Wiosna, lato, jesień, zima... i wiosna

Bom yeoreum gaeul gyeoul geurigo bom

(Niemcy,Korea Południowa, 2003)

Reżyser: Kim Ki-duk
Scenariusz: Kim Ki-duk
Muzyka: Ji-woong Park , Bark Jee-Woong
Zdjęcia: Dong-hyeon Baek
Gatunek: Dramat
Ocena: 10/10

Obsada:
         Stary mnich-Yeong-su Oh
         Dorosły mnich- Kim Ki-duk
         Młodszy mnich-Young-min Kim
         Chłopiec mnich-Jae-kyeong Seo
         Dziecko mnich- Jong-ho Kim
         Dziewczyna-Yeo-jin Ha
         Detektyw Ji- Dae-han Ji
         Detektyw Choi- Min Choi

"Wszystkie istoty same przychodzą na świat, same również umrą. Żyjąc cierpią także same. Nie ma przyjaciół w Samsarze."
                                                                            Budda

W niewielkiej chatce pośrodku jeziora, położonego w pięknej dolinie, mieszkają stary mnich wraz z małym chłopcem. Codziennie rano mnich modli sie do Buddy po czym razem z chłopcem wypływają łodzią na stały ląd. Raz by uzbierać ziół,innym razem by mały mógł sie pobawić. Tak mijają im dni i miesiące...a właściwie pory roku. Film bowiem podobnie jak i jego tytuł podzielony jest na wiosnę, lato, jesień, zimę i znowu wiosnę. W biegnącym własnym rytmem życiu dwóch mężczyzn nie musiałoby sie nic wydarzyć,gdyby pewnego dnia-latem,gdy mały chłopiec stał sie już mężczyzną, do chaty na jeziorze nie przybyły dwie kobiety-matka i córka. Dziewczyna jest chora blada, słaba, widać że cierpi, dlatego zaniepokojona matka zostawia ją wraz z dwoma mnichami, by ją leczyli. Młody mnich zbiera zioła,starszy modli sie. Ich pobyt w domku-wysepce zakłóca jedynie obecność dziewczyny,wzbudzając w nastoletnim mnichu fascynację. Z początku jest to po prostu zainteresownie nowoprzybyłym człowiekiem,z czasem jednak przeradza sie ono w zauroczenie i zaciekawienie płcią przeciwną,z którą jak widz może sie jedynie domyślać, bohater nie miał wcześniej kontaktu. I tak z upływem czasu zaurocznie zostaje zastapione przez miłość i kontakt fizyczny. To uczucie do tego stopnia obezwładnia młodego człowieka,że postanawia on odejść z pustelni wraz z dziewczyną. Jednak tak jak przepowiedział to stary mnich ten afekt moze przemienić sie jedynie w morderstwo...
Film "Wiosna, lato, jesień, zima... i wiosna" to wieloetapowe stadium dorastania i dojrzewania w dość nietypowych warunkach jak na standardy europejskie czy polskie. Widz w prawie 2-godzinnym obrazie ma okazję zobaczyć nie tylko zabawy dziecka pozbawionego zdobyczy technologicznych, ale także wpływ jaki na emocje dorosłego już mężczyzny może mieć cywilizacja czy szeroko rozumiana kultura. Po latach bowiem spędzonych z kobietą wśród ludzi mężczyzna wraca bowiem zdradzony, cierpiący, tropiony niczym zwierzę. Z rozczochraną grzywką i szaleństwem w oczach nie przypomina tego nieśmiałego,spokojnego nastolatka ani roześmianego chłopczyka z poprzednich pór roku. Czy po dokonaniu morderstwa jest dla niego jeszcze szansa na przywrócenie mu równowagi psychicznej? Jest sam, bo sam idzie przez życie i nie wszystkie wybory, których dokonał przynoszą chlubę czy ukojenie, ale wszystkie uczą. Film Kim Ki-duka pokazuje,że nie ma sytuacji czy doświadczenia,z którym człowiek nie mógłby sobie poradzić. Pokazuje cykl życia przerywany gwałtownymi emocjami i śmiercią,która wymaga kary i odkupienia win.
Reżyser "Pustego domu" niczym drogowskaz wskazuje drogę cierpiącym na skutek własnych czynów, poprzez pracę, modlitwę dokonuje sie rzecz niezwykła: mężczyzna, którego przeznaczeniem było zostać mnichem,a zrezygnował z tego,tym mnichem jednak zostaje...a może nigdy nie miało być inaczej?
Spokój i niepokoje wewnętrzne bohaterów zostają odzwierciedlone nie tylko w zmieniających sie porach roku,ale i przyrodzie,która ciągle sie odnawia. Niezwykłe zdjęcia powstały na sztucznym jeziorze Jusan Pond w Korei Południowej,gdzie na potrzeby filmu wybudowano chatę, jednak jako widz i tak miałam wrażenie,że wszystko co otacza bohaterów jest realne i naturalne, nietknięte przez człowieka. Wybór plenerów to zdecydowanie mocna strona filmu nawet nieco przytłaczająca,sprawiająca że o sprawach ludzkich myśli sie w kontekście wyższych sił i absolutnie kojącej mocy modlitwy.
Aktorsko film jest także dobrze dobrany. Dla europejskiego widza nazwiska Yeong-su Oh i  Young-min Kim mogą nie oznaczać zbyt wiele i z żadnym filmem sie nie kojarzyć, jednak ich wyraziste spojrzenia na planie czy oszczędność ruchów podnosi wartość obrazu,gdyż dodaje mu dramatycznego wyrazu i może świadczyć o prostym acz artystycznym przekazie.
Filmu "Wiosna, lato, jesień, zima... i wiosna" sie nie ogląda,ale kontempluje zarówno podczas seansu jak i zaraz po nim. Ten obraz zostawia w widzu wrażenie,że bycie człowiekiem to nie tylko bycie synem,córką,matką czy ojcem ale przede wszystkim istotą, która ma prawo do miłości, cierpienia i popełniania błędów,które z czyjąś pomocą lub bez niej da sie rozwiązać.   



Komentarze

  1. Świetny blog! Uwielbiam osoby,które pasjonują się filmem-tak jak ja:)Będzie mi bardzo miło jeśli zechcesz obserwować nawzajem blogi:*Będę zaglądała!:*

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję bardzo i zapraszam!
    Zajrzę też do Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie jest to mój ulubiony film Kim Ki-duka, ale cenię go za klimat. Idealnie kontemplacyjny, niespieszny. Piękne zdjęcia - jak zazwyczaj w jego filmach. Warto.
    Przyjemnie się czyta :). Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja poza Wiosna,lato,jesień,zima i...wiosna,widziałam jedynie Pusty dom i przyznaję że ten drugi film też zrobił na mnie wrażenie,ma inny klimat niż recenzowany przeze mnie obraz ale też jest wart obejrzenia. Polecam :)

    Dziękuję i zapraszam ponownie :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Amerykańska sielanka

Marvellous