5.filmów,o których nie pisałam,a które warto obejrzeć

McImperium (Founder/ USA/ 2016)

Reżyser: John Lee Hancock
          Obok symbolu Coca-Cola, złote łuki Mcdonald są najczęściej rozpoznawanym marketingowo znakiem na całym świecie. Film "McImperium" pokazuje początki tej słynnej sieci restauracji oraz losy ludzi z nią związanych. Jeśli jednak ktokolwiek spodziewa sie opowieści o ciężkiej pracy oraz szczęściu i rodzinnej atmosferze, z której miałyby powstać słynne McDonaldy,to niestety będzie zawiedziony. Produkcja Hancocka jest bowiem historią o naiwności, zdradzie, niewdzięczności i zachłanności, o tym jak można oszukiwać innych, by osiągnąć własne cele. Jednocześnie pokazując widzom, że można uwierzyć w produkt bardziej i mocniej niż mogą tego dokonać jego twórcy, dzięki czemu wiarę własne siły i pewną ideę przekuwa sie w międzynarodowy sukces. 
Ten film wywołuje mieszane uczucia, bo z jednej strony mamy braci McDonald, którzy trzymają sie razem,a tworząc niewielki bar chcą być przede wszystkim uczciwi wobec klientów i dobrzy w tym co robią,a  z drugiej strony poznajemy Ray'a Kroc'a, samotnego pracoholika bez pomysłu i polotu na siebie i to co mógłby robić, by wybić sie z marazmu i nijakości, który gdy tylko nadarzy sie okazja, wykorzysta ją, nie patrząc na innych i ich potrzeby. 
Film wart zobaczenia nie tylko ze względu na przedstawianą historię ale również grę aktorską Michaela Keatona. Podczas seansu zaleca sie jeść burgera :)

Zwierzęta nocy ( Nocturnal Animals/ USA/ 2016)

Reżyser: Tom Ford

          Po sukcesie "Samotnego mężczyzny" przyszło Nam widzom dość długo czekać na kolejny film, znanego niektórym jako projektanta mody, Toma Forda. Jednak opłacało sie, by ten artysta stanął ponownie za kamerą. Trzymająca w napięciu i brutalna w swym przekazie produkcja jest bowiem jednocześnie bardzo estetycznie wykonana, jeśli można coś takiego w ogóle o filmie powiedzieć. Mamy tu do czynienia z nieludzką zbrodnią na dwóch kobietach, która pozostawia w żyjących jedynie niesmak, złość i chęć zemsty,a z drugiej możemy oglądać efekt jaki daje porzucenie, samotność oraz jednoczesna potrzeba kontaktu i komunikacji młodej artystki. Wszystko to natomiast zostało przedstawione w sposób perfekcyjnie dopracowany, w niezwykle przemyślanych kadrach, o intensywnych i wyszukanych barwach, przy jednoczesnym ich stonowaniu tam gdzie wymagała tego narracja lub by pokazywać konkretne emocje. Gra aktorska może wydawać sie z początku sztuczna lecz tak naprawdę jest wynikiem i odzwierciedleniem emocji postaci, które nie zawsze muszą sie zgrywać z emocjami innych. Dzięki temu wszystko w "Zwierzętach nocy" wydaje sie być nienaturalne,a jednocześnie reportersko rzeczywiste. Tak naprawdę niesmak pozostawia nie strona realizatorska filmu a ludzkie odruchy i zachowania, które choć wszystkim doskonale znane z innych filmów i seriali, tutaj wydają sie tak boleśnie odkrywać ludzko-nieludzką naturę.  

Służąca (The Handmaiden/ Ah-ga-ssi /Korea Południowa/ 2016)

