Nikt z Nikąd / Un illustre inconnu

Un illustre inconnu/ Nobody from Nowhere (Francja, Belgia/ 2014)

Reżyseria: Matthieu Delaporte
Scenariusz: Matthieu Delaporte, Alexandre de La Patellière
Gatunek: Dramat/ Thriller
Obsada:
Sébastien Nicolas / Henri de Montalte- Mathieu Kassovitz
Clémence Corneli- Marie-Josée Croze
Capitaine Deveaux- Éric Caravaca
Vincent Corneli (jako Hugo Le Martret)- Diego Le Martret
Elizabeth Traven-Siobhan Finneran
Pierre Chambard- Olivier Rabourdin

          Sébastien Nicolas jest niczym nie wyróżniającym sie 42-letnim agentem nieruchomości. Jednak gdy nie pracuje i nie spędza czasu z rodziną staje sie kimś innym...dosłownie, opanował bowiem nie tylko sztukę charakteryzacji, ale także odgrywania i naśladowania osób, które widział. Kiedy więc spotyka światowej sławy skrzypka, wydaje sie że nie ma nic prostszego niż wcielenie sie w Henri'ego de Montalte, tyle że w pewnym momencie przestaje być to dla Sébastien jedynie rola...

          Kiedy dwóch znanych francuskich twórców łączy swoje siły film może być dobry lub bardzo dobry. Matthieu Delaporte jako reżyser ( z reguły pisze scenariusze, takie jak np.: "Renesans" z 2006 roku czy "22.kule" z 2010 roku) oraz Mathieu Kassovitz jako odtwórca głównej roli, choć widzom znany zapewne jako reżyser kultowej "Nienawiści"z 1995 roku, produkcją "Un illustre inconnu"pokazali, że ta reguła w ich przypadku bez problemu sie sprawdza. 

          "Un illustre inconnu" to nie tylko trzymający w napięciu thriller, ale także dramat, który ukazuje fragment ludzkiej natury, w sposób drastyczny ale i prawdziwy. Przedstawia człowieka stawiającego czoła własnej samotności, poszukującego własnej tożsamości, próbującego nieraz bezskutecznie zwrócić uwagę innych, w sposób niezwykle osobliwy. Człowieka, który źle czuje sie sam ze sobą, więc siłą rzeczy inni także nie będą czuć sie komfortowo w jego obecności. Kogoś kogo introwertyczny charakter wymusza pewnego rodzaju kreatywność we wcielaniu sie w cudzą rzeczywistość, bez wiedzy i zgody. I choć twarz tego człowieka to wyrazista i charakterystyczna twarz Mathieu Kassovitz, to postać odgrywanego przez niego Sébastien jest ponuro nijaka. Zresztą Kassovitz w tym filmie podjął sie podwójnej roli, skrzypek Henri to także jego kreacja, nie odbiegająca bardzo od koncepcji głównej postaci. Jednak w przeciwieństwie do Sébastiena, widz ma okazję historię Henri'ego, przez co staje sie on dla niego pełen emocji, wyrazisty, pomimo iż niczym główny bohater jest wyciszony i zrezygnowany.

          Co zadziwiające "Un illustre inconnu" nie przedstawia samotności i odizolowania postaci wynikającego z używania nowoczesnej technologii, tej bowiem w tej francuskiej produkcji jest bardzo niewiele. Film sięga natomiast po sprawdzone motywy z kryminałów czy thrillerów i łączy je z dramatem psychologicznym, który obywa sie bez internetu czy Facebooka. Dlaczego to miałoby być zadziwiające? Bo współcześnie nic nie dzieje sie bez udziału gadżetów technologicznych i mamy tego szeroki oddźwięk w filmach i serialach. Tutaj natomiast możemy jako widzowie skupić sie na ludzkich odczuciach czy obserwować zachowania, których nawet jeśli nie doświadczyliśmy to i tak są nam one znane.

          Pomimo treści i przekazu jaki niesie ze sobą scenariusz, "Un illustre inconnu" wizualnie nie zachwyca. Można było bowiem pokazać Paryż oczami Sébastien czy podmiejską, zieloną posiadłość tak jak widział ją Henri. Natomiast zamiast tego widz musi zadowolić sie wnętrzami paryskiego domu Sébastiena  oraz apartamentu Henri'ego. Gdzie to pierwsze, jakby w opozycji do tego drugiego, zaprezentowano jako minimalistyczne i skromnie urządzone wręcz niezamieszkałe, gdy to drugie jawi sie jako ciemne i zagracone. Trzeba przyznać że oba wnętrza świetnie oddają charakter ich właścicieli, a przejście z jednego do drugiego ułatwia transformację jaka zachodzi w głównym bohaterze. Jednak odczuwa sie pewien niedosyt, ma sie wrażenie, że postaciom brakuje czegoś co wiązałoby je z jakimś miejscem, dzięki czemu jako widzowie moglibyśmy mieć więcej skojarzeń i umiejscowić postacie w konkretnej rzeczywistości geograficznej, że tak powiem.

          Całość mimo dwóch godzin trwania ogląda sie w napięciu, z pewną uwagą, tak jakby scenariusz wymuszał skupienie sie na szczegółach. I choć zakończenie może nieco rozczarowywać to nawet bez niego film warto obejrzeć, bo takich perełek nawet we francuskim kinie jest coraz mniej. Polecam!   


           


            

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Strangerland

Amerykańska sielanka