Toro

Toro (Hiszpania, 2016)

Reżyseria:  Kike Maíllo
Scenariusz: Rafael Cobos, Fernando Navarro
Gatunek: Kryminał/ Dramat/ Thriller

Obsada:
Toro- Mario Casas
López- Luis Tosar
Romano- José Sacristán
Diana- Claudia Canal
Antonio- Hovik Keuchkerian
Estrella- Ingrid García Jonsson

          Toro trafia do więzienia po nieudanej akcji złodziejskiej w której ginie jeden z jego starszych braci. Pozostając pod koniec wyroku w więzieniu typu otwartego, pracuje legalnie jako taksówkarz, może także spotykać sie ze swoją partnerką- Estrellą, musi jedynie unikać kontaktów z ludźmi ze świata przestępczego oraz alkoholu. Kiedy jednak jego drugi brat popada w kłopoty, mimo wahań postanawia mu pomóc, w grę bowiem wchodzi życie jego bratanicy.

          Świat przestępczy i mafia od zawsze intrygowały widzów i czytelników. Ze względu na długość i szerokość geograficzną filmy o tej tematyce mogły jednak pokazywać gangsterów z różnej perspektywy, nadając im specyficzne i niepowtarzalne cechy. Niestety jako widzowie nie zawsze jednak dostajemy to czego oczekiwaliśmy, nawet jeśli temat wydaje sie być ulubionym gatunkowo pewniakiem. 

          W produkcji Kike Maíllo "Toro" szef mafii jest jeden, otoczony lojalnymi "młodymi gniewnymi"jest mężczyzną z zasadami, nieco przesądnym i wierzącym, mającym skłonności do mistycyzmu, ale z drugiej strony wystarczająco "mafijnie" bezwzględnym. Jego podwładni to z reguły lubiący pieniądze,a więc i luksusy chłopcy oraz panowie, którzy bez zadawania pytań i wahania wykonujący polecenia szefa-Romano. Wiedzą, że szefa można okraść,ale jego zaufania nie da sie kupić, a zemsta jakiej dokona za zdradę będzie krwawa i bolesna. Ludzie służą i pracują dla Romano bo sie go po prostu boją. 

          Choć ta krótka charakterystyka wydaje sie być interesująca to niestety przedstawienie i realizacja fabuły w "Toro" nie wciąga, pozostawiając widza z poczuciem niesmaku oraz wrażeniem nieskończonego wręcz niedopracowanego scenariusza. Akcja filmu zamiast wartko przeć do przodu ciągnie sie niemiłosiernie i choć faktycznie potrafi zaskoczyć od czasu do czasu, to w pozostałych momentach jest kalką znanych filmów gangsterskich. 
Plusem w "Toro" okazały sie wszelkie detale i niuanse tak charakterystyczne dla kina hiszpańskiego, a których tutaj na szczęście nie zabrakło, są więc między innymi symbole religijne oraz wróżki i ich wróżenie z kart, szkoda tylko że jest to oderwane zarówno od samej fabuły jak i postaci z którą sie wiąże. Temperament głównych bohaterów pasuje do klimatu w jakim przyszło im żyć, są gwałtowni, narwani, nie myślą wiele tylko działają, nie odzwierciedla to natomiast i nie wyróżnia ich charakterologicznie przez co pozostają nijacy i bylejacy. Przy okazji wspomnę może o scenografii, która mogłaby niejednokrotnie zachwycać,jednak pokazywana w krótkich ujęciach, sprawia że nie przykłada sie do niej należytej wagi. Plusem filmu mogły być także niektóre pomysły jak na przykład przekazywanie sobie numerów rejestracyjnych samochodu. Jednak nawet one nie nadają wystarczającej dynamiki i spójności jaka przydałaby sie tej produkcji. 
Takich pluso- minusów w tym filmie podejrzewam, że można by znaleźć więcej, jednak byłam już tak znudzona po jakiejś godzinie seansu, iż przestałam zwracać na nie uwagi.

          Szczerze mówiąc jestem zawiedziona, pokładałam bowiem duże nadzieje, w zdolności reżyserskie Kike Maíllo. Jego debiut "Eva" zachwycił nie tylko mnie ale i krytyków filmowych oraz jury festiwalowe: http://film2me2you.blogspot.com/2013/01/eva.html wydawało sie więc, że przy takim potencjale Hiszpania będzie miała kolejnego świetnego reżysera. Cóż z ostatecznym werdyktem jeszcze sie wstrzymam, w końcu następny film może okazać sie arcydziełem, kto wie....           

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Strangerland

Amerykańska sielanka