Nowa dziewczyna

Une nouvelle amie (Francja, 2014)

Reżyseria: François Ozon
Scenariusz:  François Ozon, na podstawie powieści Ruth Rendell 
Gatunek: Dramat

Obsada:
David / Virginia- Romain Duris
Claire- Anaïs Demoustier
Gilles- Raphaël Personnaz
Laura- Isild Le Besco

Liz- Aurore Clément

          Po śmierci przyjaciółki Claire postanawia odwiedzić jej męża i malutką córkę. To co odkrywa wchodząc do domu zmarłej Laury zmienia całkowicie jej sposób patrzenia na siebie i na życie...

          Nigdy nie ukrywałam, że fascynuje mnie obyczajowe kino francuskie. Ma w sobie to czego brakuje kinu amerykańskiemu i czego na pewno nie ma kino polskie; swobodę w podejmowaniu ważnych tematów społecznych w sposób, który nie obraża, nie stygmatyzuje i nie naraża na śmieszność. 

          François Ozon jako jeden z przedstawicieli francuskiego kina odważnie lecz bez brawury czy patetyczności podchodzi do tematów takich jak prostytucja nieletnich w "Młodej i pięknej"-recenzja tutaj http://film2me2you.blogspot.com/2014/04/moda-i-piekna.html czy śmiertelna choroba w "Czas, który pozostał". Nie boi sie też zaszufladkowania tworząc produkcje ocierające o fantasy niczym w "Ricky". Ten prawdziwy mistrz kina psychologicznego, w swoim ostatnim filmie postanowił przybliżyć widzowi problem transwestytyzmu. Choć nie tylko...bo w "Nowej dziewczynie" podejmuje również tematy kobiecej seksualności i dojrzałości, partnerstwa oraz spojrzenia na macierzyństwo z nieco innej perspektywy, bo przez pryzmat dobra "matki', które przekłada sie dopiero na dobro dziecka. 
Oczywiście, jak wiemy, te wszystkie tematy były już w kinie podejmowane, jednak to właśnie Ozon w nieskrępowany i niemal intymny sposób pokazuje jak mężczyzna,a właściwie męskie ciało przeobraża sie w kobietę i jak inna kobieta może aktywnie bierze w tym udział. 
W "Nowej dziewczynie" wszystko bowiem jest możliwe i wszystko jest dozwolone zarówno w sferze ciała jak i psychiki. Mamy więc, malowanie paznokci, depilację, zakupy i przymiarki oraz seks choć ten nie jest tutaj najważniejszy. Psychologicznie pokazana jest strata i żałoba po śmierci ukochanej osoby oraz sposoby wypełnienia pustki po niej. Mamy też metamorfozę jaką przechodzi mężczyzna, bo chce i czuje sie kobietą oraz konsekwencje społeczne jakich jest świadom i których obawia sie do tego stopnia, iż wycofuje sie z życia towarzyskiego. Powiernikiem przemiany staje sie dla owdowiałego bohatera, jak już wspomniałam kobieta, najlepsza przyjaciółka zmarłej. I tutaj możemy obserwować na ekranie przez prawie 2.godziny jak owa kobieta daje szansę i wspiera coś czego na początku nie do końca rozumie, a więc i nie do końca akceptuje,a co zresztą stanie sie źródłem jej własnego przeobrażenia i bynajmniej nie mam tu na myśli aspektu fizycznego, choć ten jest subtelnie przedstawiony przez pryzmat jej kompleksów. Tak więc mimo że tytuł filmu mówi o jednej Nowej Dziewczynie, to tak naprawdę powstają dwie, łącząc sie ze sobą i uzupełniając.
W "Nowej dziewczynie" możemy również jako widzowie obserwować niepewność i radość tworzenia czy przepotwarzania sie, które przeplatają sie, co może być,jak pokazuje to reżyser, mieszaniną niebezpieczną dla otoczenia, choć niekoniecznie, jeśli dorośli ludzie zaakceptują siebie i swoją inność oraz zaczną tolerować innych tak jak siebie. W ten sposób poprzez swoich bohaterów Ozon nawołuje do tolerancji różnorodności zarówno tej seksualnej jak i światopoglądowej.  
          
          Niestety mimo długości filmu, dość wartkiej akcji oraz braku dłużyzn Ozonowi nie udało sie odpowiedzieć na pytania, które zapewne wielu widzom nasunęły sie zaraz po projekcji,a mianowicie, co z dzieckiem, jak brak matki i transwestytyzm ojca na nie wpłynie w przyszłości czy posiadanie dwóch matek zmieni jego tor seksualny. Zapewne w naszej rzeczywistości znajdziemy już odpowiedzi na część tych pytań, jednak dobrze by było by to właśnie Ozon rozwiał wątpliwości kinomana...może w której z następnych produkcji?

          Na koniec chciałabym wspomnieć o grze aktorskiej, która nie licząc odtwórcy głównej roli jakoś mnie nie zachwyciła. Romain Duris, kojarzę głównie z komedii romantycznych i zapewne własnie dzięki jego kreacji David/Virginia nie stał/a sie postacią mega tragiczną. To również dzięki niemu film ogląda sie swobodnie, bez napięcia czy zadęcia jednak z pewną dozą refleksji. Anaïs Demoustier jako Claire była nijaka, trudna do zapamiętania, tak płaska jak postać z książki, którą jakoś ciężko sobie wyobrazić, więc jest tylko imieniem. Pozostałe postacie to tło, więc mgliście pamiętam że były.

          Podobno kolejny film François Ozon ma pojawić sie we wrześniu tego roku, a już tym- "Nową dziewczyną" reżyser pokazał, że warto czekać, bo jego produkcje to lekcje/epizody z życia zwyczajnych-niezwyczajnych ludzi, którzy tak samo jak my chcą akceptować i być akceptowani,a przede wszystkim kochać i być kochanymi. Polecam!      


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Amerykańska sielanka

Nikt z Nikąd / Un illustre inconnu