Broadchurch
Broadchurch (Wielka Brytania, 2013) sezon 1
Reżyseria: James Strong, Euros LynScenariusz: Chris Chibnall
Gatunek: Dramat /Kryminał
Obsada:
Detektyw sierżant Ellie Miller- Olivia Colman
Detektyw inspektor Alec Hardy- David Tennant
Beth Latimer- Jodie Whittaker

Chloe Latimer- Charlotte Beaumont
Danny Latimer- Oskar McNamara
Joe Miller- Matthew Gravelle
Tom Miller- Adam Wilson
Becca Fischer- Simone McAullay
Nigel Carter- Joe Sims
Paul Coates- Arthur Darvill
Jack Marshall- David Bradley
Broadchurch to niewielkie nadmorskie miasteczko, położone tuż przy stromych klifach. Życie w takim miejscu jest przewidywalnie spokojne, aż do dnia gdy na plaży zostaje znalezione ciało chłopca Danny'ego Latimera, syna miejscowego hydraulika. Od tego momentu wszystko sie zmienia, do Broadchurch przyjeżdża detektyw inspektor Alec Hardy, który ma prowadzić śledztwo w sprawie morderstwa, a towarzyszyć mu będzie detektyw sierżant Ellie Miller, przyjaciółka rodziny Latimerów. I gdyby nie tajemnice, na które co chwilę sie napotykają, a które utrudniają im pracę, zapewne szybko uporaliby sie ze znalezieniem sprawcy. Jednak począwszy od ojca chłopca, poprzez księdza,a skończywszy na drobnym sklepikarzu, każdy z mieszkańców milczy, gdy policja zadaje koronne pytanie "Gdzie byłeś w nocy, kiedy zginął Danny?" Każdy z odcinków serialu nie tylko odsłania drobne grzeszki i sekrety mieszkańców miasteczka, ale także odpowiada na pytanie dlaczego i jak zginął Danny Latimer...
Czytając taki, a nie inny opis serialu można by sie zastanawiać czym "Broadchurch" różni sie od innych produkcji tego typu. Zaczynając z kolei oglądać "Broadchurch" możnaby mieć wrażenie, że natknęło sie na kolejny stary serial brytyjski z prostą scenografią i nieskomplikowanymi dialogami, gdzie każdy aktor nosi tupecik i mówi z dziwnym akcentem...Właściwie niewiele brakowało,a sama nie wyłączyłam telewizora po pierwszych pięciu minutach...Co mnie więc powstrzymało? To chyba zbliżenie na ciało chłopca u stóp wysokiego klifu, a potem kolejne dialogi, kolejne kadry miasteczka, tak niewiele sie różniącego od innych tego typu,a jednak w którym czuje sie jakieś niedomówienie, coś co nie pasuje i ta przemożna chęć by dowiedzieć sie co.
Są filmy i seriale, gdzie twórcy subtelnie, ale konsekwentnie kierują widza w stronę rozwiązania, podsuwają mu rozwikłanie zagadki, pokazują tak niewiele, że z łatwością można przewidzieć, kto zabił, kto ukradł, kto zawinił. W "Broadchurch" z każdym odcinkiem poznajemy coraz lepiej i rodzinę Latimerów i pracującego z Markiem Latimerem Nigela Cartera oraz małomówną i niegrzeczną Susan Wright, mamy także okazję przyjrzeć sie pracy detektywów, jednak wcale nie przybliża nas to do prawdy o śmierci Danny'ego. Każdy kolejny trop okazuje sie ślepym zaułkiem, osoba zabójcy stoi bowiem na uboczu,a jej motywy nie są wcale takie oczywiste jakby sie mogło zdawać. Rozwiązanie sprawy jest więc zaskoczeniem nie tylko dla postaci, ale też dla samego widza.
Innym ciekawym sposobem przedstawienia morderstwa jest pokazanie przez twórców jak policja przekazuje informacje o rozwijającym sie śledztwie rodzinie, jak to na nich wpływa, jak różne są ich reakcje- mniej lub bardziej gwałtowne na kolejne doniesienia oraz jak zgubny jest udział prasy w takich sprawach. Można mieć wrażenie, że twórcy serialu konsultowali sie w kwestiach scenariuszowych ze służbami mundurowymi, by pokazać pewne wydarzenia jak najbardziej realnie. Zapewne nie uniknęli błędów w tej materii jednak zaprezentowali widzowi inny, interesujący punkt widzenia, gdzie cierpienia matki, po stracie dziecka czy poczucie straty z jaką musi sie zmierzyć ojciec Danny'ego są miejscami ważniejsze od odpowiedzi na pytanie "Kto zabił". Oczywiście dla widza, którego głównym celem jest poznanie motywu zabójstwa takie sceny domu Latimerów mogą być tylko niepotrzebnym przerywnikiem. Jednak, gdyby je wyciąć z 8.odcinków nagle zrobiłoby sie może 5. co świadczy o tym iż jest to ważny element "Broadchurch". Poza Latimerami widz poznaje także pozostałych członków społeczności miasteczka czyli kolejne może 2.odcinki, jednak wcale a wcale nie są to nudne kadry,a wręcz przeciwnie, nagle w wyniku tragedii tajemnice wielu mieszkanców zostają odkryte czy chcą oni tego czy nie. Świetnie tutaj pokazano jak na to reagują, jak sie zmieniają gdy ktoś bezpowrotnie naruszy ich prywatność.
Aktorsko serial jak to w przypadku produkcji brytyjskich został starannie przygotowany. Aktorzy stworzyli postacie małomiasteczkowe, skryte, tajemnicze, ale i swojskie z problemami, z którymi widz sie zetknął lub które mógł gdzieś zaobserwować. Dzięki temu łatwiej sie "Broadchurch" oglada, trudniej też znaleźć mordercę. Całość rozgrywa sie w typowym brytyjskim krajobrazie.
"Broadchurch" to może nie najbardziej ambitna produkcja tego roku, ale na pewno na tyle ciekawie przedstawiona, że warto po nią sięgnąć, by poznać nie tylko punkt widzenia mordercy czy policji,ale by bliżej przyjrzeć sie sytuacji rodziny, której dana tragedia dotyczy.Polecam!
odkładałem serial na później. Teraz zabiorę się za niego szybciej
OdpowiedzUsuńDobrze sie ogląda,wciąga,ale nie wymaga od widza zbyt wiele uwagi.Polecić mogę za efekt nie odpowiadam :)
UsuńPozdrawiam
Kolejny serial, który mógłbym wpisać na swoją listę i tylko problem, kiedy ja to wszystko obejrzę :)
OdpowiedzUsuńMam podobny problem,szczególnie ostatnio :/
UsuńPozdrawiam
Wszyscy moi znajomi zachwycają się tym serialem, ale mi się nie podobał. Za dużo slow-motion, zbyt nachalne narzucanie tragedii. Nie!
OdpowiedzUsuńWłaśnie to lubię w filmach i serialach,że wzbudzają skrajne,różne emocje :)
UsuńPozdrawiam