5.filmów, o których jeszcze nie pisałam,a które warto obejrzeć...

1. Southpaw (Do utraty sił, 2015, USA)

Reżyser: Antoine Fuqua
          
          Dramat sportowy reżysera miedzy innymi "Training day"(Dzień próby, 2001) i "Shooter"(Strzelec, 2007) to poruszająca historia o miłości do sportu i kobiety, ale także opowieść o stracie i walce o odzyskanie własnej godności oraz dziecka. "Do utraty sił" to obraz o spełnianiu sie amerykańskiego snu, ale nie tylko, bo także o tych, którzy w tym pomagają, którzy towarzyszą podczas procesu stawania sie sławnym i bogatym i czasami odchodzą, kiedy tylko zaczynają sie kłopoty. Fuqua uświadamia jak łatwo można utracić to co najważniejsze i jak ciężko odzyskać siebie po śmierci ukochanej osoby. Na ekranie przez ponad dwie godziny aż kipi od emocji dzięki świetnej roli Jake Gyllenhaal oraz młodziutkiej Oony Laurence. Nie jest to obraz może łatwy w odbiorze, ale zaraz po komediach romantycznych to najlepsze co warto obejrzeć w długi mroźny, zimowy wieczór, którego jak nic...choć jednego...spodziewam sie w Nowym Roku.



2. A most violent year (Rok przemocy, 2014, USA/ Emiraty Arabskie)

Reżyseria: J.C. Chandor

          Nominowany do Złotych Globów za rolę Jessica Chastain "Rok przemocy" to obraz o tym jak niebezpiecznie było prowadzić interesy w Nowym Jorku w 1981 roku. Czy wysoki poziom przestępczości uniemożliwia bycie uczciwym przedsiębiorcą? Czy gdy firma staje na skraju bankructwa trzeba posuwać sie do tanich zagrywek gangsterskich? I czy posiadanie w rodzinie kogoś z nielegalnymi "koneksjami" obliguje do korzystania z nich? Może "Rok przemocy" nie odpowiada bezpośrednio na wszystkie te pytania, jednak dzięki filmowi J.C. Chandora możemy sami poznać punkt widzenia twórców tej produkcji na temat życia w dużym mieście, w trudnych czasach, gdzie na skali wyżej notowane są korupcje i kradzież niż uczciwość i sprawiedliwość. Oczywiście obsada "Roku przemocy" to nie tylko Jessica Chastain, a także Oscar Isaac co czyni ten obraz dużo atrakcyjniejszym i ciekawszym.     




3. The gunman (Gunman: Odkupienie, 2015, USA/ Hiszpania/ Wielka Brytania/ Francja)

Reżyseria: Pierre Morel

          Reżyser i współtwórca filmów akcji tym razem zabiera Nas na tereny Kongo, gdzie dochodzi do zamachu na ministra, by za chwilę uwikłać głównego bohatera oraz wciągnąć widza w intrygę sięgającą najwyższych oficjeli międzynarodowej polityki i finansów oraz agentów i żołnierzy służb specjalnych. A wszystko to w ciągu niecałych dwóch godzin. Trzeba przyznać, że choć obraz nie należy do wybitnych dzieł kinematografii, to ogląda sie go z pewna dozą przyjemności, najlepiej przy piwku i chipsach...choć nie zachęcam ani do alkoholizmu ani obżarstwa,tym bardziej po świątecznej rozpuście."Gunman: Odkupienie" to także dobra obsada, więc na pierwszym planie królują Sean Penn i Javier Bardem, choć można też zobaczyć niezapomnianego Willa Scarleta z serialu "Robin z Sherwood"(1984-1986) czy Idrisa Elbę, w epizodycznej, ale i tak dobrej roli. Obejrzeć warto...bez oczekiwań zobaczenia czegoś nadzwyczajnego!




4. What We Do in the Shadows (Co robimy w ukryciu, 2014, Nowa Zelandia/ USA)

Reżyseria: Jemaine Clement, Taika Waititi

          Przyznam szczerze, że nie przepadam za komediami...nie żeby mi brakowało poczucia humoru, ale zauważyłam, iż z roku na rok, to co jest wyświetlane coraz mniej śmieszy, a coraz bardziej irytuje i drażni. Jednak dzięki Bogu "Co robimy w ukryciu" to wyjątkowa produkcja, historia wampirów mieszkających w jednym domu i próbujących po prostu przetrwać to inteligentnie poprowadzony komedio-horror...tak, tak...jakżeby inaczej skoro głównymi bohaterami są krwiożercze istoty przemykające nocami w poszukiwaniu bogu ducha winnej ofiary. I choć nie znam ani filmowej twórczości reżyserów ani poprzednich dokonań aktorskich osób "przemykających" na ekranie, to zupełnie nie przeszkadzało mi dobrze sie bawić i docenić ich starań. Podejrzewam, że sukces filmu można przypisać dwójce reżyserów, którzy mają może doświadczenie na kinematograficznym rynku amerykańskim, jednak potrafią wnieść nieco świeżej krwi w nieco już zakrzepły humor, który od lat serwują nam twórcy zza oceanu. Zdecydowanie polecam!  

5. 20,000 Days on Earth (20 000 dni na Ziemi, 2014, Wielka Brytania)

Reżyseria:  Iain Forsyth, Jane Pollard

          Niby dokument, do tego muzyczny, jednak dla każdego fana coś takiego to wydarzenie i prawdziwa gratka z oglądania. Oto frontman The Bad Seeds: Nick Cave oraz jego przyjaciele opowiadają o swoich pasjach i miłości czyli muzyce, jej tworzeniu i zmianach jakie przynosi w życiu. A temu niezwykłemu obrazowi towarzyszą cudowne dźwięki oraz niesamowity głos Nicka Cave'a. Jeśli zna sie choć fragment twórczości Cave'a i jego zespołu to naprawdę warto poznać go jako człowieka, a ten film w niezwykle prosty sposób zbliża tego niezwykłego muzyka do fanów i wszystkich zainteresowanych tym co tworzy. A zamiast jednej piosenki...tym co nie znają...polecę całą płytę według mnie jedną z najlepszych w historii tego australijskiego zespołu...


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Strangerland

Amerykańska sielanka