Kryptonim U.N.C.L.E. czyli Guy Ritchie w rewelacyjnej formie!

"The Man from U.N.C.L.E." (USA, Wielka Brytania, 2015)

Reżyseria: Guy Ritchie
Scenariusz: Guy Ritchie, Lionel Wigram
Gatunek: komedia kryminalna

Obsada:
Solo- Henry Cavill
Illya- Armie Hammer
Gaby-Alicia Vikander
Victoria- Elizabeth Debicki
Alexander- Luca Calvani
Wujek Rudi- Sylvester Groth
Waverly-Hugh Grant
 Sanders-Jared Harris

          Były kryminalista i agent CIA Napoleon Solo wraz z agentem KGB- Illyą Kuryakinem oraz córką naukowca- fizyka jądrowego Gaby muszą zapobiec produkcji i rozprzestrzenianiu bronią jądrowej przez organizację przestępczą mającą swoją siedzibę we Włoszech.

          Są tacy reżyserzy, na których filmy czeka sie i niestety nie zawsze okazują sie potem tak dobre jak ich poprzednicy oraz tacy, na których produkcje czekać nie trzeba, ale wystarczy że sie pojawią i można bez obaw, niemal w ciemno kupować bilety do kina. Guy'a Ritchie'go i jego obrazy zaliczyłabym do tej drugiej kategorii, kiedy więc zobaczyłam w centrum miasta plakaty "Kryptonimu U.N.C.L.E." to pierwsze co zrobiłam to zarezerwowałam bilet do kina. I przyznam,że była to zdecydowanie najlepsza decyzja jaką tego dnia podjęłam :) 

          Jako kobieta beznadziejnie zakochana w kinie i filmach jestem też beznadziejnie zakochana w filmowych agentach przeróżnych wywiadów. Są nie tylko przystojni, wysportowani i czarujący, ale przede wszystkim tajemniczy oraz totalnie nieprzewidywalni przez co niesamowicie pociągający. Dla mnie już same takie cechy są o wiele bardziej romantyczne niż klasyczny romans, gdzie nudny niczym księgowy facet wydaje sie być bardziej nieporadny niż kobieta,którą próbuje nieudolnie zdobyć,a kiedy dochodzi już do "randki" czy innego finalnego spotkania to jest ono bardziej żenujące niż rzeczywistość mogłaby zakładać. 
W "Kryptonim U.N.C.L.E." agentów jest dwóch i zapewniam, że braku Jamesa Bonda nie odczuwa sie tutaj ani przez chwilę. Solo i Illya wystarczą w zupełności i to zarówno żeńskiej jak i męskiej części widowni. Solo to elegancik, niby Amerykanin z boskim wysportowanym ciałem, ale angielskimi manierami, w garniturze,oczywiście trudno sie takiemu oprzeć, co zresztą wykorzystuje nagminnie. Illya z kolei to siła i agresja, nieraz zupełnie niekontrolowana. Nie brakuje mu jednak inteligencji: grywa w szachy,a plany dotyczące akcji ma zawsze skrupulatnie obmyślane, podczas gdy Solo pod tym względem wydaje sie być bardziej spontaniczny,a może po prostu bardziej intuicyjny? Kto tam wie. Tak czy siak panowie podczas niemal dwóch godzin seansu na zmianę ścierają sie i uzupełniają, rzadko kiedy wymieniając informacjami czy spostrzeżeniami. Obaj to fachowcy, obaj mężczyźni, więc duch rywalizacji nie ustępuje ani przez minutę. Dzięki temu widz nie ma chwili wytchnienia, a jeśli doliczyć piękne kobiety oraz liczne pościgi we Włoskiej scenerii to nie ma sie co dziwić,że sale kinowe pękają w szwach.
To wszystko plus gagi sytuacyjne i świetnie rozegrane sceny akcji, zero golizny czy innych słabych i kłopotliwych scen łóżkowych,a jedynie sugestie i napomknięcia o nich sprawia, że widz nie ma czasu sie nudzić, zasypiać w fotelu kinowym, sprawdzać facebooka na telefonie czy nawet jeść popcornu siorbiąc przy tym coca-colę przez rurkę. Jest zahipnotyzowany tym co dzieje sie na ekranie,a to plus magia kina tworzą produkcje kultowe jak wszyscy wiemy.

          Trzeba przyznać Guy'owi Ritchie'mu, że z taką samą starannością jak dobiera scenariusze, selekcjonuje również aktorów do swoich produkcji. Tym razem na ekranie zobaczymy Henry'ego Cavill'a czyli nowego Supermana, który w garniturze prezentuje sie nie mniej szykownie od Sean'a Connery'ego, Armie'go Hammer'a, który ze swoimi jasnymi oczami i ciemnymi włosami oraz szeroką szczęką faktycznie przypomina Rosjanina oraz piękną, drobną i niezwykle energiczną Alicie Vikander. Widać,że każdy z aktorów jest dobrze przygotowany do roli, dobrze poprowadzony przez reżysera,a przede wszystkim można poczuć,że aktorzy na planie dobrze sie bawili, dzięki czemu tworzą zgrane trio.

          Poza grą aktorską która zachwyca, trudno oderwać wzrok od ekranu także dzięki scenografii i kostiumom. Piękne,kolorowe ujęcia Rzymu i włoskich wysepek zalanych Słońcem tworzą kontrast z mrocznymi pomieszczeniami podziemi czy biedą i szarością przedstawioną na początku filmu w Berlinie Wschodnim, co wzmacnia przekaz całego filmu i świetnie komponuje sie ze scenariuszem. Z kolei niesamowite kreacje Alicii Vikander i Elizabeth Debicki-podkreślające urodę obu pań, to zasługa Joanny Johnston, która specjalizuje sie w kostiumach filmowych historii wspólczesnej i zasłynęła tworząc między innymi na potrzeby filmów takich jak "Lincoln", "Szeregowiec Ryan" czy "Monachium"Stevena Spielberga. 

          Co do ścieżki dźwiękowej, poza tym że zachwyca i pozostaje w pamięci, to zapewne zmieni tak jak mnie oblicze pewnej piosenki z filmu "Dirty Dancing" wielu widzom, trudno bowiem stwierdzić,iż jedynie odświeży hit "Cry to me" Solomona Burke'a:



To samo może dotyczyć włoskich "starych" hitów. Jest pewna scena...która zostanie już pewnie ze mną na zawsze i będę do niej wracała za każdym razem słysząc ten utwór :)



Takich scen oraz niesamowitych filmowych wspomnień z "Kryptonimu U.N.C.L.E." wszystkim Wam Kochani życzę,a film polecam,bo takiej produkcji nie można sobie odpuścić!!!

Komentarze

  1. udana reaktywacja kultowego w stanach serialu z l60 choć bardziej jednak serio niż pierwowzór który nawiasem był "konsultowany" z flemingiem autorem bonda,jedyną łyżką dziegciu w tym są słabe wyniki w Box Ofice co niestety oznacza że ciągu dalszego nie będzie :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. serialu nie widziałam,a co do dalszego ciągu "Kryptonimu U.N.C.L.E." to nawet jeśli go nie będzie to nic,bo ta część mi wystarczy :) w końcu zawsze można ten film obejrzeć jeszcze raz i jeszcze raz :)

      pozdrawiam

      Usuń
    2. w sumie racja ale co dwa trzy filmy to nie jeden ;) pozdrawiam :) ps.nawiasem oryginalnym iliya był maccullum ten co gra doktora patologa w NCIS :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Strangerland

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Ojcowie i córki