Reżyseria:  Chan-wook Park

          Kino azjatyckie choć posiada wielu fanów, nadal wymaga od widza sporej otwartości na inność czyli na pewną dozę egzotyki,a także psychiczną odporności na brutalność i wyrozumiałość co do inaczej niż w Europie postrzeganej swobody seksualnej. Produkcja Chan-wook Park,tak tego samego, który nakręcił"Trylogię Zemsty", to perwersyjna historia o oszustwie, naiwności, zdradzie i chęci zysku za wszelką cenę. Nie jest to może film tak brutalny i krwawy jak poszczególne części "Trylogii Zemsty" jednak może wzbudzić w oglądającym wstręt i obrzydzenie, wymieszane z ciekawością i próbą zrozumienia odmiennej mentalności czy zawiłości kulturowych. Co interesujące to fakt, że "Służąca" opowiada pewne wydarzenia z punktu widzenia dwóch różnych bohaterek, które różni wykształcenie, pochodzenie i stopień naiwności czyli coś co niestety dzieli kobiecy świat filmowych postaci. Mimo to obraz wydaje sie płynąć wraz z przedstawianą widzowi historią, a każda scena czy kadr są nie tylko szczegółowo dopracowane, ale bardzo ważne z punktu widzenia tego co dzieje sie na ekranie. Zarówno to co widzi Sook-Hee czyli tytułowa "Służąca" jak i Lady Hideko czyli dama, dla której służącą wynajęto wydają sie być równie wciągające i fascynujące,a z każdą minutą widz odkrywa intrygę, której nie powstydziłby sie nawet europejski oszust. Warto, choć,uwaga,nie jest to produkcja, która spodoba sie wszystkim. 

The Sea of Trees (USA/ 2015)

Reżyser: Gus Van Sant

          Mistrz kina obyczajowego tym razem przeniósł widza do niezwykłego lasu, kojarzącego sie
lokalnym mieszkańcom tragicznie bo jako las samobójców. Aokigahara, bo o nim mowa, znajduje sie u podnóża góry Fidżi i jest owiany złą sławą już od lat 60-tych. Jednak "The sea of trees" to nie historia samego lasu,a pewnego amerykańskiego profesora fizyki, który nie mogąc sobie poradzić po śmierci żony postanawia do niej dołączyć po "drugiej stronie". Rozpacz oraz rozbicie emocjonalne głównego bohatera zostały świetnie odegrane przez samego Matthew McConaughey'a. Mrok, który dotyka jego postaci przenosi sie na las do którego wstępuje z myślą, by zakończyć życie,a nie na odwrót. Bo wbrew pozorom nie ma każdym drzewie w lesie samobójców wisi ciało. Tak jakby dawało nadzieję, że nie każdy wchodzący na tą ścieżkę jest zgubiony, stracony dla świata. Filmy Van Santa pokazują zawsze dwie strony emocjonalnego medalu, dają nadzieję, tłumaczą pewne emocje czy zachowania, tam gdzie nie ma już miejsca, na więcej przykładów czy kolejne powtórzenia. Tak samo zresztą jest z "The sea of trees" i choć temat wydaje sie być niezwykle delikatny i trudny,to Van Sant jak doświadczony twórca wyjaśnia widzowi to co niełatwe, w sposób prosty, choć i miejscami mistyczny, bo w końcu czy byłoby życie bez duchów i wiary w człowieka.

Równi goście (The Nice Guys /USA/ 2016)

Reżyseria: Shane Black

          I na koniec tego zestawienia coś nieco innego, lżejszego w odbiorze czyli komedia kryminalna pełna niewyjaśnionych zabójstw, pościgów, pięknych kobiet czy szybkich samochodów, ale to nie wszystko....Dwóch znanych aktorów Russell Crowe i Ryan Gosling jako para detektywów z lat 70-tych rozwiązująca sprawę tajemniczego zniknięcia młodej kobiety, daje mieszankę iście wybuchową na ekranie. Chyba nie trzeba mówić, iż ci dwaj panowie nie darzą sie sympatią i że są dobrzy w tym co robią. Na szczęście nie dostajemy tutaj mrocznej czy krwawej historii, ale raczej wartką opowieść, gdzie niczym w kalejdoskopie przewijają sie dowody i świadkowie,a sprawa jest rozwiązywana nad basenami drogich rezydencji czy w wytwornych hotelach. Wszystko to jest bardzo kolorowe i głośne, szczególnie gdy spotykają sie tytułowi równi goście. Ten film można polecić do obejrzenia ze znajomymi czy na nudnym rodzinnym spotkaniu dla każdego bowiem coś tu sie znajdzie,a przecież o to chodzi w kinematografii. 

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Amerykańska sielanka

Marvellous