Tydzień z Oscarem- Dziewczyna z portretu

The Danish Girl (Wielka Brytania, Stany Zjednoczone, Niemcy, Dania, Belgia /2015)

Reżyseria: Tom Hooper
Scenariusz: Lucinda Coxon, na podstawie powieści David Ebershoff 
Gatunek: Biografia/ Dramat /Romans
Obsada:
Gerda Wegener- Alicia Vikander
Einar Wegener / Lili Elbe- Eddie Redmayne
Rasmussen- Adrian Schiller
Ulla- Amber Heard
Henrik-Ben Whishaw
Hans Axgil- Matthias Schoenaerts
Warnekros- Sebastian Koch

          Małżeństwo malarzy Gerdy i Einara Wegenerów uchodzi za bardzo zgrane i udane do momentu gdy Gerda prosi męża, by asystował jej przy malowaniu portretu jako zastępca za nieobecną modelkę. To wydarzenie zmieni na zawsze nie tylko samego Einara, ale i całe jego otoczenie...

           Reżyser filmu "Jak zostać królem" powraca w wielkim oscarowym stylu z historią tragiczną i trzeba przyznać,że kontrowersyjną mimo naszych liberalnych czasów. Bowiem pomimo niewątpliwego postępu medycyny jaki nastąpił od lat 30-tych XX wieku temat tożsamości płciowej oraz zmiany płci nadal wzbudza emocje zarówno w jej zwolennikach jak i przeciwnikach. Sam film Hoopera stara sie pozostać neutralny pokazując jedynie aspekt socjologiczny zmian jakie zachodzą w jednostce, postaci wzorowanej na historii malarza Einara Wegenera. 
           "Życie to nie film" i losy Einara i Gerdy nie potoczyły sie niestety tak samo jak w produkcji Hoopera. W rzeczywistości bowiem Gerda nie została z Einarem do końca a ich małżeństwo anulowano, co może świadczyć o tym, że ich relacje nie były tak silne jak to nam widzom na ekranie pokazano. Wracając jednak do opowieści filmowej trzeba przyznać, że Hooper przedstawił transgenderyzm, crossdressing oraz zmianę płci w sposób subtelny i nie rażący. Skupił sie w sposób niemalże melodramatyczny na emocjach i uczuciach pary, która przez transformację mężczyzny przechodzi raz spokojnie i z rozwagą, raz gwałtownie, niemal teatralnie z furią i histerią. Film Hoopera bardzo mocno koncentruje sie na tym co przeżywa kobieta w takim związku, jak staje sie opuszczona i samotna, przerażona przyszłością, stęskniona za przeszłością oraz jak sie z tego stanu otrząsa, by być obok osoby z którą liczyła że spędzi resztę życia wychowując dzieci i bawiąc wnuki,a która pozostaje jej przyjacielem/przyjaciółką. Oczywiście nie jest osamotniona w tej tragedii, u jej boku z kolei, dyskretnie stanie dawny przyjaciel męża i choć zostanie początkowo odtrącony, to jako człowiek wykształcony i inteligentny nie da sie ponieść emocjom czy uprzedzeniom. Wszystko to rozegra sie w czterech ścianach pokoi, najpierw w Danii potem w Paryżu , choć tak naprawdę to nieważne gdzie rozgrywa sie akcja dramatu,ale kogo ona dotyka oraz kto nigdy sie nie dowie, bo nie zauważy zmian lub obojętnie przejdzie dalej.

          I tutaj warto zatrzymać sie nieco na dłużej przy Alicii Vikander i jej roli w "Dziewczynie z portretu". Jej kariera rozpoczęła sie od seriali w szwedzkiej telewizji, natomiast w świadomości widzów na całym świecie zaistniała nominowanym do Oscara, a jakże, filmem "Kochanek królowej", recenzja tutaj http://film2me2you.blogspot.com/2013/03/kochanek-krolowej.html 
Potem były mniej lub bardziej znane produkcje takie jak "Anna Karenina", "Piąta władza"czy "Son of a gun", który zresztą bardzo polecam oraz produkcja która, według mnie, utorowała jej drogę po Oscara czyli "Ex Machina". Ta niezbyt wysoka, o łatwej do zapamiętania twarzy aktorka stała sie nie tylko ulubienicą publiczności, ale i przykładem, że grając z najlepszymi i u najlepszych można niezwykle szybko dojść na szczyt, bo jakie by nie były opinie to jednak statuetka Oscara nadal jest ukoronowaniem pracy wielu artystów związanych z kinematografią. 
W "Dziewczynie z portretu" to emocje postaci targają widzem niczym wiatr na polu i trzeba zaznaczyć ,że Vikander świetnie dała sobie rade ze scenariuszem grając zarówno oczami jak i całym ciałem, pokazując ból samotności i rozpacz Gerdy Wegener nie mogącej spełnić sie życiowo u boku ukochanego mężczyzny. I choć wydawać by sie mogło, że jej postać będzie stała z boku tej niezwykle tragicznej historii, to właśnie cierpienie postaci Vikander zostały docenione przez jury oscarowe. Oczywiście nie ujmuje to postaci granej przez  Eddie'go Redmayne'a: mężczyzny, którego męskość ginie, staje sie efemeryczna i zdominowana przez potrzebę bycia kobietą. Swoją drogą niejedna widzka może wiele nauczyć sie patrząc ile radości można czerpać z bycia kobietą. Einar jako Lili staje sie nie tyle wulgarny czy seksualnie toporny lecz delikatny i sensualny. I taki przekaz osób transgender warto poznać i zapamiętać. 

          Film warto obejrzeć, bo zachwyca wizualnie: kolorami, scenografią oraz kostiumami, które choć stonowane by nie przyćmić tak ważnej historii, dają poczucie przeniesienia w czasie i przestrzeni. Do tego subtelna ale zostająca w głowie muzyka i mamy zwycięzcę, nie tylko Oscara czy statuetek festiwalowych, ale przede wszystkim wygranego w wyścigu o uwagę i emocje widza,a to dla twórców zawsze powinno być najważniejsze. Polecam! 

Komentarze

  1. Wyjątkowo różne są opinie na temat tego filmu, a ja mimo wszystko obejrzę :) Mam nadzieję, że w moim odczuciu nie będzie taki typowo "oscarowy" z popularnym aktualnie tematem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obejrzeć warto tak jak zawsze warto mieć swoje zdanie...także w kwestii danego filmu :)

      pozdrawiam

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Amerykańska sielanka

Marvellous