Człowiek-scyzoryk

Swiss Army Man (USA/ 2016)

Reżyseria:  Dan Kwan, Daniel Scheinert
Scenariusz:  Dan Kwan, Daniel Scheinert
Gatunek: Komedia/ Dramat/ Przygodowy
Obsada:
Hank- Paul Dano
Manny- Daniel Radcliffe
Sarah- Mary Elizabeth Winstead

          Próbujący popełnić samobójstwo młody mężczyzna znajduje na plaży ciało. Myśląc, że jest uwięziony na bezludnej wyspie, zaczyna mówić zwłok, nadając im imię Manny. 

          "Swiss Army Man" biorący w tym roku udział w konkursie na najlepszy dramat na festiwalu w Sundance to już trzeci film duetu Kwan i Scheinnert. I przyznam szczerze że choć nie oglądałam poprzednich produkcji tych panów to po projekcji tego tytułu wiem już że nie zamierzam tego zrobić. 
Jak pewnie wiecie, w kinie widziałam już wiele, jestem tolerancyjna, wiem że kino festiwalowe bywa trudne w odbiorze, ale film gdzie facet zaprzyjaźnia sie z trupem-mówi do niego,a ten mu odpowiada, imprezują razem i podróżują...to chyba mimo wszystko nie dla mnie. 

           Trzeba przyznać że koncepcja gadających zwłok jest utrzymana w "Swiss Army Man" w konwencji komediowej i lekkiej choć jeśli sie nad tym zastanowić to przebijają i przewijają sie tutaj tematy i  problemy współczesności jak samotność, odizolowanie, nieumiejętność nawiązywania zdrowych, normalnych kontaktów międzyludzkich, mogące faktycznie w dłuższej perspektywie prowadzić do ekstremum w zachowaniu oraz do chorób psychicznych. Oczywiście należy tutaj rozdzielić dwie kwestie: fakt że młody, wrażliwy człowiek  nie chce wrócić do domu, do społeczeństwa by prowadzić normalne życie- takie przypadki sie zdarzają, ludzie opuszczają duże miasta, by zamieszkać w dziczy, na pustkowiu i nikt z tego powodu sie nie dziwi czy nie próbuje naznaczać takich osobników, natomiast druga sprawa czyli to że rozmawia z trupem i sie z nim zaprzyjaźnia jest już dużo poważniejsza i tak oczywiście były odnotowane takie zachowania...ale w psychiatrii. Jednak przy okazji tego obrazu zastanawia mnie fakt czy warto robić tego typu filmy, zahaczające w sposób luźny wręcz ironiczny o tak delikatną część ludzkiej natury jaką jest psychika. Wiem w dzisiejszych czasach nie ma już tematów tabu, jednak nie zapominajmy, że skoro podobne przypadki zaburzeń psychicznych zostały odnotowane, to zapewne kryła sie za tym ludzka tragedia, tragedia rodzin, którymi ojcowie, matki lub dzieci zostały dotknięte, bo ktoś z ich najbliższych zaprzyjaźnił sie ze zwłokami. 
          Oczywiście można mi zarzucić brak poczucia humoru, ale wolę go nie mieć niż uznać ten film za równie rozrywkowy jak Monty Pythona czy Jasia Fasolę. 
          
          Film stara sie również odpowiedzieć na najbardziej podstawowe i fundamentalne pytania: czym jest życie, jak żyć, co to jest miłość i seks oraz czym sie różnią od siebie, czym jest rodzina i głębokie relacje miedzy ludźmi a także wiele innych. Oczywiście nie byłoby w tym nic oryginalnego, gdyby nie fakt że pytania zadaje trup,a młody człowiek próbuje na nie odpowiedzieć. Ważnym jest czy odpowiada na nie sobie czy zwłokom, bo jeśli sobie to jest to akurat przejaw zdrowia psychicznego,zresztą jedyny w scenach między Hankiem a Manny'm.    

          Co do samej realizacji filmu, to nie mam mu nic do zarzucenia. Świetne, proste zdjęcia kręcone w Kalifornii. Widać że budżet produkcji nie był może bardzo duży, ale dobrze pomyślany. 
Gra aktorska również wydała mi sie ciekawa. Fajnie było zobaczyć Daniela Radcliffe'a w innej roli niż Harry Potter czy skinhead- faszysta. Zresztą ten film oraz "Kobieta w czerni" z jego udziałem, uzmysłowiły mi, że facet ma talent,a przy okazji jest przykładem, że nie zawsze granie w filmach od wczesnego dzieciństwa pomaga w karierze. Pozytywnie zaskoczył mnie również Paul Dano, kojarzył mi sie bowiem głównie albo z rolami drugoplanowymi albo komediowymi,a tutaj pokazał że potrafi naprawdę przekonywająco zagrać...wariata? wrażliwego samotnika? wyrzutka społecznego? kogoś o kim świat zapomniał?

          Wiem, że filmy festiwalowe nie są dla każdego i chyba pierwszy raz okazało sie, że tego typu film nie jest dla mnie. Może zbyt poważnie podeszłam do tematu, może trudno było mi sie dobrze bawić wiedząc, że na ekranie facet wchodzi w bardzo zażyłe stosunki z trupem, a może po prostu znając tematykę filmu powinnam przygotować sie psychicznie na to co zobaczę...choć może po prostu sie nie da...przygotować na coś takiego. Zresztą zobaczcie sami i oceńcie.       


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Strangerland

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Ojcowie i córki