Legend

Legend (Wielka Brytania, Francja, 2015)

Reżyseria: Brian Helgeland
Scenariusz: Brian Helgeland,, na podstawie książki John Pearson
Gatunek: Biografia / Kryminał / Thriller

Obsada:
Ronald Kray / Reggie Kray- Tom Hardy
Frances Shea- Emily Browning
Nipper Read- Christopher Eccleston
Albert Donoghue- Paul Anderson
Constable Scott- Joshua Hill
Jack McVitie- Sam Spruell
Ronnie Hart- Chris Mason

          Kiedy nasi rodzice i dziadkowie w latach 60-tych stali w długaśnych kolejkach po produkty pierwszej potrzeby by nas wyżywić, mieszkańcy Londynu zmagali sie z innym problemem- gangami. A dokładnie rzecz biorąc z wojnami o wpływy znanych grup przestępczych. Do jednej z tych grup,a właściwie rodzin można było zaliczyć braci Kray. Eleganckiego i niezwykle kulturalnego Reggie'go oraz jego brata-Ronnie'go zaniedbanego pod względem wyglądu, bardzo wrażliwego mężczyzny, ale jednocześnie też chorego psychicznie mordercy. Jednak nie tylko sposób ubierania czy zachowania różnił tych dwóch bliźniaków, ale również sposób zdobywania i sprawowania władzy czy właściwie prowadzenia interesów, bo posiadali kilka nocnych klubów, którymi zarządzali.

          Do kina przyciągnęło mnie nazwisko Hardy. Oczywiście nie bez znaczenia był fakt, iż reżyser był współscenarzystą takich produkcji jak "Tajemnice Los Angeles" (1997) czy "Rzeka tajemnic" (2003), jednak ten argument dawał mi jedynie gwarancję, że scenariusz będzie na poziomie i dzięki temu wytrwam ponad 2.godziny filmu. Na szczęście albo może dzięki roli Toma Hardy'ego właściwie nie zauważyłam kiedy minął mi czas w kinie.
Bo nie da sie ukryć, że oglądać Toma Hardy'ego w pojedynczej roli to już jest przyjemność. Jest to aktor zawsze przygotowany do roli i skupiony na niej. W "Legend" dostała mu sie rola podwójna- braci Kray- trudno by nie, skoro byli to bliźniacy jednojajowi czyli identyczni z wyglądu. Jednak wygląd to jedno a zachowanie to coś zupełnie innego i film świetnie to oddaje, podobnie jak odtwórca głównych ról. Już i tak niełatwe zadanie Hardy odegrał niemal oskarowo. Jako Reggie jest niesamowicie charyzmatyczny, przystojny, dystyngowany,ale i stanowczy, potrafi być też brutalny. Mówi w specyficzny sposób, ale w końcu odgrywa byłego boksera, który pewnie nie raz dostał w twarz. Z kolei jako Ron wydaje sie być raz agresywny, raz pasywny, czasami niezwykle mądry, innym razem całkowicie oderwanym od świata kolesiem. Wypowiada sie w sposób zupełnie inny-Ronnie także był bokserem, a jego zgarbiona postawa może mówić o uległości oraz chorobie, do tego to spojrzenie wywołujące ciarki na plecach, no mistrzostwo świata! 

          Jednak to co czyni ten film tak atrakcyjnym paradoksalnie sporo mu także odbiera. Bo oto taki widz jak ja z ponad dwóch godzin zmontowanego materiału, niewiele poza Tom'em Hardy'm pamięta. A przecież nie jestem widzem z przypadku, który "ogląda coś tam w kinie jak znajdzie czas" czyli trzy razy w roku. Zawsze zwracam uwagę na choćby dwa czy trzy szczegóły, a tu nic...samochody niby były piękne, ale jakoś nie na pierwszym planie. Scenografia nijaka, raczej mnie nie powaliła skoro jej nie zauważyłam. Nawet stroje kobiet, na które z reguły zwracam uwagę...nic oszałamiającego. Broni jak na film gangsterski było niewiele, walk wręcz zresztą też jak na lekarstwo. Choć był to kryminał to bardziej poruszał kwestie braterstwa, lojalności, strachu i wrażliwości czy orientacji seksualnej niż brutalnej walki przestępczej o władze w mieście. 
Znacząca poza Tom'em Hardy'm wydaje sie być muzyka ale nawet tutaj nie podałabym żadnego utworu, który podśpiewując pod nosem, towarzyszyłby mi po seansie w drodze do domu.

          Podsumowując jest to film zdecydowanie dla fanów Toma Hardy'ego, dobrze wykadrowany i wystylizowany oraz świetnie przygotowany do "Legend" bawi i przeraża jednocześnie. Na film mogłabym zaprosić koleżankę albo dwie, bo więcej tu love story niż gangsterki...faceta wstyd byłoby mi zabrać, bo chyba by sie wynudził, ale może jakiś pan sie wypowie w komentarzu, to będziemy wiedzieć :)

           

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Strangerland

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Ojcowie i córki