5.filmów, o których jeszcze nie pisałam,a które warto obejrzeć

Boss (The Infiltrator/ USA / 2016)

Reżyseria: Brad Furman

          Oparta na faktach historia, która zdarzyła sie w 1986 roku, kiedy to agent FBI  Robert Mazur (w tej roli Bryan Cranston) dostaje zadanie przeniknięcia jako bogaty biznesmen Bob Musella do organizacji Pablo Escobara. Tajnemu agentowi udaje sie zdobyć zaufanie jednego z wysoko postawionych ludzi w środowisku Escobara- Roberto Alcaino (Benjamin Bratt). Mimo ogromnego ryzyka akcja kończy sie ujęciem wielu współpracowników kolumbijskiego barona narkotykowego oraz powiązanych z jego interesami finansistów czy polityków.
         Narkotyki,FBI oraz klimat lat 80-tych to motywy które od lat przyciągają przed ekrany miliony widzów. Świetna scenografia i spójny, interesujący scenariusz oraz dobra obsada to trzy filary tej produkcji. Przede wszystkim jak na kryminał przystało pojawiają sie tutaj zarówno sceny akcji jak i elementy pracy agentów FBI. Natomiast kolejnymi składnikami świadczącym o atrakcyjności "The Infiltrator" będą aktorzy jak  Bryan Cranston, znany między innymi z serialu "Breaking Bad", niezawodny jako latynoski gangster John Leguizamo czy piękna i inteligentna Diane Kruger oraz kostiumy które noszą raz eleganckie, innym razem kiczowate, ale nieodmiennie kojarzące sie z moda lat 80-tych.

Trumbo (Trumbo / USA /2015)

Reżyseria: Jay Roach

          Tym razem przenosimy sie do lat 30-tych i 40-tych, kiedy to Dalton Trumbo święcił tryumfy jako scenarzysta i pisarz w Hollywood (nie Hollyweed ;) Niestety na skutek antykomunistycznej propagandy w Stanach Zjednoczonych oraz swoich poglądów trafił na czarną listę Hollywood przez co utracił możliwość pracy w przemyśle kinematograficznym. Ten biograficzny dramat przedstawia nam życie słynnego scenarzysty w czasach, gdy oficjalnie nie pracował dla wielkich wytwórni, dyktując role znanym aktorom. Nieoficjalnie nadal pisał, ale na rachunek innych i pod zmienionymi nazwiskami. "Trumbo" to nie tylko produkcja o rodzącym sie makkartyzmie w USA, ale także o pasji tworzenia oraz przeciwstawianiu sie terrorowi a także nieporzucaniu swoich poglądów mimo przeciwnościom losu.
          W rolach głównych zobaczymy Bryan Cranston (ponownie),  Diane Lane, wiekową acz rewelacyjną Helen Mirren oraz młodziutką ale już profesjonalnie grającą Elle Fanning. Co do scenografii czy kostiumów to wydają sie one nieistotne w tej produkcji. Natomiast scenariusz jest dobry, choć zapewne nie aż tak jak te pisane przez Trumbo. 

Z jak Zachariasz (Z for Zachariah / Islandia/ USA/ 2015)

Reżyseria: Craig Zobel

          Niezbyt odległa przyszłość. Na skutek katastrofy Ziemia zostaje napromieniowana w wyniku czego ludzkość ulega zdziesiątkowaniu. W jednym z niewielu nieskażonych rejonów gdzie już od ponad roku żyje samotnie młoda kobieta zjawia sie mężczyzna- naukowiec. Gdy po jakimś czasie udaje im sie stworzyć relację rokującą jakąś wspólną przyszłość, do ich domu trafia tajemniczy mężczyzna. Pojawienie sie kolejnej osoby wywołuje niepewność, strach, agresję, ale i zainteresowanie oraz pewnego rodzaju zauroczenie. Kiedy więc w niewyjaśnionych okolicznościach mężczyzna znika, życie pozostałej dwójki już nie będzie takie samo.
          Prostota i brak jakichkolwiek elementów Sci-Fi przemawiają w przypadku tego tytułu na jego korzyść.Dodatkowo można powiedzieć, że jest to bardziej historia psychologiczna czy dramatyczna, niż futurystyczna, co jeszcze bardziej uatrakcyjnia tę produkcję, szczególnie jeśli ktoś za Sci-Fi nie przepada. Reżyser Craig Zobel wydaje sie być zresztą osobą, która nie boi sie trudnych tematów czy motywów w scenariuszu co pokazał w "Sile perswazji"czy podczas realizacji serialu "Pozostawieni". Warto nadmienić, że jest on współodpowiedzialny za powstawanie serialu "Amerykańscy Bogowie", ekranizacji powieści Neila Gaimana. 
          W obsadzie zobaczymy jedynie trzy nazwiska Margot Robbie, ostatnio kojarzona z "Legiona samobójców", Chris Pine'a czyli nowy Star Trekowy kapitan James T. Kirk oraz Chiwetel Ejiofor z Oscarowego "Zniewolonego" i w sumie tyle Nam-widzom powinno wystarczyć.


