Sicario

Sicario (USA, 2015)

Reżyseria: Denis Villeneuve
Scenariusz: Taylor Sheridan
Gatunek: Akcja /Kryminał / Dramat

Obsada:
Kate Macer- Emily Blunt
Alejandro- Benicio Del Toro
Matt Graver- Josh Brolin
Dave Jennings- Victor Garber
Reggie Wayne- Daniel Kaluuya
Fausto Alarcon- Julio Cedillo
Manuel Diaz- Bernardo P. Saracino

          Agentka FBI Kate Macer zgłasza sie na ochotnika do połączonej jednostki specjalnej, której zadaniem jest znalezienie i schwytanie bossa meksykańskiego kartelu Fausto Alarcon oraz jego przedstawiciela w Stanach Zjednoczonych Manuela Diaza. Nie wie, że przyjdzie jej pracować z nieco ekscentrycznym agentem CIA oraz nieco tajemniczym byłym meksykańskim prokuratorem.

          Przyznam szczerze, że gdy po raz pierwszy zobaczyłam zwiastun "Sicario" w kinie byłam zachwycona i zaintrygowana. Nieco zdezorientowało mnie nazwisko reżysera, bo nie bardzo kojarzyłam jego filmografii, ale po sprawdzeniu doszłam do wniosku, że skoro to ten facet który wyreżyserował "Labirynt" (oryg. "Prisoners" )
to może warto zobaczyć jego najnowszą produkcję.

         Pierwsza scena, co tu dużo ukrywać, pokazywana także w zwiastunie, jest mocna, wręcz wstrząsająca. Znalezione ciała w upalnej Arizonie niewiele jednak jeszcze widzowi mówią. Dopiero kolejne sceny z precyzją chirurgiczną odsłaniają szczegóły scenariusza. Akcja nabiera tempa, ale nie jest ono ani szaleńcze ani chaotyczne. Wszystko co pokazano jest tłumaczone kilka lub kilkanaście scen dalej, więc bez obaw jeśli coś na początku wydaje sie być niezrozumiałe lub zagmatwane. "Sicario" trzyma w napięciu i podtrzymuje zainteresowanie widza, ale robi to w sposób subtelny i można wręcz powiedzieć naturalny. Dzięki temu produkcję ogląda sie dobrze, mimo trudnego i krwawego tematu, bez znudzenia czy nieprzyjemnego napięcia. Co ciekawe drastyczne czy krwawe sceny są poprzeplatane dialogami czy lżejszymi kadrami, dzięki czemu widz nie jest zmęczony ciągle lejącą sie "z ekranu" krwią. Na pewno brutalne sceny łatwiej zapamiętać jednak to nie one nadają główny rys "Sicario", a raczej polowanie na meksykańskiego "mafioza" oraz ścieranie sie lub/i współpraca różnych amerykańskich ( i nie tylko) agend oraz władz.     
W tym miejscu może dodam, iż jak zapewne niektórzy wiedzą fascynują mnie filmy o amerykańskich agencjach wywiadowczych czy jednostkach wojskowych jednak nie jestem żadnym ekspertem w tej dziedzinie i nie wiem na przykład czy tak jak pokazano to w "Sicario" agenci CIA mogą działać na terenie Stanów Zjednoczonych jedynie w obecności członków agencji mających swoje jurysdykcje na terenie kraju tak jak FBI. 
Jednocześnie może też wspomnę, że film Denisa Villeneuve'a nie łamie i nie zmienia pewnych kinematograficznych stereotypów dotyczących służb specjalnych w Stanach Zjednoczonych, które już wcześniej w kinie widziałam. Agenci FBI są porywczy, nerwowi i czasami niezwykle naiwni. Agent CIA to wyluzowany koleś w klapkach i kolorowej koszuli, spec w swoim fachu,spokojny i zawsze dobrze poinformowany. Chłopcy z oddziałów Delta ( nie wiem czy chodziło o Delta Force czy był to po prostu numer oddziału) są dobrze uzbrojeni, rewelacyjnie wyszkoleni i cholernie skuteczni. A meksykański były prokurator to nie tylko elegancki, inteligentny mężczyzna, ale także groźny i bezwzględny przeciwnik. Szkoda bo byłby to jakiś powiew świeżości w kinematografii amerykańskiej, a przy okazji łamanie tabu zapewne zwiększyłoby oglądalność filmu, więc "Sicario"nic by na tym nie straciło.

          Co do gry aktorskiej to porywczo naiwną agentkę FBI zagrała w "Sicario" Emily Blunt. Jej postać wydaje sie tak bardzo trzymać regulaminów i procedur agencji, że jest to aż miejscami irytujące. Przyznam że spodziewałam sie czegoś zupełnie innego, szczególnie iż poprzednią produkcją, którą widziałam z tą aktorką w jednej z głównych ról czyli "Na skraju jutra" Blunt udowodniła, że potrafi zagrać twardą babkę, bez ckliwych westchnień i pokazywania cycków.
Z kolei Josh Brolin nieustannie mnie zaskakuje raz grając słabo jak chociażby w "Oldboy.Zemsta jest cierpliwa" (Zemsta może i jest cierpliwa, ale ja jako widz niekoniecznie), a raz rewelacyjnie jak w "Sin City 2. Damulka warta grzechu"(polecam!). W "Sicario" jego rola była prosta, nie wymagała od niego jakiś szczególnych umiejętności czy trików aktorskich i wypadł przez to dość nijako. Prędzej zapamiętam zbliżenie na klapki- japonki w pierwszym przedstawiającym jego postać kadrze niż całość z nim związaną.
Natomiast na pewno nie zapomnę roli Benicio Del Toro dla którego granie wydaje sie być tak naturalne jak oddychanie...on po prostu JEST i to mi wystarczy! I nie ważne czy akurat do roli musiał przytyć czy schudnąć, garnitury zawsze wyglądają na nim dobrze, on z filmu na film jest coraz lepszy warsztatowo jako aktor,a przy okazji sprawia, iż inni aktorzy wypadają tak jakoś przy nim lepiej niż gdyby mieli grać bez niego, więc czego chcieć więcej?!?!

          Na koniec może dodam, iż jeśli komuś "Sicario" nie przypadnie do gustu,a przecież tak sie może zdarzyć, to nie straci tak do końca tych 2.godzin bo będzie miał okazję podziwiać niesamowitą scenografię, pełną wschodów i zachodów słońca, rozległych przestrzeni, kadrów z lotu ptaka i nie tylko...świetna praca kamery oraz dobrze dobrana i realistyczna w stosunku do scenariusza lokalizacja kręcenia. Możemy podziwiać między innymi Nowy Meksyk oraz rozległe tereny Stanów Zjednoczonych. Do tego nasycenie i tonowanie kolorów niczym przy zdjęciach National Geographic robi wrażenie! Polecam! 



         

Komentarze

  1. OK, jest Sicario, bardzo fajnie... ale co z polską "Karbalą"? Mam wrażenie, że polska blogosfera przespała ten film, bo na blogach info o tym jak na lekarstwo. Owszem, są też portale w stylu Filmweb, ale to nie to samo co żywy, namacalny bloger :) znalazłem to: http://merwinski.pl/karbala/ i tylko to. A co z resztą? Nikt nie oglądał?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż...może nie przespałam "Karbali",ale ją zignorowałam na razie.Czy słusznie? Spróbuję na to odpowiedzieć jak obejrzę ten film,choć trudno mi powiedzieć kiedy to nastąpi,ale na pewno sie postaram.

      pozdrawiam

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Amerykańska sielanka

Nikt z Nikąd / Un illustre inconnu