Blue Valentine

Blue Valentine (USA, 2010)

Reżyseria: Derek Cianfrance
Scenariusz: Cami DeLavigne, Joey Curtis, Derek Cianfrance
Gatunek: Melodramat

Obsada:
         Dean- Ryan Gosling
         Cindy- Michelle Williams
         Bobby- Mike Vogel
         Jerry Heller- John Doman
         Dr Sam Feinberg- Ben Shenkman
         Frankie- Faith Wladyka

          Dean i Cindy to młode małżeństwo z dwuletnim stażem. Ona jest pielęgniarką w miejscowym szpitalu, on- malarzem pokojowym. Już od pierwszych minut filmu widać, że mimo iż są parą i mają dwuletnią córeczkę Frankie to jednak między nimi sie nie układa. Z każdym kolejnym kadrem, z każda sekundą i minutą wspomnienia Cindy i Deana przybliżają Nam to jak sie poznali w domu samotnej starości, jak zakochany Dean zabiegał o Cindy i jak ona zdystansowana i pełna obaw oraz rezerwy powoli przekonywała sie o jego dobrych intencjach i uczuciach. A nie przyszło jej to łatwo biorąc pod uwagę jak traktował ją jej ówczesny chłopak Bobby oraz to co obserwowała w domu ,jak obchodzili sie ze sobą jej rodzice, co dodatkowo wzbudzało w dziewczynie wątpliwości co do miłości i związków. Pomiedzy jednym a drugim wspomnieniem możemy też zobaczyć jak żyje im sie po tych dwóch latach razem...a jednak oddzielnie. I mimo że Dean stara sie walczyć o rodzinę to Cindy sie poddała, jej miłość do Deana wygasła, wypaliła sie, zniknęła, skończyła sie...albo nigdy jej tam nie było...

          Reżyser dobrze przyjętego "Drugiego oblicza" w swoim poprzednim, niezwykle dojrzałym i przemyślanym, filmie podjął sie tudnej tematyki związku dwojga ludzi, z których dla jednego miłość jest uczuciem na dobre i na złe, w zdrowiu i chorobie, czymś na zawsze,a dla drugiej osoby to po prostu więzienie i cierpienie, spowodowane różnymi decyzjami z przeszłości, których nie da sie odwrócić czy cofnąć, a z których konsekwencjami trzeba dzień po dniu żyć, co wcale nie przychodzi łatwo. Gdzieś pomiędzy tych dwojgiem musi jeszcze znaleźć sie miejsce dla małej dziewczynki, która szczerze kocha i która potrzebuje miłości obojga rodziców, przez co jakakolwiek decyzja o rozstaniu staje sie jeszcze trudniejsza do podjęcia.
          Przez niemal dwie godziny oglądamy jak dwoje dorosłych ludzi miota sie: Dean w swojej miłości do Cindy, a Cindy w swojej rozpaczy i niechęci bycia w związku, które miało być,być może jedynie przelotnym romansem, odskocznią od rodzinnej codzienności i trudnej relacji z chłopakiem- kolegą ze studiów. Jest to niezwykle bolesne dla nich obojga i każdego z osobna. Dzięki naprawdę dobrej grze aktorskiej Ryana Goslinga i Michelle Williams chłód między małżeństwem daje sie niemal wyczuć z ekranu. Próby podjęte przez Deana, by uratować ten związek są desperacko rozpaczliwe i autentycznie wzbudzają współczucie widza. Dystans Cindy, który wcale nie jest swojego rodzaju kaprysem, co można od razu zauważyć, przytłacza i smuci, bo cały czas oglądając "Blue Valentine" można mieć nadzieję, że jednak parze uda sie dogadać, wypracować swoje problemy i iść dalej razem przez życie, w końcu są ludzie zarówno postacie filmowe jak i postacie prawdziwe którym to sie udaje. Jednak pogłębiające sie wręcz piętrzące konflikty nie pozostawiają nawet cienia wątpliwości, przez co zakończenie staje sie oczywiste i w pewien sposób niezwykle życiowe i prawdziwe.

          Rewelacyjny scenariusz, pisany, zmieniany i udoskonalany przez niemal 12 lat- otrzymał nawet nagrodę Chrysler Film Project oraz świetną grę aktorską uzupełniają bardzo dobre zdjęcia Andrij Parekh, który wraz  z reżyserem i producentami wybrali Nowy Jork, Carbondale, Honesdale, King of Prussia, Scranton, Beach Lake i Wayne jako miejsca gdzie najpierw rozwinęło sie uczucie między głównymi bohaterami, by po jakimś czasie sie zakończyć. Wydaje sie bowiem, że nic w tym filmie nie zostało pozostawione przypadkowi ani wybór aktorów (ze względu na śmierć partnera  Michelle Williams przełożono termin realizacji zdjęć) ani tym bardziej wybór plenerów. Wszystko podporządkowane jest historii, która mogłaby zdarzyć sie naprawdę, a że w swoim wyrazie jest niezwykle realna, to faktycznie można powiedzieć iż zdarzyła sie na blizej nieokreślonych faktach.Wcale więc nie dziwią nominacje, które posypały sie między innymi na festiwalach Sundance czy Gotham oraz nominacje do Oskara i Złotego Globu, szkoda tylko że film nie zgarnął żadnych nagród, na które bez wątpienia zasługuje.  

