Elle (2016)

Ona (Elle / Belgia/ Francja/ Niemcy/ 2016)

Reżyseria: Paul Verhoeven
Scenariusz: David Birke, na podstawie powieści Philippe Djian
Gatunek: Thriller

Obsada:
Michèle Leblanc- Isabelle Huppert
Patrick- Laurent Lafitte
Anna- Anne Consigny
Robert- Christian Berkel
Richard Leblanc- Charles Berling
Irène Leblanc- Judith Magre
Vincent- Jonas Bloquet
Josie-Alice Isaaz

           Michèle to mieszkająca samotnie, właścicielka firmy zajmującej sie tworzeniem gier na konsole. Pewnego spokojnego popołudnia zostaje zaatakowana i zgwałcona we własnym domu, o czym z zupełnym spokojem, niemal lekceważąco informuje jedynie grupę najbliższych sobie ludzi. Sytuacja jednak sie powtarza, a sprawca nadal pozostaje nieznany...do czasu.

            Paul Verhoeven jako reżyser, tworzył już filmy kultowe takie jak"RoboCop"(1987), "Pamięć absolutna"(1990) i "Nagi instynkt"(1992) oraz mniej znane i mniej popularne jak "Człowiek widmo"(2000) czy "Czarna księga"(2006). Tym razem powraca na ekrany z totalnie pokręconym, psychologicznym thrillerem, który został zauważony i nagrodzony na tak wielu festiwalach filmowych, że aż trudno byłoby je tu wszystkie wymienić. 
          W przypadku tego filmu nie ważne są jednak nagrody, a scenariusz oraz realizacja, które powinny przypaść do gustu zwolennikom produkcji nieszablonowych, nietypowych, produkcji, gdzie wymaga sie od widza inteligencji oraz sporej dozy dystansu, mocnych nerwów a także wyobraźni.
           
          "Elle" to połączenie dramatu, z dobrym thrillerem, gdzie napięcie stopniowo narasta po czym maleje, po czym znowu narasta i tak w kółko. Nie każdemu przypadnie to jednak do gustu, podobnie jak temat przewodni czyli gwałt, z niedwuznacznymi scenami, które w kobietach mogą wywołać grozę, a w mężczyznach wstręt. Dodatkowo przeszłość głównej bohaterki, jej obojętność, nieokazywanie emocji, a może nawet ich brak mogą stanowić spore wyzwanie dla emocjonalnego widza i zrodzić pytania, na które na szczęście w większości scenariusz daje odpowiedzi. Oglądając "Elle" można odnieść wrażenie, że reżyser chciał w tej produkcji zawrzeć wszelkie wady, niemoralne zachowania czy okrucieństwa, których może dopuścić sie człowiek. Zobaczymy więc tutaj nie tylko gwałt na kobiecie, ale i psychopatię, zdrady, obojętność na ludzką krzywdę, szaleństwo, egoizm, wszelkie rodzaje odrzucenia, mataczenie, sadyzm, masochizm i wiele, wiele innych które nie przychodzą mi do głowy, ze względu na ich skalę i ilość,wszystkie sprytnie wplecione w akcję scenariusza i pokazane w dosyć specyficzny sposób. 
          Po projekcji "Elle" można zastanawiać sie co w człowieku jest dobrego, bo co złego,a przy tym fascynująco-hiponotyzującego z pewnością wiele. Ostatnia scena daje wprawdzie pewne nadzieje na zachowanie czy utrzymanie wizerunku człowieczeństwa jako rokującego pozytywnie, ale w dość nikły sposób, głównie poprzez relacje między główną bohaterką a Anną powstałe niestety z przypadku, utrzymywane zapewne z wyrachowania i przyzwyczajenia oraz pewnej fascynacji, nie zawsze wydawało by sie zdrowej. O dziwo pomimo tylu przygnębiających i wypełnionych negatywizmem scen, nie zobaczymy tutaj zbyt wielu krwawych kadrów czy makabrycznych, niczym z horrorów, odsłon. To raczej swobodnie prowadzona narracja, która niekiedy przyprawia o zawrót głowy, niekiedy o mdłości,a w innych momentach o zdziwienie i niedowierzanie. Cały ten miks okrucieństwa i zła wydaje sie być bowiem wielce nieprawdopodobny, by mógł przytrafić sie jednej osobie i by mogła ona zachować zdrowe zmysły.

           Poza oryginalnym scenariuszem na szczególną uwagę zasługuje gra aktorska Isabelle Huppert. Ta wybitna aktorka francuska po raz kolejny pokazała niesamowitą klasę, zarówno jako kobieta jak i profesjonalna aktorka. Obok niej fani kina francuskiego mogą kojarzyć Virginie Efira,aktoreczkę jak do tej pory widzianą w lekkich produkcjach typu komedie romantyczne, niemieckiego aktora Christiana Berkela czy legendę francuskiego kina Judith Magre. Poza nimi nikt raczej nie wyróżnia sie na ekranie.
          W tle króluje Paryż, ale nie ten widziany w newsach i na światowych kanałach informacyjnych, ale piękny, spokojny i elegancki, taki jakim zawsze widzieli go filmowcy oraz widzowie.

          Na "Elle" Paula Verhoevena należy zarezerwować sobie dwie godziny, jednak bez obaw będą one stracone. Poza czasem spędzonym przed ekranem trzeba też koniecznie pamiętać, że film to nie życie,a jedynie jakieś jego odzwierciedlenie czy wypaczenie, jeśli nie zawsze i nie wszędzie, to na pewno tutaj, w przypadku tej produkcji. Polecam!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Strangerland

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

W serialowym skrócie czyli 3.seriale jednego sezonu