 Śmierć superbohatera (Death of a Superhero/ Irlandia/ Niemcy/ 2011)

Reżyseria: Ian Fitzgibbon

          Oryginalna historia piętnastoletniego, śmiertelnie chorego Donalda (w tej roli  Thomas Brodie-Sangster), który jak każdy nastolatek wchodzi w okres buntu, choć w jego przypadku wydaje sie on być tłumaczony chorobą oraz trudami z nią związanymi. Dodatkowo chłopak wykazuje talent, który przejawia sie w tworzeniu ekspresyjnych choć czasem i makabrycznych komiksów, które rysuje wszędzie tam gdzie przyjdzie mu ochota. Zajęci sobą i pracą oraz nieco nieporadni rodzice wysyłają Donalda do coraz to nowych psychoterapeutów, aż trafiają na doktora Adriana Kinga, który jest odporny nie tylko na ekstrawaganckie zachowania chłopca, ale także na tłumaczenia iż ten jest śmiertelnie chory. 
          Poza wyjątkowym scenariuszem, film charakteryzuje sie także świetną grą aktorską. Obok Thomas'em Brodie-Sangster'em ,którego widz może kojarzyć z produkcji "Więzień labiryntu" oraz serialu "Gra o tron", zobaczymy tu także Michael'a McElhatton'a czy Andy'ego Serkis'a- Smeagol z "Władcy pierścieni" gdyby ktoś nie pamiętał :) To co w tej produkcji jest unikalne, przynajmniej jeśli chodzi o gatunek jakim jest dramat, to wstawki animacyjne oraz komiksowy sposób prowadzenia narracji, postaci i akcji związanych z nimi. Dzięki temu całość nie jest tak przygnębiająca i trudna w odbiorze,a to ważne gdy ogląda sie film o umierającym nastolatku.


 Camp X-Ray (Camp X-Ray/ USA/ 2014)

Reżyseria: Peter Sattler

          O osławionym więzieniu w Guantanamo na Kubie słyszeli nawet Ci, którzy nie interesują sie polityką. Nominowany na Festiwalu Sundance film debiutującego Petera Sattlera to historia młodej strażniczki tego zakładu karnego, która pomimo zasad panujących w więzieniu zaprzyjaźnia sie z jednym z osadzonych. Ta wydawałoby sie prosta opowieść pokazuje widzowi niuanse relacji jakie mogą powstać w bardzo trudnych, izolowanych warunkach, nieco podobne w swojej strukturze do syndromu sztokholmskiego. Film pokazuje sytuację z perspektywy strażniczki: jej emocji i zachowań, co nie oznacza, że profil więźnia jest potraktowany po macoszemu. Sporo tu psychologii zachowań ujętej w proste kadry zza krat.
          W rolach głównych zobaczymy Kristen Stewart oraz Peyman Moaadi czyli doświadczonych aktorów, którzy mają a swoim koncie zarówno lepsze jak i słabsze role, dzięki czemu łatwiej dostrzec ich zaangażowanie w "Camp X-Ray". Film został nakręcony w ciągu dwóch miesięcy za około milion dolarów, więc jak na współczesną kinematografię wydaje sie być skromnym przedsięwzięciem, jednak zdecydowanie wartościowym pod względem treści i przesłania jakie za sobą niesie. 
          
          

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Strangerland

5.seriali,o których jeszcze nie pisałam,a które warto zacząć oglądać

Ojcowie i córki