Hardcore Henry

Hardcore Henry (USA , Rosja/ 2015)

Reżyseria: Ilya Naishuller 
Scenariusz: Ilya Naishuller,Will Stewart 
Gatunek: Akcja / Przygoda /Sci-Fi

Obsada:
Jimmy- Sharlto Copley
Akan- Danila Kozlovsky
Estelle- Haley Bennett
Ojciec Henry'ego- Tim Roth

          Poznajcie Henry'ego...ma ręce i nogi, nie wszystkie zresztą organiczne. Na rękach ma tatuaże,a w dłoniach broń, bo właśnie musiał uciekać z tajnego laboratorium, ścigany przez Akana- bezwzględnego psionika dążącego do stworzenia armii super żołnierzy. 
Henry nie potrzebuje twarzy, może wyglądać jak Charlie, Eddy, a nawet jak każdy z Was, jak każdy z Nas...bowiem to co widzimy na ekranie jest niczym gra...choć wcale w nic nie gramy, tylko siedzimy sobie wygodnie w fotelach kinowych...

          By wiedzieć czym jest lub jak wygląda FPP czyli perspektywa pierwszej osoby (first-person perspective) wcale nie musimy grać w gry komputerowe czy konsolowe, bo przecież na pewno ktoś w naszym bliższym lub dalszym otoczeniu grał lub gra: brat/siostra, kolega/koleżanka, chłopak /dziewczyna, mąż/żona,a nawet mama/tata...Nie? to może kolega kolegi? Z definicji jest to "określenie perspektywy graficznej w grach komputerowych, w których gracz ogląda świat przedstawiony oczami bohatera" (źródło: Wikipedia)...widać ręce, nogi, broń lub inny przedmiot, którym w danym momencie posługuje sie gracz i to co jest przed nim czyli budynki, wrogowie, inne postacie graczy.
          W "Hardcore Henry" tak właśnie przedstawiony jest główny bohater: ma ręce czasem nogi, no i broń, którą ze względu na swoją sytuację nieustannie zmienia. Poza tym widzimy przed sobą wszystko to co i on... i czasem jest tego naprawdę dużo, nawet zbyt dużo powiedziałabym. Ilość detali ewidentnie może przytłaczać, biorąc pod uwagę, że akcja jest niezwykle płynna i nieprzerwana, epizody związane z przeszłością Henry'ego zbyt krótkie, by widz mógł wypaść z rytmu, postać nieustannie sie przemieszcza, więc scenografia non-stop sie zmienia, a do tego ciągle ktoś pojawia sie na drodze Henry'ego, przez co trudno nadążać za wszystkimi wątkami i epizodami, no chyba że jest sie zaprawionym graczem komputerowym. Choć podejrzewam, że i on mógłby mieć niemałe problemy, gdyż w grach wszelka scenografia jak i ruchy są ustabilizowane, pozwalając na szybsze lub wolniejsze przemyślenie strategii ruchów czy zorientowanie sie w sytuacji. W "Hardcore Henry'm" zdarza sie że kamera jest niczym na karuzeli co może widza nieco dezorientować, wprawiając nieprzyzwyczajonych do takiego wirowania w niezły ból głowy. Nawet korzystając z Oculus Rift miałam większą stabilność obrazu,a głową kręciłam jak szalona. 
          Na szczęście jeśli ktoś oglądając film straci wątek na skutek tej "karuzeli"to niewiele musi nadrobić, fabuła jest bowiem bardzo prosta i przypomina rozwiązywanie quest'ów z gier- idź tu i tu, zabij tego i tego. Właściwie to nie ma w tej produkcji zaskakujących momentów szczególnie jeśli ktoś oglądał kilka filmów akcji i/lub grał w gry typu FPS czyli strzelanki pierwszoosobowe (first-person shooter). Dla znawców kina lub gier może być to swoistego rodzaju zabawa by odnaleźć motywy różnych produkcji umieszczone w "Hardcore Henry". Jednak jak każda zabawa i ta może sie znudzić, szczególnie że wydaje sie być prosta i mało wymagająca.

          Co do samej gry aktorskiej to nie zwraca szczególnej uwagi i nie zachwyca. Na początku produkcji intrygowało mnie jeszcze jak może wyglądać główny bohater, Potem na skutek śledzenia akcji filmu zupełnie o tym zapomniałam, aż stało sie to dla mnie całkowicie nieistotne. Ciekawym wydawało sie być też to jak Henry poradzi sobie ze swoim głównym przeciwnikiem, ale i to wypadło miernie, podobnie zresztą jak sama gra aktorska Danila Kozlovsky'ego. Ktoś mi powie, że typowa dla kina rosyjskiego, no cóż może i tak,ale mnie nie porwała.
          To samo zresztą tyczy sie muzyki,która okazała albo zagłuszająca albo powtarzalna, w każdym razie według mnie zupełnie źle dobrana i scenografii ciągle przeskakującej, znikającej lub rozmazującej na skutek niestabilnej kamery.  

           Całość przyprawiła mnie o zawrót głowy, jednak jedynie w tym negatywnym sensie. Film sprawiał wrażenie chaotycznego zarówno w sferze scenariusza jak i samego wykonania i zupełnie nic ciekawego, według mnie, nie wniósł ani do szeroko pojętej kinematografii ani mojej własnej "estetyki filmowej" ;).
           Mówi sie potocznie że gdy coś ma sens to ma ręce i nogi...tu ręce i nogi ma tylko bohater filmu,a szkoda bo pomysł był niezły i można było naprawdę dużo zdziałać, biorąc pod uwagę współczesne możliwości techniczne i filmowe. Nie polecam!       

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Strangerland

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

W serialowym skrócie czyli 3.seriale jednego sezonu