Demolition

Demolition (USA /2015)

Reżyseria: Jean-Marc Vallée
Scenariusz: Bryan Sipe 
Gatunek: Dramat

Obsada:
Davis- Jake Gyllenhaal
Karen- Naomi Watts
Phil- Chris Cooper
Chris- Judah Lewis
Margot- Polly Draper
Carl- C.J. Wilson
Julia- Heather Lind

          Żałobę każdy człowiek przeżywa na swój własny sposób. Psycholodzy mówią o fazach,w poradnikach można sie doczytać, iż dotyczy ona nie tylko utraty bliskiej osoby, ale też rozstania czy zakończenia szkoły. Davis, bohater filmu "Demolition" przechodzi po śmierci żony osobliwą przemianę, która kończy sie wraz żalem i akceptacją faktu, iż kobieta jego życia odeszła.

          
          Nominowany do Oscara za film "Dallas Buyers Club", Jean-Marc Vallée, to twórca nie jednego hitu, choć niekoniecznie komercyjnego lub kinowego. Ma on bowiem na swoim koncie takie produkcje jak: "Wild", "Cafe de Flore" czy "Młodą Wiktorię". Każda z nich jest dopracowana w najdrobniejszych szczegółach, każda przykuwa uwagę widza, porusza emocjonalnie oraz daje do myślenia. Tak samo jest z "Demolition". 
Według mnie "Demolition" nie jest filmem o facecie, który miał wszystko i któremu odbiło po śmierci żony, ale obrazem o poszukiwaniu i kształtowaniu na nowo swojego życia, po tym jak jeden ważny jego element nagle zostaje zabrany. 
Postać Davies'a jest w "Demolition" mocno zarysowana i jego zmagania ze sobą są osią fabuły, co nie oznacza że bohaterowie drugiego planu i ich życiowe drogi, zostają pominięci czy są mniej zauważalni, co zdarza sie w innych dramatach. Dzięki temu ma sie wrażenie, że po śmierci Julii, Davies zaczyna dostrzegać innych oraz łączyć swój los z losem innych ludzi, co wydaje sie być ważnym elementem jego przemiany...
Co do samej przemiany to żeby coś zbudować czasem trzeba najpierw coś zniszczyć i śmierć Julii wydaje sie być pierwszym etapem zmiany jaka pojawia sie w Davisie, potem możemy zaobserwować zaprzeczenie, destrukcyjne zachowania, samoświadomość siebie i innych,włączanie sie do życia innych jako formy poszukiwania siebie, w końcu empatię i pogodzenie sie ze stratą, w sposób akceptowalny społecznie i środowiskowo. To wszystko może mądrze brzmi, jednak "Demolition" ogląda sie bardziej właśnie przez pryzmat zachowań głównego bohatera oraz postaci drugoplanowych niż wydarzeń czy akcji rozgrywających sie wokół nich.
Motywem, który wydaje sie być najbardziej charakterystyczny i zapewne wyróżnia ten dramat spośród innych o tym temacie są destrukcyjne zachowania Davis'a. Z początku jest to jedynie rozkręcanie sprzętów, które wydają sie nie działać prawidłowo potem dochodzi do niszczenia domu, w którym mieszkał z Julią. Zresztą można to śmiało porównać do tego co dzieje sie z bohaterem, który w listach do Działu Obsługi Klienta,a potem Karen dokonuje analizy samego siebie czyli swojego rodzaju psychologicznej rozbiórki na części pierwsze. Intuicyjnie Davis wie że bez tego nie uda mu sie stworzyć nowego siebie,a przecież nie jest psychologiem i nic nie wskazuje na to że sie tą dziedziną kiedykolwiek interesował. I choć Karen jako osoba posiadająca własne problemy wcale nie jest odpowiednią osobą, by pomagać Davis'owi, to jednak więź która między nimi powstaje okazuje sie być ważna wręcz zbawienna dla obojga. I nie mówimy tu o miłości czy fascynacji seksualnej,ale o przyjaźni, zrozumieniu i akceptacji.

          Aktorsko ten film to tryumf Jake'a Gyllenhaal'a i Naomi Watts. W karierę Gyllenhaal'a są na stałe już wpisane postacie mocno zarysowane psychologicznie, poszukujące siebie, trudne lub w trudnej życiowo sytuacji. Dla mnie Gyllenhaal to twarz Bill'ego Hope'a z "Do utraty sił", Louisa Blooma z " Wolnego strzelca" czy Tommy'ego Cahilla z "Braci". Z kolei Naomi Watts, chuda-nie do poznania, jest w mojej opinii niezrównana zarówno na pierwszym jak i na drugim planie, tutaj jako Karen jest nie tylko głosem,ale i ciekawą postacią, która dzięki pomaganiu głównemu bohaterowi pomaga też sobie. W filmie pojawia sie również motyw rodzącej sie seksualności nastolatka i nietolerancji na tym tle...Judah Lewis oraz jego rola, pokazują jednocześnie jak kruche i pełne pasji może być życie. Epizodycznie jako duch czy wspomnienie pojawia sie również Heather Lind, dla mnie jak na razie Anna Strong z serialu "Turn",ale może z czasem będę ją kojarzyć z innych produkcji.

          Jak już na początku wspomniałam film został dopracowany w najdrobniejszych detalach i dotyczy to nie tylko fabuły czy gry aktorskiej, ale także scenografii czy muzyki. Nie jest może ona tak ważna podczas seansu i nie wpływa na emocje widza, jednak ładnie współgra z całością, nie przeszkadza, nie odwraca uwagi od tego co najważniejsze, a przede wszystkim jest plastyczna dzięki czemu pozwala na rozbiórkę i ponowne złożenie do kupy :)

          Według mnie "Demolition"warto obejrzeć nie pod wpływem jakiś emocji czy wydarzeń w życiu, nie przygotowując sie psychicznie na "ciężki film", ale spontanicznie, chłonąc to co dzieje sie na ekranie i dokonując analizy produkcji Jean-Marc Vallée bez negatywnego podejścia. Polecam!  

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Amerykańska sielanka

Nikt z Nikąd / Un illustre inconnu