7.filmów na 7.dni tygodnia- Dzień 6.- Dzień z życia

Life in a Day (USA, 2011)

Reżyseria: Kevin Macdonald, Ridley Scott
Gatunek: Dokumentalny / Dramat

          24.lipca 2010 roku (w sobotę) około 24 "reżyserów" nakręciło w 192 krajach 4500 godzin materiału. Z tego ogromu kadrów dwóch wybitnych i doświadczonych reżyserów czyli Ridley Scott i Kevin Macdonald oraz ich współpracownicy zmontowali 1,5 godzinny obraz, by przybliżyć widzowi zwykły dzień, zwykłego mieszkańca Ziemi.  Zwyczajnego obywatela świata, który tak jak ja czy Ty czytelniku może teraz spędzać swój czas przed komputerem tworząc społeczność internetową lub po prostu wykonywać miliony czynności, które każdy z Nas wykonuje nawet sie nad tym nie zastanawiając....

          Myślę,że twórców tego przedsięwzięcia nie trzeba przedstawiać, światowej klasy reżyserzy postanowili pokazać swoim widzom dzień z życia mieszkańców naszej planety. A żeby jeszcze przybliżyć im bohaterów tego dokumentu zadawali przy tym różne pytania zapisane na kawałku tektury: co kochasz? co nosisz w kieszeni? czego sie boisz? Te pytania są oczywiście otwarte i uniwersalne tak by były zrozumiałe dla każdego bez względu na kulturę czy religię w jakiej został wychowany. To także pytania na które widz może sobie sam odpowiadać w myślach oglądając ten niezwykły, kolorowy i dynamiczny obraz, żałując że jest taki krótki...

          Akcja zaczyna sie tuż po północy 24.lipca i kończy przed północą 25.lipca, choć nie wiem dokładnie jak zostało to rozwiązane czy podzielone ze względu na strefy czasowe, ale oglądając niewiele sie nad tym zastanawiałam, szczerze mówiąc. Poznajemy tutaj mieszkańców niemal wszystkich kontynentów, nikt jednak nie przedstawia sie z imienia i nazwiska, po prostu nagle pojawia sie w kadrze lub zmienia sie kamera a wraz z nią otoczenie i osoba bohatera kolejnego kadru. Z tego co sie zorientowałam część osób same kręciły swoje sceny z tzw.ręki, natomiast inni,zapewne Ci którzy nie czuli sie swobodnie z takim urządzeniem( lub go nie posiadali?) w ręku byli filmowani. Zapewne przy każdej scenie był obecny ktoś z realizatorów projektu czasami bowiem najpierw partner kręcił partnera,a potem osoba trzecia przejmowała kamerę, by para mogła razem sie pokazać widzom. Brak płynności miedzy poszczególnymi scenami pozwala zachować pewne pozory amatorskości wręcz surowości tego nagrania oraz coś co nazwałabym minimalizmem kinematograficznym. Daje to widzowi poczucie swojskości jakby oglądał filmiki na You Tube po prostu połączone w jedną całość, niekoniecznie spójną i niekoniecznie logiczną, ale niezwykle barwną, wzruszającą i piękną.

          Dostajemy tu tematycznie niemal wszystko co mogłoby sie wydarzyć na Ziemi jednego dnia. Ludzie i zwierzęta rodzą sie i umierają, chorują, są zabijane, są bici,jedzą, myją sie,śmieją i płaczą, pracują, przemierzają świat zwiedzając go i poznając innych ludzi oraz ich kultury.Opowiadają przy tym o sobie, o tym co akurat robią jak sie z tym czują,a przy okazji odpowiadają na pytania zadawane przez realizatorów.
Co dziwne nikt lub prawie nikt nie jest skrępowany faktem, iż jest nagrywany lub że kamera jest włączona. Każdy z mniejszą lub większą powściągliwością, zapewne typową dla siebie, realizuje czynności dnia codziennego budzi sie i zasypia oraz dokonuje najbardziej intymnych czynności, które w innych okolicznościach wykonuje sie na osobności . Ludzie bez wstydu mówią o swoich problemach zdrowotnych,pokazują blizny, opisują swój stan jako coś zupełnie naturalnego i bardzo ludzkiego.

To wszystko fascynuje, jakby podglądało sie tych ludzi przez dziurkę od klucza, ale bez poczucia bycia intruzem. Zostajemy bowiem jako widzowie zaproszeni do świata innych, nawet jeśli nie wiemy, gdzie konkretnie na Ziemi sie oni znajdują. Zaczynamy odczuwać więź, współczuć, kibicować,odczuwać ulgę,cieszyć sie wspólnie z nimi.

Ta wyjątkowa produkcja uzmysławia nam, ze nie jesteśmy sami na tej planecie (no może że nie jesteśmy tylko my i gwiazdy filmowe z Hollywood) i że każdy bez względu na miejsce zamieszkania, wiek czy stan posiadania jest wyjątkowy. Dlatego gorąco polecam ten krótki obraz wszystkim,bo naprawdę warto!  

Komentarze

  1. Nie znałem tego filmu. Ale po tej recenzji na pewno go w najbliższym czasie obejrzę. Doskonała recenzja! Pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo i jeszcze raz polecam film,ba oczekuję też recenzji,którą mogłabym przeczytać :)

      pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Bardzo fajna recenzja, muszę obejrzeć ten film :)

    Zapraszam również do siebie: scritto-con-la-pasta.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za odwiedziny,film oczywiście i zdecydowanie polecam,a na bloga na pewno zajrzę wiec dziękuję za zaproszenie

      pozdrawiam :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Amerykańska sielanka

Nikt z Nikąd / Un illustre inconnu