Ratując Pana Banksa

Saving Mr. Banks (Australia, USA, Wielka Brytania, 2013)

Reżyseria: John Lee Hancock
Scenariusz: Sue Smith, Kelly Marcel
Muzyka: Thomas Newman
Gatunek:  Biograficzny / Dramat / Komedia

Obsada:
  P.L. Travers- Emma Thompson
  Walt Disney- Tom Hanks
  Travers Goff- Colin Farrell
  Margaret Goff- Ruth Wilson
  Ralph- Paul Giamatti
  Don DaGradi- Bradley Whitford
  Robert Sherman- B.J. Novak
   Richard Sherman- Jason Schwartzman


          Jest rok 1961r. kiedy P.L.Travers decyduje sie, za namową swojego agenta, polecieć z Londynu do Los Angeles na zaproszenie Walta Disneya, który od lat 40. (czyli 20.lat bez mała) próbuje namówić autorkę "Mary Poppins" na ekranizację książki. Twórca Myszki Miki nie wie jednak, że dwa tygodnie z Australijką będą dla niego i jego współpracowników najtrudniejszą lekcją cierpliwości, pokory i kompromisów...

          Po 4.latach nieobecności po, można powiedzieć, wielkim sukcesie jakim był Oscar dla Sandry Bullock za film "Wielki Mike. The Blind Side" reżyser John Lee Hancock powraca z ciekawym pomysłem i świetną obsadą na duży ekran, by opowiedzieć widzowi historię prawdziwą, powstania wersji filmowej jednej z najsłynniejszych książek dla dzieci,a przede wszystkim przedstawić bliżej oglądającemu dwie postacie: autorki- P.L.Travers oraz Walta Disneya, znanego niby wszystkim, ale tak naprawdę tylko dzięki bajkom i animacjom.   
Ktoś mógłby powiedzieć, że to banalna historia: znany filmowiec ubiega sie o prawa do ekranizacji ksiązki dla dzieci, a jednak trzeba wziąść pod uwagę iż w latach 50-tych i 60-tych nie było ogólnie dostępnego internetu, Disney mógł więc sie kontaktować z panną Travers jedynie poprzez listy i telefony, co robił regularnie i nieustannie przez 20.lat. a kiedy już doczekał sie przyjazdu Pameli do L.A. okazało sie, że jej staropanieńskie nawyki oraz niechęć do animacji i kręcenia czegokolwiek na podstawie jej ukochanego dzieła mogą zaprzepaścić owe 20.lat trudu. Gdyby Disney nie był człowiekiem słownym (obiecał córkom ekranizację ich ukochanej książki), nie był upartym, miłym Amerykaninem lub brak by mu było cierpliwości to możliwe, że "Mary Poppins" w wersji, którą znany nigdy by nie powstała. "Ratując Pana Banksa" przedstawia jednak amerykańskiego producenta filmowego, reżysera, scenarzystę, aktora dubbingowego, animatora, przedsiębiorcę i wizjonera (ufff) jako człowieka konsekwentnego, kochającego swoją pracę i swoje dzieci (które po 20.latach raczej już były dorosłe...no ale słowo sie rzekło), który nie poddaje sie łatwo mimo kosztów- nakładów finansowych oraz tych w postaci utraconego zdrowia- nadszarpniętych nerwów bowiem nikt nikomu nie naprawi. Przy Disneyu i jego ekipie współpracowników- entuzjastów, panna P.L.Travers wygląda na nieszczęśliwą, samotną, szukającą przeszkód kobietę, wręcz czarny charakter, który zamierza zniszczyć bohaterów oraz zniweczyć ich plany. Jednak przecież po to są bohaterowie, by uratować damę z opresji, a że ta dama to akurat oponent, utrudniający realizację obietnicy, to akurat nic nie znaczący szczegół. Okazuje sie zresztą, iż ta zgorzkniała kobieta skrywa w sobie delikatne dziecko, które idealizując utraconego przedwcześnie ojca, pragnie jedynie by ktoś je przytulił, zrozumiał, zabawił...

          Scenariusz skupia sie pod wieloma względami właśnie na aspektach biograficznych i psychologicznych postaci Travers i Disneya, choć tego drugiego w mniejszym stopniu. Dobrze dobrani i przygotowani do swoich ról aktorzy odegrali je po mistrzowsku, zapewne dobrze sie przy tym bawiąc i poznając. Mocno zarysowane postacie drugoplanowe pozwalają przypuszczać, iż scenarzyści sumiennie podeszli do tematu. Podejrzewam też, iż mogli korzystać z wielu materiałów archiwalnych oraz taśm z nagraniami z sesji z panią Travers, co znacznie ułatwiło im pracę. Dzięki temu powstał rzetelny obraz wydarzeń w studiu Disneya w 1961 roku. 
Dodatkowym atutem są epizodyczne wstawki wspomnień z życia Travers podkoloryzowane i choćby w niewielkim ułamku tłumaczące takie a nie inne zachowania starszej pani. Emma Thompson dzięki swojemu wieloletniemu doświadczeniu na deskach teatru oraz na ekranie przedstawiła widzowi Pamelę jako kobietę trudną z charakteru, która pod wpływem innych potrafi sie zmienić. 
Z kolei Tom Hanks, który przed rozpoczęciem zdjęć do filmu rzetelnie przygotował sie do swojej pracy odwiedzając The Walt Disney Family Museum w San Francisco (Kalifornia, USA) oraz spotkając się z członkami rodziny Walta Disneya, w tym z jego córką - Diane Disney, dał widzowi obraz Disneya- wizjonera, który był blisko ludzi, z którymi pracował, dla którego pieniądze były środkiem do celu,a nie celem samym w sobie oraz którego ciężkie dzieciństwo zmotywowało do pracy nad sobą, a nie do rujnowania życia sobie i innym.

          Film pomimo swojego czasu trwania ogląda sie z zapartym tchem czekając na rozwój wydarzeń i choć nie jest to kino akcji to raczej nikt nie będzie sie nudził. Myślę, że ten obraz wzruszy niejednego widza, a w miedzy czasie rozśmieszy i pokaże że kino to nie tylko zaawansowana technologia oraz efekty specjalne, ale przede wszystkim historia ludzi i jednostek...niejednokrotnie prawdziwych.Polecam!!!  

Artykuł o P.L.Travers, szkoda że znalazłam go po obejrzeniu filmu 

Komentarze

  1. Bardzo mi się podobał. Znakomici Thompson i Hanks. Pozdrawiam. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To taki duet aktorski,który nie spodziewałabym że zgra sie tak dobrze.On to raczej duże produkcje,ona poza postacią z Harrego Pottera bierze raczej role w mniej znanych produkcjach.Mimo to widać na ekranie że świetnie im sie razem pracowało.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. film bardzo dobry, ale mi się najbardziej podobał Colin Farrell - naprawdę rewelacyjnie wypadł. czyli jak chce i ma do tego warunki, to jednak potrafi :) pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobry scenariusz to nawet z kiepskiego aktora zrobi znośnego aktora ;)

      pozdrawiam

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Strangerland

Amerykańska sielanka