Loft

Loft (Holandia, 2010)

Reżyseria: Antoinette Beumer
Scenariusz: Bart De Pauw, Saskia Noort
Gatunek: Kryminał / Thriller

Obsada:
Matthias- Barry Atsma
Bart- Fedja van Huêt
Willem- Jeroen van Koningsbrugge
Tom- Marwan Kenzari
Robert Hartman- Gijs Naber
Nathalie- Kim van Kooten
Eva- Hadewych Minis
Annette van Eijk- Lies Visschedijk
Marjolein- Katja Herbers
Linda- Charlie Dagelet
Ann Marai-Anna Drijver
Sarah- Sallie Harmsen

          Matthias jest raczej niedocenionym architektem, który razem z czwórką przyjaciół postanawia "wynająć"właśnie zaprojetowany i oddany przez niego budynek/loft. Każdy z mężczyzn dostaje klucz do pięknie urządzonego apartamentu, gdzie mogą zapraszać kobiety, bez obaw iż zostaną przyłapani in flagranti przez swoje żony. Każdy z panów będzie wykorzystywał owo mieszkanie na swój sposób, aż do czasu gdy jeden z nich odkryje w apartamencie...ciało młodej kobiety. W ten sposób zacznie sie nie tylko poszukiwanie winnego, ale zostaną odkryte także inne sekrety, którymi przyjaciele raczej sie ze sobą nie dzielili...


           Przesycony akcją i trzymający w napięciu thriller o miłości, zdradzie i męskiej przyjaźni został nakręcony przez...kobietę, 48-letnią wówczas Antoinette Beumer, ktorej "Loft" był drugim filmem w karierze reżyserskiej i trzeba przyznać, że nad wyraz udanym. W tym holenderskim obrazie postawiono na scenariusz oraz uwzględniono doświadczenie aktorów jako ważny element scalający przedstawioną historię, jednocześnie cały czas tłumacząc i odkrywając przed widzem wszelkie wydarzenia rozgrywające sie na ekranie. Wszystko więc jest jasne choć nie oczywiste jak to bywa w produkcjach tego typu pochodzących zza oceanu.
Najważniejsze sceny filmu rozgrywą sie w apartamencie, rzecz jasna, chociaż pewne podpowiedzi co do następnych wydarzeń widz może odszukać w epizodach, będących wspomnieniami pięciu przyjaciół. Samo mieszkanie pokazywane jest oszczędnie, głównie łóżko i barek czyli wszystko czego rezydenci tego miejsca mogą potrzebować. Sami bywalcy apartamentu, ich charaktery czy samczy tryb bycia są przedstawiani przez cały film, tak więc ich życie czy relacje z innymi poznajemy w ciągu całego obrazu, a nie gdzieś tam na początku czy na końcu. Co wcale nie oznacza, że samo zakończenie nas nie zaskoczy i że dostaniemy wszystko czego sie spodziewaliśmy. Oczywiście główny wątek będzie dotyczył tego kto zabił i wszelkie inne epizody mało uważny widz może uważać za rozpraszające, choć według mnie jest to efekt zamierzony. Podobnie zresztą jak fakt uprzedmiotowienia kobiet, bo tak są pokazane- jako obiekt seksualny, nieraz łatwy do zdobycia i zbycia...Gdyby film nakręcił mężczyzna jakaś zacięta feministka mogłaby go oskarżyć o seksizm, ale że reżyserem była kobieta obraz raczej stawia w złym świetle samych facetów, jako niewyżytych samców, którym pieniądze i wpływy ułatwiają zdrady małżeńskie...

          Sam film tak naprawdę to świetnie przedstawiony widzowi kryminał, gdzie śmierć spowodowana zdradą i zazdrością łączy sie nieprzerwanie z męską "przyjaźnią". Morderstwo i seks to dwa dobrze sie sprzedające sie tutaj tematy, szczególnie gdy każdy z piątki mężczyzn może być zabójcą, choć i innych kandydatów nie brakuje, są przecież zdradzane żony, lekceważący innych przedsiębiorcy i politycy, krąg więc oskarżonych z każdą minutą filmu zamiast sie zawężać raczej sie rozszerza, co dodaje obrazowi nie tylko dynamiczności, ale także sprawia, że trudno sie na nim nudzić, niemal dwóch godzin ogladania wcale sie nie odczuwa.
Wydaje sie też być jakby podwójnie nakręcony, pewne epizody bowiem są powtarzane bardziej szczegółowo, jakby w zwolnionym tempie, nie ma też scen niepotrzebnych czy zbędnie przedłużanych. Dzięki takiemu zabiegowi możemy podziwiać grę aktorską przejawiającą sie w pewnych niuansach jeśli chodzi o mimikę twarzy w poszczególnych sytuacjach, ktorych nawet jeśli widz nie jest w stanie zauważyć za pierwszym razem, to za drugim- we wspomnieniach zostanie mu to pokazane. Oczywiście trudno mi wypowiadać sie na temat samych aktorów, szczególnie że w filmie widziałam ich pierwszy raz i nie mam porównania z innymi ich dokonaniami na ekranie. Na pewno łatwo określić, który z pięciu panów ma większe,a który mniejsze doświadczenie aktorskie, choć razem dzięki scenariuszowi tworzą spójny i zgrany tandem.
Żałuję, że żony, a tym samym aktorki, które je odgrywały, nie miały więcej do odegrania. Faktycznie ich role są drugoplanowe, ale mogło być tego więcej, dzięki temu ten efekt zdradzonej kobiety byłby mocniejszy i mógłby byc bardziej emocjonalny, właśnie poprzez bardziej rozbudowanie ról kobiecych.
Troche mało również pokazano samego miasta, Amsterdam wydaje sie być miejscem idealnym na kręcenie tego typu filmów,a jednak stolica Holandii to w "Lofcie" jedynie jedna czy dwie ulice i kilka budynków...przez co film traci na przestrzeni, wydaje sie bowiem, że podobnie jak akcja sie zawęża tak samo otoczenie bohaterów sie kurczy i sprowadza do jednego pomieszczenia gdzie znaleziono trupa kobiety.

Jak ogląda sie całość? Szybko, niemal z wypiekami na policzkach. Trochę "egzotycznie" w stosunku do produkcji amerykańskich czy francuskich, które są bardziej przewidywalne, nie da sie ukryć. A przede wszystkim ma sie poczucie dobrze spędzonych dwóch godzin,a to chyba najlepsza rekomendacja. Polecam!

Komentarze

  1. Amsterdam jest piękny, mógłbym tam spędzać każde swoje kolejne wakacje. Wracając jednak do filmu. "Loft" wygląda jako naprawdę dobry film z gatunku thrillera i kryminału. Jednak nie jestem przekonany, czy poświęcę mu swój czas. Niemniej zapisuje na listę do obejrzenia, może kiedyś :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ze swojej strony mogę ten film polecić,choć sama wiem jak to jest z listami filmów do obejrzenia ;)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Strangerland

Amerykańska sielanka