          "Blue Valentine" polecam wszystkim tym, którzy lubią mocne obyczajowe historie oraz kinomanom jako element kanonu współczesnego melodramatu, który jak sie okazuje może być niezwykle dopracowany i spójny,a jednocześnie niekomercyjny i dobrze obsadzony aktorsko. Ci którzy nie lubią smutnych opowieści o początkach i zakończeniach trudnych związków niech raczej poszukają czegoś w dziale komedii lub akcji. Tam może znajdą coś dla siebie.

Komentarze

  1. Jeden z moich ulubionych filmów :) Jak dla mnie niezwykle realistyczny, prawdziwy i emocjonalny. Moim zdaniem ociera się o perfekcyjność.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno stanie sie moim ulubionym filmem gatunku czyli melodramatem i na pewno jest jak na razie najlepszym obyczajem tego roku dla mnie...a potem sie zobaczy :)

      Pozdrawiam

      Usuń
  2. Jak najbardziej warty polecenia, szkoda tylko że tak znakomita produkcja nie jest w szerszych kręgach znana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dzięki Naszym recenzjom i komentarzom takie filmy moga stać sie bardziej znane,rozszerzyć kręgi :)

      Pozdrawiam

      Usuń
  3. Jeden z moich ulubionych filmów ostatnich lat! Znalazłam go kiedyś w jakimś rankingu filmów, których nie oglądać w walentynki (wcale nie podczas poszukiwania filmów na walentynki). Wbił mnie w fotel, a to się naprawdę rzadko zdarza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam sie dodam,że ten film nie jest poruszający on jest wstrząsający i to tak na długi czas...

      Pozdrawiam

      Usuń
  4. Może jak będę miała odpowiedni nastrój. Teraz mam ochotę na czystą komerchę w postaci trzeciego "Iron Man'a" ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem trzeba troszkę "pokomercjalizować sie" by potem móc docenić wszelkie off-y.Dobrej zabawy na Iron Manie trzecim ;)

      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Aż dziw bierze, że ten film przeszedł jednak mimo wszystko bez większego echa. Przecież to wstrząsający obraz rozpadającego się małżeństwa. Jak wiele tu emocji, trudnych do odebrania, uderzających niemal po twarzy bez żadnej litości. To nie jest przyjemny seans. Ale w głowie pozostaje na długo. Rewelacyjny film.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne jak w większości przypadków zawiodła u Nas dystrybucja i jedyna nadzieja na rozpowszechnianie takich filmów jesteśmy My :)

      Pozdrawiam

      Usuń
  6. Bardzo, bardzo dobry filmów. Mam podobną opinię. Zapraszamy do nas! AS

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry,dobry i zostaje w widzu na długo...

      Pozdrawiam

      Usuń
  7. Mój ulubiony dramat, absolutnie wyjątkowy i jedyny w swoim rodzaju. To, co mnie w nim najbardziej urzeka, to, że nie można jednoznacznie winić ani Cindy ani Deana. Każde z nich chciało ułożyć sobie życie, każdy miał swoje plany, marzenia, chciał być szczęśliwy. Niestety, okazało się, że to nie to... Słusznie zauważyłaś, że najbardziej ucierpi na tym niewinne dziecko, które jednakowo mocno kocha oboje rodziców.
    Mógłbym ten film oglądać wciąż i wciąż i mówić o nim bez końca. No i jeszcze ten soundtrack - You and me... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten film świetnie,ale nie schematycznie pokazuje rozpad związku stworzonego trochę na siłę,bo ona w ciązy,bo on zakochany,bo ona nie wie co mogłaby innego zrobić,bo on widzi w niej ta jedyną i nie daje sie przekonać że może byc inaczej.Fakt tak jak w życiu tutaj oboje odpowiadają za rozpad małżeństwa i to jest wtym smutne.

      Pozdrawiam

      Usuń
  8. A ja miałam nadzieję, że będą pracować nad tym związkiem :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten film fajnie oddaje rzeczywistość,a w rzeczywistości ludziom nie zawsze udaje sie rozwiązać konflikty :(

      Pozdrawiam

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Strangerland

Amerykańska sielanka