.Polecam!



       

           


          

Komentarze

  1. Muszę przyznać, że zachęciła mnie Twoja recenzja, dzięki:)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję,że film Ci sie spodoba.Daj znać jak obejrzysz :)

      pozdrawiam

      Usuń
  2. Film jest okay. faktycznie Flecher grał główne skrzypce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tak i robił to z prawdziwym zaangażowaniem ;)

      pozdrawiam

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Strangerland

Amerykańska sielanka